Bartosz Szydłowski: Czuję się jak w „Procesie” Kafki. To czysto polityczna gra
Prokuratura stawia zarzut niegospodarności finansowej byłemu dyrektorowi Łaźni Nowej, Bartoszowi Szydłowskiemu. Instytucja miała stracić przez to ponad 400 tys. zł. Ten odpiera zarzuty i przyznaje, że cała sytuacja jest dla niego absurdalna. – Cała sprawa ma charakter propagandowej awantury, obliczonej na zmanipulowanie opinii publicznej. Nie liczą się koszty ludzkie i obiektywne uderzenie w tak dobrze działającą instytucję – komentuje Szydłowski.
Wszystko zaczęło się w 2017 roku, kiedy Adam Kalita – radny miasta, wystosował do prezydenta Jacka Majchrowskiego interpelację, w której zarzucił byłemu już dyrektorowi Łaźni Nowej – miejskiej instytucji kultury, wydawanie publicznych pieniędzy na prywatne sprawy.
Kontrole i śledztwo
Chodzi m.in. o wynajmowanie mieszkania opłacanego przez teatr, wysokość zarobków Małgorzaty Szydłowskiej czy sfinansowanie jej na koszt teatru otwarcia przewodu doktorskiego czy wykorzystywanie do celów prywatnych skody superb. Radny Kalita poruszył również kwestię sposobu wypłacania pieniędzy za przygotowanie koncepcji Festiwalu Teatralnego Boska Komedia.
Efektem była kontrola miasta, która częściowo potwierdziła zarzuty radnego. Bartosz Szydłowski podjął decyzję o ustąpieniu ze stanowiska i zaczął pełnić funkcję dyrektora artystycznego Łaźni Nowej. Dyrektor naczelną została Ewa Wolniewicz. Przypomnijmy, że Szydłowski jest również kuratorem programu artystycznego w Teatrze im. J. Słowackiego.
W 2017 roku prokuratura wszczęła śledztwo. Podczas kilkumiesięcznego dochodzenia analizie poddano dokumenty księgowe teatru i wyniki kontroli magistratu.
17 września prokuratura wydała postanowienie o przedstawieniu zarzutów wobec wieloletniego dyrektora Łaźni Nowej w związku z niegospodarnością finansową.
Znaczna szkoda majątkowa?
– Prokuratura Okręgowa kontynuuje śledztwo w sprawie nadużycia udzielonych uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowych w bliżej nieustalonym okresie do dnia 30 maja 2017 r. w Krakowie przez osobę zobowiązaną do zajmowania się sprawami majątkowymi Teatru „Łaźnia Nowa” w Krakowie i wyrządzenia w wyniku tego znacznej szkody majątkowej w nieokreślonej wysokości – informuje Janusz Hnatko, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej.
Na liście zarzutów znalazły się m.in. zaniechanie wyegzekwowania od pełniącej funkcję wicedyrektor Małgorzaty Szydłowskiej zwrotu kwoty ponad 4 tys. zł czy zawieranie z nią umów cywilnoprawnych.
– Bartosz Szydłowski wyrządził Gminie Miejskiej Kraków znaczną szkodę w kwocie nie niższej niż 443.779,40 zł – zaznacza Hnatko. – Został przesłuchany w charakterze podejrzanego. W toku przesłuchania nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień. Za te czyny grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
Szydłowski odpowiada: „To absurd”
W rozmowie z LoveKraków.pl Bartosz Szydłowski podkreśla, że cała ta sytuacja jest dla niego absurdalna.
– Jak można zarzucać niegospodarność instytucji kultury, która nie tylko nie ma i nie miała długów, która zawsze swoje należności płaciła, a ponadto działa z sukcesem w skali całego kraju. To instrumentalne traktowanie, wybiórcza analiza na użytek przygotowanej z góry opowieści propagandowej. Jak można mówić o niegospodarności, kiedy Łaźnia zawsze zarządzana była efektywnie, wręcz wzorowo – przecież mieliśmy największy współczynnik zdobytych środków zewnętrznych w stosunku do miejskiego budżetu – zastanawia się.
Przyznaje, że sam zdobył kilkadziesiąt milionów złotych na remont i projekty.
– Jak można opisywać mnie i moją małżonkę w roli „krezusów”, nie uwzględniając, że przekazaliśmy instytucji prywatny sprzęt oświetleniowy i akustyczny, a także samochód, aby mogła działać przez kilka pierwszych lat, bo nic jej nie zabezpieczono. Jak można pomijać fakt, że pracujemy razem od ponad 20-stu lat i że tworzyliśmy Łaźnię Nową od zera, w warunkach niezwykle trudnych i na fundamencie dorobku 8 lat pracy w stowarzyszeniu teatralnym, które jest zasadniczą częścią historii Łaźni – mówi Szydłowski.
