2010, 2019. Kolejna „czwórka” Legii przy Reymonta
W tym sezonie mistrzowie Polski stracili już cztery gole w jednym meczu, ale w niedzielę w Krakowie przegrali 0:4 po raz pierwszy od prawie dziewięciu lat.
Ostatnia niedziela marca była dla Wisły. Świętowanie pierwszego od sześciu lat zwycięstwa z Legią na swoim stadionie trwało długo po ostatnim gwizdku. Dla zespołu ze stolicy nie była to pierwsza bolesna porażka w tym sezonie. Cztery bramki strzeliła jej jesienią Wisła Płock, ale warszawian było stać na honorowe trafienie Carlitosa.
W niedzielę Hiszpan dwoił się i troił, by przypomnieć się kibicom swojego byłego klubu, ale nie zaliczył 12 trafienia w sezonie. Dla Białej Gwiazdy strzelali Sławomir Peszko, Jakub Błaszczykowski, Rafał Pietrzak i Marko Kolar.
Powtórka z 2009
Legia nie przegrała w lidze 0:4 od 12 listopada 2010 roku. Wówczas upokorzyła ją… Wisła. Przy Reymonta prowadzona przez Roberta Maaskanta drużyna rozjechała Legię Macieja Skorży po dwóch golach Pawła Brożka oraz bramkach Patryka Małeckiego i Cezarego Wilka.
– Wisła była od nas zdecydowanie lepsza. Czuliśmy jej dominację, przykre, że nie potrafiliśmy się przeciwstawić – mówił bramkarz Legii Radosław Cierzniak, który przed laty reprezentował krakowski klub.
Mateusz Lis z Wisły podkreślał, że krakowianie nie mają czasu na świętowanie, bo w środę i sobotę zagrają kolejne mecze z Zagłębiem Sosnowiec i Piastem Gliwice.
– Musimy pójść za ciosem i w następnym spotkaniu pokazać, że zwycięstwo z Legią nie było przypadkowe – mówi bramkarz.