130 osób straci pracę w PKP

1 września rozpoczną się przenosiny części biur PKP Cargo  do nowej lokalizacji centrali spółki w Katowicach. Jak twierdzą posłowie Prawa i Sprawiedliwości, konsekwencją decyzji będzie likwidacja około 130 miejsc pracy mieszkańców Krakowa i Małopolski. PiS chce zmusić rząd Ewy Kopacz do natychmiastowej reakcji.

Podczas poniedziałkowej konferencji zwołanej przez Prawo i Sprawiedliwość, przedstawiciele partii zwrócili uwagę, że 90% pracowników PKP Cargo w Krakowie straci pracę, co przyczyni się do dramatu rodzin, których dotknie ten problem. PiS wystosowało list do premier Ewy Kopacz, Ministra Infrastruktury i Rozwoju oraz zarządów PKP S.A. i PKP Cargo z apelem o wycofanie się z planowanej inwestycji. Członek NSZZ „Solidarność” i jej współzałożyciel w PKP, Henryk Sikora, nie wykluczył, że związkowcy mogą przeprowadzić również protest pod budynkiem PKP Cargo przy ulicy Kamiennej 6.

Zaprzepaszczono ponad miliard złotych

Jak wynika z informacji uzyskanych przez posła PiS, Andrzeja Adamczyka, jedynie kilku pracowników, których dotyczy problem, mieszka między Krakowem a Katowicami. Większość z nich to mieszkańcy, którzy już teraz muszą dojeżdżać do naszego miasta. Konsekwencją decyzji będzie utrata doświadczonych pracowników z zakresu logistyki oraz w obszarze przewozów kolejowych.

– Konsekwencją przenosin do Katowic jest utrata miejsc pracy przez około 90% załogi centrali PKP Cargo w Krakowie. Cała masa ludzi nie będzie w stanie podołać konieczności dojazdu, który będzie trwał ponad cztery godziny dziennie. Paradoksem jest, że PKP nie wyremontowało szlaku kolejowego E30 między Krakowem a Katowicami. Przypomnę, że zaprzepaszczono kwotę 1 mld 300 tys. złotych pomocy unijnej na modernizacje tego szlaku. Jak jechać do pracy w jedną stronę 2h 27minut tylko z Krakowa? A przecież większość pracowników PKP Cargo dojeżdża do pracy spoza Krakowa – wyjaśnia Andrzej Adamczyk.

Platforma zamiata problemy pod dywan

Jak przyznaje poseł Andrzej Adamczyk, dostrzega analogię w zachowaniu Platformy Obywatelskiej w sytuacji PKP Cargo i problemem pracowników Huty Sendzimira. Uważa, że koalicja rządząca zamiast zająć się problemem likwidacji miejsc pracy w Małopolsce, zajmuje się tarciami wewnątrz partii oraz tuszowaniem skutków afery taśmowej.

– Dzisiaj rząd zajmuje się swoimi problemami: knajackim językiem swoich posłów oraz ich wulgarnym zachowaniem poniżej jakichkolwiek norm. Poza tym, zajmuje się walkami frakcyjnymi wewnątrz Platformy Obywatelskiej i chce zamieść problemy pod dywan – podsumowuje Andrzej Adamczyk.