Apartamentowiec na Dębnikach. Małopolska konserwator zablokowała inwestycję

Siedem kondygnacji, 166 miejsc parkingowych i urzędnicza pieczątka przybita tuż przed Wigilią. Budowa apartamentowca na Rynku Dębnickim doprowadziła mieszkańców do wrzenia, a małopolską konserwator zabytków do uruchomienia „opcji atomowej”.

Dziś to plac boju, ale przez lata ten kwartał był sercem lokalnego kolorytu. Nie pamiętam, z jakiego kraju byli, ale na pewno ze wschodu. Nie mieli stałego asortymentu, ale przeważały ubrania rozwieszone pod długim zadaszeniem między kwiaciarnią a sklepem mięsnym. Przyjeżdżali też rolnicy, rozkładając prowizoryczne stoiska z warzywami i owocami.

Kiedyś zakupy robił tam Tomasz Frankowski, wtedy czołowy napastnik Wisły Kraków. Zapamiętałem, bo foliówka, którą niósł, pękła i wysypało się z niej kilka kilogramów ziemniaków. Stało się to na sekundę po tym, jak kolega podbiegł do piłkarza z prośbą o autograf. Później, zamiast pomóc, stał i patrzył, jak Frankowski zbiera te kartofle.

Miejsce

Rynek Dębnicki, 2018 rok
Rynek Dębnicki, 2018 rok
Krzysztof Kalinowski

Rynek Dębnicki okalają w większości niskie, przedwojenne kamieniczki. Wydawało się, że nie ma tam miejsca na nowe inwestycje. Jedynym pustym terenem był ten między zabudowaniami ulicy Różanej i Barskiej, gdzie lata temu mieściło się przedsiębiorstwo produkujące m.in. liny.

Co więcej, w planie miejscowym działki te były przeznaczone pod zabudowę wielorodzinną z zastrzeżeniami, że projekt musi odznaczać się odpowiednią wartością architektoniczną, by pasować do okolicy. Przez lata inwestorom nie udawało się zdobyć pozwolenia na budowę. Aż do teraz.

Czas

Gdy większość ludzi dopina na ostatni guzik przygotowania świąteczne, krakowscy urzędnicy uznali, że wniosek o pozwolenie na budowę jest kompletny, zgodny z prawem, pozytywnie zaopiniowany przez m.in. miejskiego konserwatora zabytków i dlatego 23 grudnia 2025 roku, po półtora roku od złożenia wniosku w urzędzie, prezydent wydał decyzję zezwalającą na postawienie siedmiokondygnacyjnego bloku. W środku: 74 mieszkania, 166 miejsc postojowych i pięć lokali usługowych.

Po publikacji tekstu odezwał się do nas prezes spółki, przekonując, żeby nie pisać o siedmiu kondygnacjach, tylko czterech piętrach. Próbowaliśmy od niego uzyskać nieco więcej informacji o planowanej inwestycji, ale więcej się już do nas nie odezwał.

Mleko się rozlało

Szybko natomiast okazało się, że sąsiedzi planowanej inwestycji nawet nie wiedzieli, że takie postępowanie się toczy. W ciągu kilku dni zorganizowali front sprzeciwu i sporządzili petycję, w której powiedzieli „nie” dla tego typu zabudowy. Argumenty? Niepasujące do okolicy gabaryty, zwiększony ruch samochodowy, zmniejszone bezpieczeństwo, wycinka zieleni. Ostatecznie pod pismem zebrano ok. 1,5 tysiąca podpisów.

Mieszkam na Starych Dębnikach. To jest ostatnia dzielnica Krakowa, która jeszcze w jakimś stopniu zachowała swój historycznie kameralny charakter. Nie sprzedawajmy Rynku Dębnickiego deweloperom! Ta ogromna inwestycja zniszczy dziedzictwo kulturowe tego miejsca i sparaliżuje je komunikacyjnie!
Jeden z wpisów pod petycją

Sprawa nabrała rozgłosu, przyciągając uwagę polityków, jednak sami protestujący kategorycznie odcinają się od partyjnych sporów.

Decyzja wojewody i opcja atomowa konserwatorki

Pierwsze odwołanie od decyzji trafiło na biurko wojewody 12 stycznia. Ostatecznie wpłynęło ich 27. – Trwa ich analiza formalna, która ma na celu ustalenie czy pochodzą one od stron postępowania i czy zostały złożone w terminie – mówi Maksymilian Kosowski, rzecznik prasowy urzędu wojewódzkiego. Jak dodaje, obecnie jest za wcześnie, aby mówić o terminie wydania decyzji. 

Niespodziewanie jednak 29 stycznia Katarzyna Urbańska, małopolska konserwatorka zabytków, wszczęła postępowanie, które ma na celu wpisanie całego układu urbanistycznego starych Dębnik w granicach ulic Szwedzka, Monte Cassino, Marii Konopnickiej i Bulwary Wiślane. Stopuje to praktycznie wszystkie działania inwestycyjne, remontowe i budowlane w tym kwartale aż do czasu zakończenia procedury.

Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

– O tej decyzji dowiedziałem się z mediów – mówi Tomasz Kłos, radny dzielnicy Dębniki. – Czy jest dobra? Z jednej strony tak, bo sam rynek powinien być pod ochroną z uwagi na wyjątkową architekturę, ale czy cały kwartał, w tym domy jednorodzinne? Na pewno trzeba o tym porozmawiać z mieszkańcami, bo jeśli tak by się stało, to każdy remont będzie musiał uzyskać zgodę konserwatorską – tłumaczy Kłos.

Katarzyna Urbańska w rozmowie z nami powiedziała wprost, że decyzja została podjęta dlatego, by zablokować tę inwestycję. Jak tłumaczy, w planie miejscowym dla tego obszaru znalazł się zapis, że nowa zabudowa musi nawiązywać do historycznej. W jej opinii projekt nie spełnia tego warunku.