125-letnia chałupa poszła z dymem

4 czerwca przed północą w chałupie z 1895 roku rozgorzał pożar. Mimo akcji strażaków, po zabytkowym domu zostały tylko murowane elementy i nadpalone belki.

Z gminnej ewidencji zabytków można już wypisać pozycję nr 1992. Ta 125 letnia chata była świadkiem dwóch wojen, peerelowskiego reżimu i transformacji w kraju. Spłonęła w 30. rocznicę upadku komunizmu w Polsce. Chałupa od dawna stała pusta. Podwórko wokół zarastało chwastami. Rynnę urwała brzoza, która w niej wyrosła.

Problemem z nieruchomością uznaną za zabytek jest jeden – nie można dowolnie nim rozporządzać, czyli zburzyć lub przebudować bez uzgodnienia z konserwatorem zabytków. Właściciele takich budynków nie są jednak zobowiązani do dbania o jego stan. Jeszcze niedawno, gdyby chcieli go odremontować, nie dostaliby żadnych środków publicznych na ten cel. Teraz jednak można starać się o dotację celową z gminnej kasy. Jednak starania to jedno, a otrzymanie pieniędzy to drugie. Budżet jest ograniczony, a w mieście takim jak Kraków, środki na zabytki są przyznawane na cenniejsze obiekty.

Ogień przyspieszył więc działanie czasu. Co na to policja? – Prowadzone są czynności sprawdzające w tej sprawie, ale jest za wcześnie, aby móc poinformować o jakichś ustaleniach – mówi Piotr Szpiech z Komendy Miejskiej Policji w Krakowie.

– Brane są pod uwagę różne okoliczności, nie wykluczyliśmy również celowego podpalenia – dodaje policjant.