10 lat zaniedbań, czyli co zostało z projektu Nowe Miasto
Szerokie ulice i place wypełnione spacerującymi ludźmi, dziesiątki sklepów i restauracji, nowoczesne biura i budynki mieszkalne, nowy dworzec i reprezentacyjny plac przy głównym wejściu. Jednym słowem: miasto. Nowe Miasto. Co zostało z idei sprzed dziesięciu lat i jakie są szanse na to, że śródmieście Krakowa rozszerzy się ku północy? Na te pytania odpowiedzi szukał Kacper Kępiński.
Nowe Miasto to obszar wzdłuż ulicy Pawiej, ograniczony od południa ulicą Lubicz, od północy zaś estakadą nad torami kolejowymi. Po raz pierwszy o tym obszarze głośno zrobiło się w 2003 roku za sprawą koncepcji firmy Tishman Speyer. Planowano wówczas budowę centrum handlowego z jednym pasażem, otoczonego obszernymi placami. Centralnym punktem budynku miał być przestronny hall dworcowy podporządkowany funkcjom komunikacyjnym i reprezentacyjnym. Firma wycofała się jednak z inwestycji, którą przejęła i zmodyfikowała niemiecka ECE wystawiając w centrum Krakowa odwróconego tyłem do miasta molocha, którego wszystkie funkcje podporządkowane są handlowi. Razem z Galerią przebudowana została ulica Pawia i pl. Kolejowy. Ten wkrótce zyskał patrona – Jana Nowaka-Jeziorańskiego i zamknięcie od strony zachodniej budynkiem Hotelu Andels. Drugim, jak dotąd niezrealizowanym etapem Nowego Miasta, miała być budowa biurowca przy ul. Pawiej według projektu jednego z najbardziej znanych polskich biur architektonicznych – JEMS.
Krakowskie Centrum Komunikacyjne
Poza funkcjami handlowymi, biurowymi i reprezentacyjnymi istotną częścią Nowego Miasta jest Krakowskie Centrum Komunikacyjne. W jego sład wchodzą dworce: autobusowy i kolejowy oraz tunel tramwajowy. Inwestycję rozpoczętą w latach 70. ubiegłego wieku cechuje przede wszystkim niespójność. Dworzec autobusowy zrealizowany w okrojonej formie (ze wszystkimi tego konsekwencjami, łącznie z utrudnionym dostępem do hali i zbyt małą poczekalnią), podziemna hala dworca kolejowego (czy raczej przedłużenie centrum handlowego z dodatkową funkcją dworcową), której budowy końca nie widać (niedawno zbankrutował jej wykonawca). I dalej: tunel tramwajowy bez możliwości rozbudowy w innych kierunkach, ciasne przyszłe główne wejście do dworca od strony ul. Pawiej przez Galerię Krakowską z takimi przeszkodami, jak schody ruchome wyrastające dokładnie na jego środku. Albo przeskalowane rozwiązania drogowe, estakady zabijające i dzielące przestrzeń publiczną... Takie przykłady można mnożyć w nieskończoność.
Nowe Miasto Archiszop
Budynki z terenu Nowego Miasta mają jednak na swoim koncie kilka nagród (czy też nominacji) i szanse na kolejne. Powodów do dumy jednak brak, bo chodzi o Archi-szopy, które są przyznawane za wątpliwe rozwiązania architektoniczne. W 2007 roku statuetkę otrzymała Galeria Krakowska, zaś w 2010 roku nominowano hotel, a w zasadzie zespół dwóch hoteli sieci Ibis, zlokalizowanych na wysokości przystanku Politechnika. Wbrew pozorom nie chodzi tu o ich wyjątkową brzydotę, ale krzyczącą nijakość, która nie przystaje do miejsca, w którym się znajduje. Szansę na zgarnięcie kolejnej nagrody ma kamienica budowana przy ul. Kurniki. Jej pretensjonalna, lekko historyzująca architektura przywodzi na myśl nadmorskie prowincjonalne pensjonaty z lat dziewięćdziesiątych.
