21 miliardów rocznie za wypadki w pracy
40 tysięcy poszkodowanych i nawet 10 miliardów złotych związanych z tym kosztów – to wyniki dotyczące pierwszego półrocza pracy w Polsce. Mimo to 85% firm twierdzi, że wystarczająco inwestuje w BHP. Najwięcej osób poszkodowanych zanotowano w produkcji przemysłowej, handlu, naprawie pojazdów oraz w opiece zdrowotnej i pomocy społecznej – donosi „Rzeczpospolita”.
Blisko 40 tysięcy osób, które ucierpiały w czasie wykonywania swoich obowiązków zawodowych, to wynik o 5,17% wyższy niż rok wcześniej. Bezpośrednio przekłada się to też na większe wydatki. Według szacunków Centralnego Instytutu Ochrony Pracy można mówić nawet o 21 miliardach złotych rocznie.
– Są to koszty ponoszone przez NFZ, ZUS, pracodawców oraz samych poszkodowanych, którzy płacą za leki i prywatną rehabilitację – mówi Szymon Ordyński z CIOP. Według danych z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że ponad 80 tysięcy Polaków pobiera renty na skutek wypadków w czasie pracy. Wydatki z funduszu wypadkowego to ponad 5,1 mln złotych. Szacunki Ministerstwa Pracy mówią już o 8,8 mld złotych wydawanych na zasiłki i odszkodowania powypadkowe.
Lekceważące podejście do szkoleń BHP
Według ubiegłorocznych danych w Małopolsce najwięcej wypadków jest odnotowywanych przy ścinaniu drzew, pracach budowalnych, montażu konstrukcji na wysokościach i odlewaniu metali. Na uszczerbek na zdrowiu w czasie wykonywania pracy mocno narażeni są również kierowcy.
Jak mówiła w rozmowie z LoveKraków.pl Teresa Szczepkowicz-Duda z firmy BHP eSTe SECURA, spora część wypadków to efekt odkładania szkolenia BHP na ostatnią chwilę przez co przeprowadzane są one w pośpiechu.
– Traktowanie szkolenia BHP jako przykrego obowiązku czasami zdarza się pracownikom budowlanym tzw. „wyjeżdżającym". Pracodawca zagraniczny żąda od nich bowiem dokumentu potwierdzającego aktualnego szkolenia, a oni przypominają sobie o tym np. w przeddzień wyjazdu – mówiła Szczepkowicz-Duda.