100 tys. złotych dla mieszkańców Starego Miasta
Radni z Dzielnicy I – Stare Miasto po raz drugi zamierzają dać mieszkańcom prawo decydowania o przeznaczeniu części budżetu. Jutro odbędzie się pierwsze posiedzenie doraźnej komisji ds. budżetu partycypacyjnego. Ośrodek Studiów o Mieście proponuje, aby samorządowcy lekko zmienili formułę podziału pieniędzy.
Jako pierwsi z możliwości podziału środków poprzez głosowanie skorzystali właśnie mieszkańcy Starego Miasta. W czerwcu tego roku odbyło się głosowanie w sprawie rozdysponowania 50 tysięcy złotych. Zdecydowali oni, że z pieniędzy podatników w 2014 roku miasto zakupi 20 ławek do Domu Pomocy Społecznej im. Helców oraz zostanie wykonany remont stolarki okiennej i renowacja parkietu w Zespole Szkół Elektrycznych przy ul. Loretańskiej. Teraz radni dzielnicowy pod wodzą Tomasza Darosa oraz Aleksandra Miszalskiego chcą skonsultować budżet na 2015 rok.
Do podziału możliwe nawet 100 tys. zł
Podczas pierwszego posiedzenia doraźnej komisji ds. budżetu partycypacyjnego radni przedyskutują kwestie formalne. – W pierwszej kolejności zajmiemy się ustaleniem regulaminu oraz opracowaniem zasad podziałów środków na kolejny rok – mówi w rozmowie z LoveKraków.pl Aleksander Miszalski, radny dzielnicowy. Samorządowcy, podobnie jak w ubiegłym roku, przyjmą zasadę, że dofinansowanie dostanie projekt, który uzyska najwięcej głosów mieszkańców.
Miszalski jest przekonany, że w 2014 w ramach budżetu partycypacyjnego znajdzie się większa kwota, niż rok wcześniej. – Prawie pewną kwotą jest suma 50 tysięcy złotych. Jednak cały czas zastanawiamy się, czy nie zwiększyć jej do 100 tysięcy – opowiada radny. – Jestem jak najbardziej za kwotą 100 tysięcy złotych. Myślę, że to się uda – dodaje Miszalski. Głosowanie mieszkańców w sprawie podziału środków ma odbyć się na wiosnę następnego roku.
Problemem frekwencja?
Michał Dulak, dyrektor Ośrodka Studiów o Mieście chwali inicjatywę w Dzielnicy I, ale zwraca również uwagę na problem zbyt niskiej, w jego ocenie, frekwencji. – Osobom zaangażowanym w realizację budżetu partycypacyjnego w Dzielnicy I należą się pochwały. Szczególnie za to, że zdecydowały się same z siebie, można powiedzieć, że oddolnie, na realizację tej idei. Niestety, entuzjazm i zaangażowanie nie uchroniły budżetu partycypacyjnego Dzielnicy I od problemów. Największym była niska frekwencja. Na około 34 tys. osób zamieszkujących tę dzielnicę zagłosowało w sumie 600 osób – wyjaśnia Dulak.
Aleksander Miszalski odpiera zarzuty i twierdzi, że lepiej jak o pieniądzach zadecyduje 600 mieszkańców, niż 20 radnych. – Jestem pełen nadziei, że w przyszłym roku ponad tysiąc osób zechce wyrazić swoje zdanie odnośnie do podziału pieniędzy dzielnicowych – informuje. Samorządowcy chcą jeszcze bardziej rozpowszechnić ideę budżetu partycypacyjnego. –Planujemy kilka działań promocyjnych, takich jak większa aktywność w Internecie czy może warsztaty promocyjne w szkołach – dodaje Miszalski.
OSOM: rozdzielmy środki podczas dyskusji
Dyrektor Ośrodka Studiów o Mieście zwraca uwagę, że dużym problemem dzielnicy były projekty, które zwyciężyły. – Czy zakup ławek ogrodowych w domu pomocy społecznej, czy renowacja parkietu w szkole są istotne dla indywidualnych beneficjentów, ale pytanie czy są podstawą dla rozwoju dzielnicy – pyta retorycznie Michał Dulak.
Eksperci skupieni wokół Klubu Jagiellońskiego oraz Ośrodka Studiów o Mieście proponują alternatywną formułę. – Zaproponowaliśmy mechanizm włączenia w realizację budżetu większej liczby mieszkańców – mówi Dulak. Według dyrektora OSOM, wystarczy zmienić formułę decydowania o tym, jakie projekty mają być realizowane. – Obecnie odbywa się to poprzez głosowanie powszechne, a poprzez to jedynym podmiotem zarządzającym pieniędzmi jest władza (miasta lub dzielnicy). Propozycja OSOM sprowadza się do tego, aby decyzje podejmowane były podczas zgromadzenia mieszkańców. Rolą władzy byłoby już nie zarządzanie środkami, a moderowanie dyskusji po to, aby dojść do konsensu – dodaje.