5 funkcji i jedna osoba. Szef krakowskiej PO tłumaczy się z pracy w miejskiej spółce

Szczęsny Filipiak, szef krakowskiej PO i doradca Krakowskiego Holdingu Komunalnego tłumaczy swoją rolę w miejskiej spółce i odpiera sugestie o niejasnych działaniach. Stara się przekonać, że ataki mają osłabić nowy układ rządzący Krakowem.

Patryk Salamon, LoveKraków.pl: Jak to jest stać się twarzą „kolesiostwa”, czy – jak niektórzy określają – „Koryta Plus” w wersji krakowskiej?

Szczęsny Filipiak, przewodniczący krakowskiej PO: Nie da się ukryć, że takie ataki mocno mnie dotykają. Uważam, że jestem dość twardy, ale nie znam nikogo, kogo to nie rusza. Ci, którzy mnie zaatakowali, prowadzą kampanię polityczną. Widziałem wpis działacza Konfederacji zbierającego podpisy pod apelem o zakończenie „kolesiostwa”. To czysta polityka. Jakoś nie kojarzę akcji Konfederacji związanych z hurtowym zatrudnianiem działaczy PiS-u w urzędzie marszałkowskim czy spółkach – a to setki osób. W mojej ocenie atak na mnie to pośrednia próba osłabienia prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Stałem się najwygodniejszym celem, zwłaszcza w kontekście zatrudniania w jednostkach i spółkach miejskich.

Krzysztof Kalinowski

Ale gdyby nie było tego zatrudniania – to nie byłoby i zarzutów.

To prawda. Natomiast nie może być tak, że sama przynależność do Platformy Obywatelskiej czy współpraca z prezydentem z góry wyklucza kogoś z możliwości pracy. Wybory wygrał nie tylko prezydent – pracowaliśmy wszyscy razem. Trzeba też powiedzieć wprost: to zwycięstwo niezwykle boli układ, który chciałby „kupić” Kraków i jego mieszkańców. 

Nikt nie został zatrudniony z naruszeniem zasad. Jeżeli nawet znajdziemy trzy przypadki, które można ocenić jako nieprecyzyjne, to nadal nie tworzy to żadnego systemu nepotyzmu – zwłaszcza jeśli spojrzymy na skalę tego, co robi PiS w instytucjach marszałkowskich.

Czy jednak nie ma tu problemu moralnego? Platforma zapowiadała „koniec nepotyzmu”.

A może trzeba zapytać, czy przez lata nie było odwrotnie – czy ludzie związani z PO nie mieli zamykanych drzwi właśnie dlatego, kim są?

Prezydent Majchrowski obsadzał stanowiska bardzo szeroko – także działaczami PO, PSL, SLD czy PiS. 

Dziś udawanie, że to temat jednostronny, jest nieuczciwe. Podliczyłem, ile osób z Platformy znalazło zatrudnienie na bardziej eksponowanych stanowiskach. To kilka, maksymalnie kilkanaście osób. Jeżeli ktoś zazdrości stanowiska kancelisty albo młodszego inspektora za 3,5–4 tysiące na rękę, to naprawdę nie ma o czym mówić. Część naborów nie ma chętnych, bo ludzie widzą poziom wynagrodzeń – to fakt.

UMK
UMK
Konrad Kozłowski/LoveKraków.pl

Nie startują, bo może myślą, że konkursy są ustawione?

Znam członków Platformy, którzy startowali i przegrali konkursy. Ja sam nigdy w konkursie nie startowałem, ale nie znam sytuacji, w której ktoś był z góry skazany na przegraną.

Kiedy został pan doradcą w Krakowskim Holdingu Komunalnym?

Rozmowa odbyła się w październiku lub listopadzie zeszłego roku. Nie z prezydentem, tylko z prezesem Bogusławem Kośmiderem. Warto to podkreślić: jeśli ktoś uważa, że prezydent milionowego miasta ma czas zajmować się polityką kadrową w spółkach, to ewidentnie nie ma pojęcia, na czym polega zarządzanie miastem.

W rozmowie poruszyliśmy m.in. wątek ekospalarni i kondycji miejskich spółek. Znamy się, ale prezes nie znał szczegółowo mojego doświadczenia zawodowego.

A mam ponad 30 lat pracy w ubezpieczeniach: prowadziłem zespół kilkunastu agentów, prowadziłem firmy, miałem działalność eksportową do Holandii, pracowałem jako przedstawiciel handlowy. To pokazało mu, że mam szerokie i różnorodne doświadczenie, które może wykorzystać grupa spółek.

