Afera długopisowa w Czyżynach
Jeśli ktoś liczył na to, że Rada Dzielnicy XIV Czyżyny rozpocznie merytoryczną pracę, to musi jeszcze poczekać. W ciągu trzech miesięcy od wyborów udało się na razie wybrać przewodniczącego, wiceprzewodniczącego i część zarządu. Co sesja, to nowy problem. Tym razem emocje radnych rozgrzał kolor długopisu, którym oddawali głosy.
Nie „jak”, tylko „kto”
O podziałach w 21-osobowym składzie rady pisaliśmy na LoveKraków.pl już dwukrotnie. Trudno jednak wskazać zestaw poglądów na temat spraw najważniejszych dla dzielnicy, którym różniłyby się skonfliktowane grupy. Nie chodzi o wizję rozwoju czy priorytety inwestycyjne, lecz o to, które osoby będą w tej kadencji kierować dzielnicą.
Już dwa razy trzeba było wybierać przewodniczącego, już przegłosowano kontrowersyjną decyzję o zmniejszeniu liczby członków zarządu z pięciu do trzech. Na środowej sesji radni mieli wybrać zarząd i tym razem znów nie doszli do pełnego porozumienia.
Osią sporu była osoba Jerzego Woźniakiewicza, byłego radnego miejskiego, a jeszcze wcześniej przewodniczącego dzielnicy. Obecny przewodniczący Marek Ziemiański proponował jego kandydaturę dwukrotnie: przed tygodniem na wiceprzewodniczącego i w ostatnią środę na członka zarządu. W obydwu głosowaniach Woźniakiewicz nie uzyskał większości.
Kto głosował na czerwono?
Do – i tak już tragikomicznego – obrazu tej sytuacji doszedł w środę jeszcze jeden element: kolorowy długopis. W głosowaniu przed tygodniem zwolennicy Woźniakiewicza chcieli pokazać, że pogłoski o braku jednomyślności w ich szeregach nie są prawdziwe, więc użyli czerwonego długopisu. To z kolei wywołało sprzeciw drugiej strony, skupionej wokół radnego Wojciecha Krzysztonka. – Jest to naruszenie zasady tajności głosowania, podlegającej ochronie prawnej. Zwróciłem się o to, by komisja skrutacyjna sprawdziła te karty i zabezpieczyła je wraz z nagraniem sesji, żeby ewentualnie przekazać sprawę odpowiednim organom – mówi Krzysztonek.
Ostatecznie na środowej sesji udało się wybrać wiceprzewodniczącego (został nim Łukasz Cieślik) i dwóch z trzech członków zarządu (Jerzego Ciepielę i Pawła Meysztowicza). Do obsadzenia pozostało więc jeszcze jedno miejsce. Radni mają nad tym obradować 27 lutego, a jeśli nie wybiorą pełnego składu zarządu do 3 marca, zgodnie z prawem cała rada ulegnie rozwiązaniu.
Ostatnia szansa
Przewodniczący Marek Ziemiański liczy na to, że tym razem głosowanie przebiegnie bez przeszkód. Nie wiadomo, kto zostanie trzecim członkiem zarządu, ale na pewno kandydatura Jerzego Woźniakiewicza nie zostanie ponownie zaproponowana. – Trudno się sprzeciwiać woli większości rady, choć żałuję, że nie będzie możliwości wykorzystania potencjału pana Woźniakiewicza – mówi Ziemiański.
Wiele wskazuje na to, że radni (przynajmniej chwilowo) dojdą do porozumienia. W przeciwnym razie ryzykowaliby ponownymi wyborami, które po tym kilkumiesięcznym spektaklu mogłyby przynieść części z nich rozczarowanie. Pytanie tylko, czy rada będzie mogła spokojnie funkcjonować w przyszłości.