Apelem o ścianę

Z pompą, oficjalnie na wielkiej tablicy, minister środowiska złożył podpis w sprawie przystąpienia do stworzenia Krajowego Programu Ochrony Powietrza. Równolegle poseł Tadeusz Arkit napisał projekt uchwały. Znalazły się w niej takie zapisy, jak możliwość decydowania przez sejmiki, jakie paliwa mogą być stosowane na terenie województwa czy gmin oraz określanie parametrów kotłów. Sprawa umarła wczesną wiosną.

Teraz o wskrzeszeniu tematu myślą członkowie Stowarzyszenia Metropolia Krakowska, dlatego apelują do parlamentu w sprawie przyspieszenia prac nad zmianami w ustawie Prawo Ochrony Środowiska.

Nikłe szanse

Chodzi o to, by przynajmniej określić minimalne standardy jakościowe paliw stałych i palenisk. Pozwoliłoby to w relatywnie krótkim czasie polepszyć powietrze. Jednak szansa na to, że przed wyborami posłowie zajmą się tym tematem, jest niemalże zerowa.

Zgodnie z prawem, wszystkie projekty ustaw, które nie zostały uchwalone w bieżącej kadencji, trafiają do kosza. I cała procedura zaczyna się od nowa. Witold Śmiałek, doradca prezydenta ds. jakości powietrza wie o tym, jednak jak podkreśla, gmina ma swoje zadania. – Samorząd ma działać w interesie mieszkańców. Dlatego nawet jeśli te apele są skazane na porażkę, to jednak naszym obowiązkiem jest uzmysłowienie parlamentarzystom, że czekamy na odpowiednie prawo – mówi Śmiałek. – Mamy coraz więcej pieniędzy, ale co mi z nich, skoro nie mam narzędzi do ich wykorzystania? Musimy podtrzymywać ciśnienie pod tym kotłem – dodaje.

Potrzebny bodziec

– Cieszy nas ta wspólna inicjatywa, bo to pokazuje, że nie będzie skutecznych narzędzi bez tych zmian prawnych – twierdzi prezes Polskiego Alarmu Smogowego, Andrzej Guła.

I przypomina, że zapisy jakich się domagamy (parametry jakościowe kotłów), od 2023 roku będą obowiązywać w Czechach. – W Polsce dałoby to bodziec do realizacji Programów Ochrony Powietrza. Bez tego bodźca pieniądze przeznaczane na walkę z niską emisją nie zostaną wykorzystane i przepadną, a w 2018 roku piece nadal będę kopcić, natomiast my będziemy oddychać zanieczyszczonym powietrzem – twierdzi Guła.

Dobre wieści

Mimo niezbyt pozytywnych informacji, Witold Śmiałek zdradził, że Kraków znajdzie się pod indywidualną opieką Komisji Europejskiej. Chodzi o dodatkowe fundusze, jakie nasze miasto wraz z innymi gminami mogłoby otrzymać z rezerw tej instytucji właśnie. –  Na szczegóły jeszcze za wcześnie. Przed nami długa droga i sporo pracy, jednak jest to szansa na dodatkowe środki – twierdzi Śmiałek.