Zapytał, czy widziałbym możliwość konsolidacji ubezpieczeń jako grupy zakupowej. Pracujemy nad tym pomysłem, choć nie ma twardych danych, że będzie to na pewno korzystne.

Szczęsny Filipiak z Aleksandrem Miszalskim w trakcie wieczoru wyborczego w 2024 roku
Szczęsny Filipiak z Aleksandrem Miszalskim w trakcie wieczoru wyborczego w 2024 roku
Mateusz Kaleta/LoveKraków.pl

Czyli pan koordynuje ubezpieczenia spółek?

Raczej analizuję sytuację ubezpieczeniową grupy i przygotowuję rekomendacje. Uważam, że miasta nie powinny nadużywać usług brokerów, tworząc jednemu przedstawicielowi pozycję monopolisty w danym mieście. Do tego spółki mają różne terminy umów – niektóre trzyletnie plus opcje przedłużenia. To nie powinno tak wyglądać. Raportuję te kwestie prezesowi.

Pojawiły się zarzuty dotyczące braku wyższego wykształcenia.

Ukończyłem szkołę zawodową jako fotograf i od 14. roku życia wykonywałem ten zawód. W latach 90. zrobiłem egzamin państwowy na agenta ubezpieczeniowego. To moje formalne zawody. 

Natomiast przez lata prowadziłem firmy, zespoły, projekty – mogę bez problemu wykazać doświadczenie menedżerskie. Nabyłem tzw. kompetencje miękkie, które wykorzystywałem w działalności samorządowej, politycznej i biznesowej.

Jak wyglądają godziny pracy w holdingu?

Pracuję w trybie mieszanym. Radni, którzy sprawdzali moje godziny pracy, nie mieli żadnych uwag – zawsze mam co najmniej osiem godzin dziennie. Najpierw miałem okres próbny, teraz umowę na czas nieokreślony.

Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski
Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski
Konrad Kozłowski/LoveKraków.pl

Pełni pan pięć funkcji: szefa krakowskiej PO, społecznego doradcy prezydenta Krakowa, radnego sejmiku, radnego dzielnicy Zwierzyniec i pracownika KHK. Nie za dużo?

W radzie dzielnicy przekazałem wszystkie kompetencje przewodniczącemu – jestem szeregowym radnym. W sejmiku jesteśmy w opozycji, a tryb pracy wygląda zupełnie inaczej.

W sejmiku nie przepracowuje się pan – złożył pan tylko cztery interpelacje.

Interpelacje nie są jedynym miernikiem aktywności – pracujemy także w komisjach i zespołach. Z działalności w sejmiku rozliczają mnie wyborcy, którzy powierzyli mi mandat.

I ponownie – warto spojrzeć na zatrudnienia w urzędzie marszałkowskim, gdzie PiS od lat hurtowo obsadza stanowiska. A cała krytyka koncentruje się wyłącznie na Platformie w Krakowie. To dowód na silną grę polityczną środowisk kojarzonych z Łukaszem Gibałą.

Krzysztof Kalinowski

Jakie są zarobki doradcy w holdingu?

Nie jestem doradcą zarządu, tylko doradcą ogólnym. Pensja netto nigdy nie przekroczyła 10 tysięcy, zwykle jest trochę ponad 9 tysięcy. Oczywiście nie przeszkodziło to hejterom rozpowszechniać bzdur o „niebotycznych zarobkach”. Dla mnie to zadowalająca pensja, choć paradoksalnie najbardziej efektywny jestem przy pracy pro bono.

To może gdyby pracował pan bez wynagrodzenia – spółka miałaby z tego większy zysk?

Coś w tym jest (śmiech).

Dlaczego zrezygnował pan z działalności gospodarczej?

Nie dawałem rady czasowo. Łączenie obowiązków samorządowych z prowadzeniem firmy było nie do pogodzenia. We własnej firmie pracuje się znacznie dłużej niż osiem godzin – miałem okres, gdy pracowałem po 14 godzin dziennie. Doszło też zmęczenie ciągłymi zmianami przepisów i regulacji podatkowych.

W czym doradza pan prezydentowi Aleksandrowi Miszalskiemu?

