115-lecie nie zmieściło się w jednym dniu. „To muzeum nie zamyka przeszłości w gablotach”

115 lat temu w trzech pokoikach przy Studenckiej zaczęła się opowieść o człowieku. Dziś Muzeum Etnograficzne w Krakowie rozpoczęło swoje świętowanie.

Muzeum, które widzi więcej

Dokładnie 19 lutego, w mroźny zimowy wieczór, swoje drzwi otworzyło Muzeum Etnograficzne. – Jesteśmy 115 lat po otwarciu muzeum – i dokładnie o tej samej godzinie – przypomina Monika Dudek, dyrektorka Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie.

Dla niej i zespołu to nie tylko symboliczna data, lecz dowód ciągłości: pasji, pracy i uważności na drugiego człowieka.

Żeby pracować w muzeum, które bywa postrzegane jako skostniała instytucja, trzeba mieć pasję. My ją mamy, bo widzimy więcej – mówi Dudek. 

Więcej, czyli to, co kryje się w magazynach, piwnicach i na strychach ratusza na Placu Wolnica. Tam przechowywane są historie zapisane w przedmiotach: od drobnej łyżeczki po sanie, skrzynie wienne i wozy.

Monika Dudek - dyrektor Muzeum Etnograficznego w Krakowie
Monika Dudek - dyrektor Muzeum Etnograficznego w Krakowie
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Od Seweryna Udzieli do Kazimierza

Historia muzeum zaczęła się na długo przed 1911 rokiem. Seweryn Udziela – pedagog, społecznik i wizjoner – już na początku XX wieku marzył o instytucji, która dokumentowałaby codzienne życie ludzi. Najpierw były trzy pokoiki przy ul. Studenckiej, potem Wawel, aż wreszcie – po wojnie – dawny ratusz kazimierski.

Zabytkowe przedmioty w Muzeum Etnograficznym
Zabytkowe przedmioty w Muzeum Etnograficznym
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

To właśnie tu, w sercu starego Kazimierza, muzeum zapuściło korzenie na dobre. Przez dekady rosły zbiory, zmieniali się dyrektorzy, ale jedno pozostało niezmienne: koncentracja na człowieku.

– Nie wiem, czy może być coś ciekawszego niż człowiek w roli głównej – i wszystko to, co wytworzył, w co wierzy i czym żyje – podkreśla dyrektorka.

86 tysięcy muzealiów i milion opowieści

Dziś kolekcja liczy ponad 80 tysięcy obiektów i setki tysięcy archiwaliów. Każdy przedmiot był czyjś. Ktoś go dotykał, używał, przechowywał.

To są historie konkretnych ludzi. My je opisujemy, porządkujemy, ale też staramy się przywracać do obiegu
Monika Dudek

Zbiory muzeum są globalne: od Igołomi i Krzeszowic po Mongolię, Peru, Indonezję i Afrykę. Czasem – jak przyznaje dyrektorka – okazuje się, że jedyny zachowany ślad po jakiejś kulturze czy grupie etnograficznej znajduje się właśnie w Krakowie. 

– Wtedy naprawdę czujemy odpowiedzialność – dodaje.

Zabytkowe przedmioty w Muzeum Etnograficznym
Zabytkowe przedmioty w Muzeum Etnograficznym
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Jubileusz, który trwa cały rok

115-lecie nie zmieściło się w jednym dniu. Muzeum świętuje przez cały 2026 rok – zawsze 19. dnia miesiąca. Cykl „15 na 115. Ludzie, rzeczy, miejsca” to bezpłatne spotkania, wykłady i spacery po Krakowie śladami muzealnych siedzib: od Wawelu po Kazimierz.

Są też warsztaty „To się udziela”, podczas których można własnoręcznie rzeźbić, wiązać, tworzyć – tak jak dawniej. I drugi, bardziej radosny nurt jubileuszu: „Weselmy się!”.

Rok 2026 to bowiem Rok Andrzeja Wajdy, a muzeum posiada około 90 obiektów z filmu „Wesele”. Kulminacją będzie prawdziwe krakowskie wesele – z tańcami, śpiewem i pochodem na placu Wolnica.

– Chcę, żeby ludzie przyszli i powiedzieli: aha, to nie jest tylko kultura polska i dwie izby. To jest nieprawdopodobny potencjał zbiorów – mówi dyrektorka.

Zabytkowe przedmioty w Muzeum Etnograficznym
Zabytkowe przedmioty w Muzeum Etnograficznym
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Powrót do korzeni – na nowych zasadach

Zainteresowanie muzeum rośnie. I to nie z sentymentu do cepelii.

– Dziś szukamy tego, co nas naprawdę identyfikuje. Przychodzą samorządowcy i mieszkańcy, pytają: czy macie coś z naszej wsi, z naszej gminy? – zauważa Dudek. Szczególnie cieszy ją obecność rodzin. Weekend w muzeum zamiast galerii handlowej? To już się dzieje.

Głosy zwiedzających

Przy Placu Wolnica 1 spotkaliśmy kilka osób, które chciały skorzystać z oferty Muzeum Etnograficznego i obejrzeć wystawę stałą. Zapytaliśmy je nie tylko o wrażenia, ale również o to, jak instytucja wpisuje się w ofertę kulturalną Krakowa. 

Anna, 34 lata, architektka: – Przyszłam tu z ciekawości, a wyszłam z poczuciem, że ktoś opowiedział mi historię mojej prababki. Bez patosu, za to bardzo blisko.

Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Marek, 62 lata, emerytowany nauczyciel: – To muzeum nie zamyka przeszłości w gablotach. Ono ją uruchamia. Człowiek nagle zaczyna myśleć o sobie jako o części dłuższej opowieści.

Zosia, 19 lat, studentka kulturoznawstwa: – Najlepsze są warsztaty. Kiedy robisz coś rękami, rozumiesz więcej niż z książki. I nagle folklor przestaje być nudny.

Muzeum, które żyje

115 lat to wiek dojrzały, ale w Muzeum Etnograficznym w Krakowie czuć energię. – Czuję się zaszczycona, że mogę tu być codziennie – przyznaje Monika Dudek.

I trudno się dziwić. Bo to miejsce, w którym historia nie stoi w miejscu. Ona się udziela.