Bardziej zarządca niż wizjoner, czyli pierwszy rok nowego prezydenta [OPINIA]

Aleksander Miszalski obiecał, że pierwsza łopata pod budowę metra zostanie wbita w 2028 roku. To raczej nierealne. Pytanie też, czy tym metrem dojedziemy do nowoczesnego Krakowa, a może zatrzymamy się na stacji z tabliczką: „niespełnione wyborcze obietnice”? A Robert Makłowicz powie: „koniec trasy, proszę opuścić pojazd”?

Mamy ewolucję, a nie rewolucję. Nie jestem tym zaskoczony – tak o pierwszym miesiącu prezydentury Aleksandra Miszalskiego mówił nam prof. Andrzej Piasecki, politolog z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Wydaje się, że ta opinia jest aktualna również po roku rządów nowego prezydenta.

W listopadzie ubiegłego roku ujawniliśmy, że magistrackie dokumenty wskazują, że władze Krakowa planują budowę podziemnej linii tramwajowej, a nie tradycyjnego metra. Gasić pożar musiał wiceprezydent Stanisław Mazur, który zapewniał, że Kraków wybuduje metro.

Kiedy? Padają różne daty. W czerwcu 2024 r. Aleksander Miszalski zapowiadał, że pierwsza łopata zostanie wbita w 2028 roku. Z różnych przyczyn to data raczej nierealna. Pytanie też, czy tym metrem dojedziemy do nowoczesnego, metropolitalnego Krakowa, a może zatrzymamy się na stacji: „niespełnione obietnice”? A Robert Makłowicz powie: „koniec trasy, proszę opuścić pojazd”?