Awantura o przedszkola z happy endem?

Kraków, jak inne gminy w Polsce, w 2017 roku będzie musiał zapewnić miejsca w przedszkolach dla wszystkich dzieci w wieku od trzech do pięciu lat. Tymczasem Kraków oferuje łącznie 18 tysięcy miejsc w placówkach przedszkolnych. Urzędnicy wpadli na pomysł, aby przekształcić te niepubliczne w… samorządowe, przejmując budynki, które kilka lat temu sami oddali w prywatne ręce. Problem z tym, że nie godzą się na to rodzice dzieci tam uczęszczających.

W 2013 roku urzędnicy wyliczyli, że potrzeba  wybudować 40 przedszkoli za ok. 70 mln złotych. Na to na razie pieniędzy nie ma. Już rozpoczęto przygotowania do wypełnienia ustawy, według której gmina musi zapewnić miejsce w przedszkolu dla dzieci za symboliczną złotówkę.

W tym roku liczba przedszkolaków (wiek 3-5 lat) to ponad 24 600, w 2015 będzie ich nieco mniej, bo około 23 800. Jak już wcześniej zostało wspomniane, Kraków dysponuje 18 tysiącami miejsc i nie zanosi się na to, by się to zmieniło. Teraz magistrat łakomym okiem spojrzał na przedszkola, które od 10 lat funkcjonują w dzierżawionych od gminy budynkach. Chodzi tu o przedszkola przy ul. Jeremy, Staffa, Batalionu Skałka AK, Szafera i na os. Urocze. Problem jednak w tym, że to właśnie urzędnicy i radni nalegali, by placówki, wówczas samorządowe, przekształciły się w prywatne i otrzymywały przynajmniej 85-procentowe dotacje z budżetu państwa, a dodatkowo mogły ustalić czesne.

Likwidują czy nie?

Rodzice dzieci uczęszczających do tych pięciu placówek uważają, że urzędnicy chcą wypowiedzieć umowy w czerwcu 2015 roku, by wirtualnie podwyższyć liczbę miejsc tych gminnych. – W sytuacji, gdy rok szkolny kończy się 31 sierpnia, umowy dzierżawy budynków przedszkoli są przedłużane tylko na 10 miesięcy. Władze miasta zafundowały nam dwumiesięczną próżnię. Co w tym czasie zrobi 1400 rodziców? Dodatkowo, rekrutacje kończą się już w marcu – mówi rodzic Wojciech Golonka. – Dlaczego opiekunowie dzieci, którzy chcą płacić trochę więcej za edukację, mają być karani? – pyta. Rodzice przedszkolaków dodają również, że cenią sobie wysoki poziom nauczania i różnorodną ofertę edukacyjną, która odpowiednio przygotowuje ich pociechy do szkoły. Chcą też, by młodsze rodzeństwo miało możliwość korzystania ze sprawdzonych miejsc.

Wiceprezydent Krakowa ds. edukacji, Tadeusz Matusz uspakaja jednak, że do likwidacji ośrodków przedszkolnych nie dojdzie. – Mamy na razie 10 miesięcy, aby rozmawiać z paniami dyrektorkami. Na razie nikt nie będzie likwidował przedszkoli – zapewniał Matusz.

Lata zaniedbań

Te tłumaczenia nie spodobały się radnym, którzy na poświęconym tej kwestii spotkaniu jak lwy bronili rodziców i dyrekcji placówek obecnych na sali obrad. Przy okazji wytknęli urzędnikom opieszałość i zaniedbania w sprawach budowy nowych przedszkoli.

– Ten pomysł, urzędniczy trick, problemu braku miejsc nie zlikwiduje! Nie zwolni się 700 miejsc – stwierdził radny PO, Grzegorz Stawowy. Polityk dodał również, że taki ruch to próba uspokojenia sumienia urzędników, którzy nie zrobili nic przez cztery lata, aby zwiększyć liczbę miejsc przez budowanie nowych ośrodków przedszkolnych. – Brakuje placówek na Klinach, Ruczaju czy Kurdwanowie – w miejscach, gdzie wciąż powstają nowe mieszkania i sprowadzają się ludzie. Mamy dwa lata na to, by zbudować przedszkola tam, gdzie są niezbędne – zaznaczył Stawowy.

– Nie można budować tam, gdzie już przedszkola działają, bo zaszkodzimy sobie i im. Część z rodziców przeniesie się do samorządowego, część zostanie w niesamorządowym. Natomiast mamy w planach budowę placówek w miejscach newralgicznych – odpowiedział wiceprezydent Matusz.

„Potrzebna stabilizacja”, „po co teatr Variete?”

Wiceprzewodnicząca Małgorzata Jantos, a później kilku innych radnych, m.in. Andrzej Hawranek, mocno skrytykowali Tadeusza Matusza za „brak wyobraźni na temat tego, jak wygląda funkcjonowanie firmy”. – Jak ktoś prowadzi własną działalność, to chce mieć perspektywę. Te przedszkola działają świetnie, bez drogich kart nauczyciela – stwierdziła Jantos. – W biznesie 10 czy 12 miesięcy to nic, a pana może nie być za dwa miesiące –  stwierdził natomiast radny Andrzej Hawranek. – Ponad cztery lata walczyłem o rozbudowę jednego z przedszkoli i co roku słyszałem od dyrektor wydziału edukacji, że do tego nigdy nie dojdzie. Inwestycja w końcu ruszyła, ale to tylko wyjątek. Reszta jest zmarnowana. A warto przypomnieć, iż radni przegłosowali, że powstanie teatr za 30 mln złotych. To 10 przedszkoli! – grzmiał radny Hawranek.

Umowa na pięć lat

Po kilkugodzinnej, w pewnych momentach bardzo emocjonalnej dyskusji, wiceprezydent Matusz porozumiał się z osobami, które zarządzają placówkami przedszkolnymi. – Jest porozumienie, że umowa dzierżawy zostanie podpisana na pięć lat, ale pod warunkiem, że te przedszkola będą spełniały odpowiednie warunki – powiedział Tadeusz Matusz. W przypadku przedszkoli niepublicznych konieczne będzie (zgodnie z ustawą) ogłoszenie konkursu ofert, do którego przedszkola będą mogły przystąpić dobrowolnie. W przypadku udziału w konkursie ofert i pozytywnego dla tych przedszkoli niepublicznych rozstrzygnięcia, będą one realizować zadania publicznego przedszkola. Planowany termin ogłoszenia konkursu to początek 2015 roku.