53 tysiące kibiców na spotkaniu Ruch – Wisła. Biała Gwiazda zrobiła kolejny kroczek

Remisem 1:1 zakończył się Mecz Mistrzów na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Wisła do przerwy grała słabo, w drugiej połowie udało się jej wyrównać i przywieźć punkt z kolejnego wyjazdu.

Krakowianie zaczęli z kilkoma zmianami. Po krótkiej przerwie na środek obrony wrócił Darijo Grujcić, a na lewej Jakub Krzyżanowski zastąpił Juliana Lelievelda. Miejsce w składzie stracił także bardzo niechlujnie grający ostatnio James Igbekeme, którego miejsce w pomocy zajął Marc Carbo.

Ruch na prowadzeniu

Te roszady nie zmieniły natomiast ostatniej złej tradycji Wisły i na Stadionie Śląskim w czwartym meczu z rzędu jako pierwsza straciła gola. Niebiescy w świetnym stylu przedarli się środkiem i po prostopadłym podaniu Shumy Nagamatsu Patryk Szwedzik zgubił Raoula Gigera, po czym z zimną krwią strzelił swojego 11 gola.

Najskuteczniejszy zawodnik gospodarzy wcześniej mógł wykorzystać błędy w obronie, ostrzeżeniem dla Wisły była także sytuacja Marka Kolara, po której dłonią interweniował Patryk Letkiewicz. Były zawodnik Białej Gwiazdy pośliznął się i mogło to mieć wpływ na jakość uderzenia.

Zawodnicy obu zespołów mieli duże problemy z utrzymaniem się na murawie.

Kibice Ruchu Chorzów
Kibice Ruchu Chorzów
Mateusz Kaleta/LoveKraków.pl

Jakub Bielecki znów w bramce

Trener Chorzowian zdecydował się na zmianę bramkarza. Krakowianie byli bardzo łaskawi dla Jakuba Bieleckiego, który nie grał na zapleczu ekstraklasy od października. Przeszkodziła mu kontuzja, awaryjnie sprowadzono z Wisły Płock Jakuba Gradeckiego i to on do tej pory stał między słupkami. W Chorzowie nie byli jednak z niego szczególnie zadowoleni, a Bielecki ostatnio błysnął w rezerwach. 

Wrócił na Mecz Mistrzów, czyli starcie Ruchu z Wisłą, które zgromadziło na Stadionie Śląskim ponad 53 tys. widzów, w tym ok. 25 tys. kibiców lidera I ligi. Najlepsza drużyna na zapleczu ekstraklasy utwierdzała wszystkich dookoła, że prezentuje się ostatnio bardzo przeciętnie, a kontuzje – w tym Angela Rodado – tylko dokładają jej problemów. 

Marc Carbo
Marc Carbo
Mateusz Kaleta/LoveKraków.pl

Ważna chwila dla Rafała Mikulca

Do przerwy mało było celnych strzałów, ale Ruch w pełni kontrolował rywalizację. Gdy po kolejnych ponad 15 minutach wiślacy nie znaleźli sposobu na wyrównanie, trener Mariusz Jop posłał na murawę Rafała Mikulca.

Nominalny boczny obrońca, posłany w niedzielę na prawe skrzydło, nie grał w I lidze od 29 maja. Tego dnia w półfinale baraży z Miedzią Legnica doznał bardzo poważnej kontuzji nogi, mogła się wtedy zakończyć jego kariera. 

Mikulec wszedł razem z Julianem Lelieveldem, który szybko popisał się asystą. Holender dośrodkował w pole karne, obrońcy i Frederico Duarte mieli problemy z utrzymaniem równowagi. Portugalczyk zdołał jednak tak ułożyć ciało i nogę, by trafić w okienko bramki. 

Gol był dla Wisły niczym podłączona butla z tlenem. Napędził ich, szukali kolejnych okazji. Więcej grali po ziemi, tak jak potrafią, bo do przerwy piłka zbyt często latała nad głowami zawodników. Krakowianie mieli przewagę, nie zamienili jej jednak na drugiego gola.

Rafał Mikulec
Rafał Mikulec
Mateusz Kaleta/LoveKraków.pl

Coraz bliżej ekstraklasa

Wisła znów nie wygrała na wyjeździe, jej forma jest w kratkę. Nie zmienia to jednak najważniejszego: ma dziesięć punktów przewagi nad trzecim zespołem, a do końca sezonu zostało pięć meczów. Grupa pościgowa potyka się od dłuższego czasu.

Ruch Chorzów – Wisła Kraków 1:1 (0:0)

Bramki: Szwedzik (15.) – Duarte (66.).

Ruch: Bielecki – Konczkowski, Leśniak-Paduch, Lukić, Karasiński (90. Preisler) – Szwoch (70. Ventura), Nagamtsu (90. Rosół), S. Szymański – Jendryka (63. Ceglarz), Kolar (70. Szczepan), Szwedzik.

Wisła: Letkiewicz – Giger, Kutwa, Grujcić, Krzyżanowski (63. Lelieveld) – Duda, Carbo (70. Igbekeme) – Kuziemka (63. Mikulec), Ertlthaler, Bożić – Duarte.

Żółte kartki: Karasiński, Jendryka – Carbo, Ertlthaler.

Sędziował Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).