172 mln zł zaległych alimentów w Krakowie
Od początku czerwca działa zaostrzone prawo, które ma na celu wyegzekwowanie opłat alimentacyjnych. Wystarczą trzy miesiące zalegania z opłatami i sąd może ukarać niepłacącego karą grzywny lub ograniczeniem czy pozbawieniem wolności. W Polsce ok. 300 tys. osób nie płaci alimentów, co przekłada się na 11 mld zł długu. W Krakowie rekordzista musi zapłacić 318 tys. złotych.
Jak informuje Ministerstwo Sprawiedliwości, „ustawa przewiduje, że osoba, której dług alimentacyjny stanowi równowartość co najmniej trzech należnych świadczeń okresowych (najczęściej miesięcznych), podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”. Surowsze kary czekają na tych, przez których osoby zależne od alimentów nie są w stanie zaspokoić podstawowych potrzeb.
– Dziś Kodeks karny mówi jedynie ogólnie o „uporczywym uchylaniu się” od alimentacyjnego obowiązku. W wielu przypadkach pozwala to na omijanie przepisów. Wystarczy raz na jakiś czas przekazać na dziecko niewielką sumę (np. 10 zł), by w świetle prawa uniknąć odpowiedzialności. Wprowadzenie obiektywnego kryterium równowartości trzech świadczeń okresowych pozwoli zapobiec dowolności interpretacji, na czym polega „uporczywość” w uchylaniu się od alimentów – czytamy w komunikacie.
Uniknięcie kary jest jednak możliwe. Wystarczy w ciągu 30 dni od daty przesłuchania w charakterze podejrzanego wyrównać rachunek. Wtedy sąd odstąpi od postępowania.
– To doprecyzowanie ponoszenia odpowiedzialności karnej przez dłużników alimentacyjnych powinno w efekcie wpłynąć na poprawę skuteczności egzekwowania alimentów – komentuje Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa.
172 mln zł długu
O tym, jak miasto zajmuje się alimenciarzami, prezydenta Jacka Majchrowskiego zapytała radna Małgorzata Jantos. Okazuje się, że obecnie w Krakowie zaległości alimentacyjne ma 6276 dłużników. Wspólnie ich dług wynosi ponad 172,7 mln złotych. Rekordzista ma do zapłaty 318 tys. złotych.
Aby skutecznie egzekwować opłaty, urzędnicy muszą działać zgodnie z prawem. Wymagane jest przeprowadzenie wywiadu w celu ustalenia sytuacji dłużnika. Jeżeli taka osoba nie płaci, ponieważ jest bezrobotna, jest wzywana do tego, aby się zarejestrować do urzędu pracy. Natomiast, gdy taka osoba odmawia bądź nie stawia się już na samym wywiadzie, zostaje uznana z dłużnika uchylającego się od zapłaty.
Następnie uruchamiane są inne procedury, m. in. zawiadomienie do Biura Informacji Gospodarczej, aby dłużnik nie mógł niczego kupić na kredyt. Zatrzymywane są również prawa jazdy. – W 2016 roku zatrzymanych zostało 49 dokumentów. Od 2008 roku w sumie już 1043. Powiadamiana jest także prokuratura. W zeszłym roku wpłynęło 307 wniosków o ściganie – informuje w odpowiedzi na interpelację prezydent Jacek Majchrowski.
Jakie są wyniki tych wszystkich starań miasta? Warto ze sobą porównać dwie liczby: na realizację zadania miasto otrzymuje dotację z budżetu państwa. W zeszłym roku było to prawie 571 tys. złotych. Gmina wyegzekwowała od dłużników ponad 843 tys. złotych.