Dla porządku – to funkcja społeczna, nie pobieram za nią wynagrodzenia. Doradzam w zakresie dzielnic i polityk publicznych. To szeroki zakres – prezydent deleguje zadania, które trzeba szybko przygotować lub załatwić. Dlatego nie będę opisywał szczegółów.

Szczęsny Filipiak
Szczęsny Filipiak
Mateusz Kaleta/LoveKraków.pl

Ile wniosków dzielnicowych pan przeanalizował?

Na razie żadnego – zrobię to przy pracach nad nowym budżetem. Warto jednak podkreślić, że jestem w stałym kontakcie z większością przedstawicieli dzielnic.

Co w praktyce oznaczają „polityki publiczne”?

To szeroki zakres działań. Nie ukrywam, że wstępnie miałem ambicję zostać pełnomocnikiem prezydenta ds. dzielnic.

Na takie stanowisko chyba trzeba mieć wyższe wykształcenie?

Wyższego wykształcenia nie trzeba. Ale stanowisko pełnomocnika ograniczałoby mnie tylko do spraw dzielnicowych. Znam dobrze samorząd dzielnicowy, a obecnie pracuję także w strukturach wojewódzkich – komisjach zdrowia, kultury i budżetu.

Sejmik niestety stał się „skarbonką dla gmin”, co uważam za absurd. A wydatki na autopromocję – 20–40 mln rocznie – to skandal.

Bogusław Kośmider, prezes Krakowskiego Holdingu Komunalnego
Bogusław Kośmider, prezes Krakowskiego Holdingu Komunalnego
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Jak wygląda współpraca z prezesem Kośmiderem?

Bardzo dobrze. Prowadzę forum HR-owców w holdingu, bo spółki – także państwowe i prywatne – zaczęły podbierać nam pracowników. Uczestniczyłem również w procesach, które mają zabezpieczyć miejskie spółki przed tymi zjawiskami.

Czy Bogusław Kośmider będzie prezesem w przyszłości?

Pewnie tak.

Teraz trwa konkurs. Będzie ustawiony?

Uważam, że wystartuje i ma ogromną przewagę dzięki znajomości spółek. Pracuje tam ponad rok, zna procesy. Wcześniej był w radzie nadzorczej KHK z ramienia właściciela.
Holding i Podatkowa Grupa to w ogóle jego pomysł z czasów, gdy był radnym.
Trudno mi dziś wskazać osobę bardziej merytorycznie przygotowaną do zarządzania KHK – ale decyzja będzie należała do rady nadzorczej, nie do mnie.

Dlaczego nie odpowiedział pan na pytania Krowoderskiej?

Rozmowa była natarczywa i z każdą minutą coraz bardziej absurdalna. Nie zostałem uprzedzony o nagrywaniu rozmowy, o autoryzacji nie wspominając. Cały wywiad służył wyłącznie próbie ośmieszenia mnie. Postanowiłem być zachowawczy. Potem nikt z tego portalu się ze mną nie kontaktował – i po tej fali hejtu pewnie już nie będzie.

Nawet dziś, gdy poznali moje wynagrodzenie, nadal manipulują, twierdząc, że zarabiam dwukrotność średniej. Spółka – zgodnie z opinią prawną – uznała, że nie jestem osobą publiczną w rozumieniu ustawy, więc dane nie podlegają udostępnieniu. To kwestia ochrony prywatności wszystkich pracowników. A oświadczenie majątkowe i tak złożę. Czy sprostują swoje fake newsy? Nie sądzę.

Jak pan reaguje na zarzut braku wyższego wykształcenia?

Prezydent Majchrowski kiedyś odmówił mi powołania na pełnomocnika właśnie z tego powodu. Szanuję jego decyzję. Najzabawniejsze jest to, że za brak wykształcenia atakują mnie głównie radni kojarzeni z mocno lewicowymi poglądami. Tak wygląda ich „walka o równość”, kiedy przychodzi co do czego. Zasady znikają – liczy się cel polityczny. Ale powtórzę: nie uda się nikomu ukraść zwycięstwa prezydenta Miszalskiego i środowiska PO. Krakowa i krakowian nie da się kupić – udowodniono to już trzykrotnie, a jeśli trzeba będzie, krakowianie pokażą hejterom czerwoną kartkę po raz czwarty.

___

Krakowski Holding Komunalny to miejska spółka, która grupuje i nadzoruje inne spółki komunalne Krakowa. To m.in. właściciel i operator krakowskiej Ekospalarni, czyli zakładu przetwarzania odpadów na energię.