500 zł od kwietnia. Ile osób skorzysta w Krakowie?
2 kwietnia ma wejść w życie program 500 +. Pieniądze na ten cel już są na koncie wojewody małopolskiego. Dziś rozpoczęły się konsultacje oraz szkolenie miast i gmin w tym zakresie. Wziął w nich udział Stanisław Szwed - wiceminister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.
Tym samym rząd spełnia swoje wyborcze obietnice. Wiceminister Szwed przypomniał, że na ten cel zarezerwowane zostało 17 mld złotych w tym roku, a na następny planuje się wydać 5 mld złotych więcej. Pomocą zostaną objęte rodziny wielodzietne.
500 zł miesięcznie ma przysługiwać na drugie, trzecie i kolejne dziecko, które nie przekroczyło 18. roku życia. O tym, czy dana rodzina dostanie zasiłek na pierwsze dziecko, zadecyduje dochód, który nie może przekroczyć 800 zł na osobę. Zasiłek na kolejne dzieci będzie przyznawany automatycznie. Jak przypomniał Stanisław Szwed, cele tego programu są dwa: wsparcie rodzin oraz zwiększenie liczby urodzeń.
Szkolenia i szacowanie kosztów
Wojewoda Józef Pilch na razie nie ma żadnych informacji dotyczących tego, ile pieniędzy będzie potrzebne, by zaspokoić potrzeby mieszkańców Krakowa. Zapewnia, że nikomu nie zabraknie. Według Głównego Urzędu Statystycznego w Krakowie żyje ponad 114 tys. osób w wieku do 18. roku życia. Z pomocy skorzysta jednak dużo mniej.
– Według naszych szacunków o dodatek ten w Krakowie ubiegać się będzie ok. 38 tys. rodzin dla ok. 50 tys. dzieci – mówi Henryka Kiszka, zastępca dyrektora wydziału spraw społecznych UMK. Nie wiemy natomiast w jaki sposób do nowego obwiązki podejdą urzędnicy. Wojewoda zostawił dowolność realizacji programu gminom. Wskazał tylko, że dopłatami powinen zająć się Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Trudne teraz powiedzieć, czy zwiększy się tam zatrudnienie. – Aktualnie trwają przygotowania mające na celu ustalenie potrzeb niezbędnych do sprawnej realizacji zadania – stwierdza Kiszka. Na obsługę programu rząd chce przeznaczyć 2% całego budzetu 500+.
Natomiast potrzeby jak i problemy, z którymi ewentualnie gmina może się mierzyć, zostaną dopiero wojewodzie przekazane. Pilch nie obawia się również tego, że miasto nie poradzi sobie z programem lub będzie się ociągać z jego realizacją. – Te pieniądze przecież zostaną w gminie. Będą przeznaczane na przedszkola czy szkoły – dodaje Pilch.