Aleksander Miszalski koryguje SCT. Nowe zasady od stycznia 2027 roku
Po wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego zmienia się jedna z podstawowych zasad funkcjonowania strefy. Dojazd do placówek medycznych zostaje otwarty dla wszystkich kierowców – niezależnie od norm emisji spalin czy roku produkcji auta. Bez opłat, bez wyjątków ograniczonych do kontraktów z NFZ.
Zmienia się też definicja mieszkańca. W systemie SCT przestaje liczyć się meldunek, a kluczowe staje się płacenie podatków w Krakowie. To przesunięcie, które ma znaczenie nie tylko formalne.
Te zmiany wejdą w życie automatycznie, jeśli wyrok się uprawomocni.
Ale to dopiero początek.
Jesień na konsultacje, styczeń na zmiany
Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski szykuje większą korektę zasad funkcjonowania strefy. Najpierw konsultacje branżowe, potem otwarte dla mieszkańców. Na końcu – projekt uchwały i decyzja radnych.
Harmonogram jest już wyznaczony: jesień 2026 roku ma przynieść gotowy projekt, a od 1 stycznia 2027 r. nowe zasady mają zacząć obowiązywać.
Mniej formalności, więcej wyjątków
Zmiany idą w kilku kierunkach.
Dojazd do parkingów Park & Ride ma zostać całkowicie wyłączony z ograniczeń. Z systemu ma zniknąć obowiązek rejestracji motocykli. Procedury uzyskiwania zwolnień mają zostać uproszczone.
Pojawia się też próba uporządkowania sytuacji właścicieli pojazdów. Uprawnienia do zwolnień mają przechodzić na najbliższych członków rodziny, a osoby, które kupiły samochody do końca 2025 roku, zachowają dotychczasowe zasady.
Zmiany obejmują również opłaty.
W latach 2027–2028 mają pozostać na obecnym poziomie: 5 zł za dzień i 100 zł miesięcznie. Z opłat mają zostać zwolnione osoby w najtrudniejszej sytuacji materialnej z całej Małopolski. Bezpłatny dojazd mają uzyskać także sprzedawcy na targowiskach oraz krakowscy przedsiębiorcy i organizacje pożytku publicznego.
To katalog ulg, który wyraźnie rozszerza pierwotną koncepcję strefy.
Projekt pośpiechu
SCT w Krakowie od początku była projektem realizowanym pod presją czasu. Przepisy trzeba było przygotować przed 1 stycznia 2026 roku. W praktyce oznaczało to szybkie decyzje i ograniczone pole do testowania rozwiązań.
Dziś miasto przyznaje: pojawiły się luki i błędy.
Najbardziej odczuwalny okazał się ciężar biurokracji. Problemy z rejestracją pojazdów, brak automatycznych przedłużeń uprawnień, skomplikowane procedury – to wszystko uderzyło zarówno w mieszkańców Krakowa, jak i osoby dojeżdżające do miasta.