Resztki wizerunku okolicy – poza kilkoma zabytkowymi obiektami – ratują jedynie Hotel Andels zlokalizowany na pl. Jana-Nowaka Jeziorańskiego i zespół mieszkaniowy Angel City, który mimo dobrej architektury, wciąż nie jest w całości wypełniony lokalami usługowymi przy chodnikach. Pewnie głównie z powodu zasysającej uliczne życie Galerii i przeskalowanych, nieprzyjaznych przestrzeniach komunikacyjnych. Charakteryzujących się zresztą przepastnymi ilościami asfaltu i zerowym udziałem zieleni.
Gaszenie światła nad Nowym Centrum
Częściowo odrębne od Nowego Miasta miało być tzw. "Nowe Centrum" – obszar leżący po wschodniej stronie Dworca Głównego z dużym potencjałem nie tylko ze względu na świetną dostępność komunikacyjną, ale także zlokalizowany tu kampus Uniwersytetu Ekonomicznego. W 2009 roku krakowskie Stowarzyszenie "Przestrzeń-Ludzie-Miasto" wystąpiło do władz miasta z wnioskiem o pilne przygotowanie dla tego terenu planu zagospodarowania i podjęcie dyskusji na temat jego przyszłości oraz roli w tkance miasta.
– Mimo że od czasu, gdy staraliśmy się wytworzyć zainteresowanie społeczne wokół tematu "Nowego Centrum Miasta" minęło kilka lat, władze Krakowa pozostały głuche – uważa Marcin Skrzątek, przedstawiciel Stowarzyszenia PLM. – Nie podjęto żadnych działań w celu zapewnienia odpowiedniego kształtu przyszłej tkanki miejskiej. Teren po wschodniej stronie dworca można śmiało uznać za stracony. Będą powstawać kolejne bloki, być może z "Żabkami" w przyziemiu. Władze miasta nie mają i nie będą miały żadnego wpływu na kształt ani jakość powstających kolejnych kwartałów zabudowy – mówi.
Według Skrzątka, konsekwencje takiej postawy władz miasta już zaczynają być widoczne. – Przy ul. Rakowickiej powstaje właśnie grodzone osiedle apartamentowców. To blokowa monokultura, zupełnie odcinająca się od miejskiego kontekstu. Niedługo miastu przyjdzie się zmierzyć z ogromem zaniedbań. W całym zespole planowanym na 400 mieszkań znajdą się tylko cztery lokale użytkowe i zero przestrzeni publicznych. Na ironię zakrawa też fakt, że reklamowane przez dewelopera jako "ekskluzywne" osiedle odsyła swoich mieszkańców do fitnessclubu ulokowanego w... Uniwersytecie Ekonomicznym.
Perspektywy na przyszłość?
Przyszłość, ale czego? Nowe Centrum od lat nie funkcjonuje już w debacie publicznej. Owszem, pojawiają się pewne problemy i zagadnienia, które są poruszane przez polityków i lokalne media, lecz nikt nie analizuje ich w kontekście zapomnianego projektu nowej dzielnicy. Podczas gdy wiceprezydent Krakowa Elżbieta Koterba zapowiada utworzenie kolejnego Nowego Miasta w Płaszowie, to pierwsze dalej nie jest objęte Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego. A to on byłby środkiem zabezpieczającym interesy miasta w zakresie architektury i urbanistyki. Niestety jak do tej pory ani Rada Miasta Krakowa, ani Prezydent nie podjęli inicjatywy stworzenia takiego dokumentu. W najbliższym czasie nie ma także realnych szans na wykupienie i utworzenie planowanego między ulicą Pawią a kościołem św. Floriana placu miejskiego. Zamiast tego podróżnych wysiadających z nowego dworca podziemnego witać będą parkingi, reklamy, przystanki busów i marnej jakości architektura.