„Specjaliści od przetwórstwa drobiowego będą oceniać gospodarność teatru”
– I proszę sobie wyobrazić, że teraz specjaliści od przetwórstwa drobiowego będą oceniać gospodarność instytucji kultury. Mamy po prostu powrót do lat 50., gdzie namierza się cel i wykorzystuje wszelkie środki, aby go zniszczyć. W takim trybie można podważyć działalność każdego dyrektora instytucji, doprowadzając do absurdu interpretację jego zarządczych decyzji. Polecam wszystkim powrót do filmu Milosa Formana „Lot nad kukułczym gniazdem” – mówi w rozmowie z LoveKraków.pl.
„Zlecenia na sprawy przychodzą „z góry”
– Mamy w naszym kraju sytuację okropną. Najpierw donosy, potem publiczne insynuacje, pomówienia, etykietowanie, medialny lincz. Człowiek jest utytłany tym wszystkim i co najwyżej może się spodziewać krótkiej wzmianki, że wszystko dobrze się skończyło. Zawistnicy, frustraci, którzy stoją za tą nagonką zacierają ręce, bez względu na wynik są zwycięscy. Czy to jest normalne? Dlatego dołożę wszelkich starań, aby osoby, które przyczyniły się do podsycania tej afery poniosły karę zgodną z obowiązującym prawem. Czuję się jak Józef K. z „Procesu” Franza Kafki, takie mamy czasy, że zlecenia na sprawy przychodzą „z góry”. Jestem jednym z pierwszych przykładów jak działa tryb upolitycznienia wymiaru sprawiedliwości. Niemniej jednak będę walczyć – zapowiada Szydłowski.
„To czysto polityczna gra”
Kiedy pytamy, czy jego zdaniem cała sytuacja ma czysto polityczny wymiar, odpowiada, że tak.
– Nie mam żadnej wątpliwości. To czysto polityczna gra. Najpierw niemal dwa lata przeciągania śledztwa, przenoszenie z prokuratury do prokuratury, w końcu odpalenie afery tuż przed wyborami. Cała sprawa ma charakter propagandowej awantury, obliczonej na zmanipulowanie opinii publicznej. Nie liczą się koszty ludzkie i obiektywne uderzenie w tak dobrze działającą instytucję. Ktoś coś musi na tym ugrać i to jest priorytet – zaznacza.
Rewelacje radnego?
Mówi, że „dodatkowe światło rzuca osoba radnego PiS, Adama Kalita”.
– Już kilkakrotnie ogłaszał rewelacje na temat Łaźni, nie wspominając, że sam się do mnie udał z propozycją zatrudnienia swojego kolegi w Teatrze im. J Słowackiego, a gdy odmówiłem, zajął się skrupulatnie atakiem na moją osobę – uważa.
I stwierdza: – Architekci tego bezprecedensowego ataku wiedzą, jak oddziaływać na opinię publiczną, odmieniają przez wszystkie przypadki słowa: teoria spiskowa, układ, małżeństwo, elity, artyści pasożyty. Na pytania o konkretne złamanie prawa, milczą, o przepisy, których nie stosowano…. też milczą. Powtarzają jak mantrę kilka zarzutów, które mają się wdrukować w głowy mieszkańców Krakowa i wpłynąć na w efekcie na kampanię. A co będzie dalej, ich nie obchodzi. Jakiś tam teatrzyk w Nowej Hucie… Liczą się wymierne polityczne korzyści – podsumowuje.
Sukcesy Łaźni Nowej
Łaźnia Nowa bez wątpienia jest jedną z najbardziej interesujących scen na teatralnej mapie Krakowa. Bartosz Szydłowski był jej dyrektorem od momentu jej założenia w 2005 roku. Przez wszystkie lata teatr odniósł wiele artystycznych sukcesów, w tym organizację Międzynarodowego Festiwalu Boska Komedia, podczas którego prezentowane są spektakle wybitnych reżyserów.
To właśnie na deskach Łaźni Nowej powstał słynny spektakl Michała Borczucha „Wszystko o mojej matce”, „Wieloryb. The Globe” Evy Rysovej czy „Maciej Korbowa i Bellatrix” Krystiana Lupy.
Bartosz Szydłowski jest cenionym reżyserem. W swoim teatrze wyreżyserował „Konformistę 2029”, „Wałęsę w Kolonos” oraz „Przypadek według Krzysztofa Kieślowskiego”.