Beata Szydło dla LoveKraków.pl: Na razie pan prezydent Majchrowski dokonał wyboru [Rozmowa]
– To tutaj byli ministrowie, prominentni politycy. Za każdym razem panie i panowie z PO mówili, że wszystko dla Krakowa, a potem nic z tego nie wychodziło. Nie wierzę w obietnice ogłaszane na dwa czy trzy tygodnie przed wyborami. Nie traktuję ich poważnie. Na razie pan prezydent Majchrowski dokonał wyboru. My pracujemy dla mieszkańców. Jak widać jesteśmy skuteczni, bo będąc w opozycji potrafiliśmy przeprowadzić dobre rozwiązania. Na pewno chcemy, by następnym prezydentem był człowiek wskazany przez PiS – mówi w wywiadzie dla LoveKraków.pl Beata Szydło, wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości, kandydatka na premiera RP.
Patryk Salamon, redaktor naczelny LoveKraków.pl: Można do pani mówić „pani premier”?
Beata Szydło, wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości: Premierem jeszcze nie jestem i o tym, czy będę, zdecydują Polacy w wyborach. Mam w sobie dużo pokory i wiem, że najpierw trzeba wygrać wybory.
Minister Grzegorz Schetyna powiedział, że jest pani premierem.
Ładnie się przejęzyczył. To znak czasów. Na razie trwa kampania wyborcza i jestem kandydatem na premiera. My w Prawie i Sprawiedliwości wiemy, że nic nam nie zostało jeszcze dane. Musimy wykonać dużo pracy w kampanii wyborczej. Dopiero potem będziemy mogli mówić, że tworzymy rząd. Teraz jest kampania. Cały czas jest ciężka praca, by zdobyć zaufanie Polaków.
Chciałaby pani zrobić w rządzie drużynę z Małopolski, tak jak wcześniej rządziło Pomorze? Jest prezydent z Krakowa, być może będzie premier z Małopolski. Poseł Andrzej Adamczyk zostałby ministrem infrastruktury?
Rzeczywiście, Małopolska jeszcze nie rządziła (śmiech). Teraz jest czas na pracę. Nie dzielimy jeszcze stanowisk.
Kto byłby filarem tego rządu?
Jeśli Polacy powierzą nam ster rządów, to zapewniam, że bardzo odpowiedzialnie podejdziemy do kwestii personalnych. Na pewno musi to być rząd złożony z ludzi, którzy tworzą drużynę. Tam, gdzie pracuję, zawsze staram się tworzyć zespół ludzi współpracy i porozumienia. Oczywiście to nie znaczy, że wszyscy mówią to samo. To byłoby niedobre, bo rządzenie i wypracowywanie decyzji polega m.in. na słuchaniu zdań innych, także jeśli nie do końca się z nimi zgadzamy. To muszą być ludzie, którzy nie boją się podejmować trudnych decyzji i będą realizować nasz program. Zapewne będzie to gabinet złożony z posłów, jak i osób z naszego zaplecza eksperckiego.
W naszym klubie parlamentarnym mamy przygotowanych ludzi, którzy pełnili funkcje w poprzednim rządzie PiS. To było dziesięć lat temu, ale intensywnie pracowali w parlamencie w ostatnim czasie. Jest z kogo wybierać.
W programie PiS mówicie, że trzeba odrodzić Polskę powiatową i gminną. Jakie elementy są potrzebne, by odbudować Polskę powiatową, a później gminną?
Platforma Obywatelska postawiła na model rozwoju koncentrujący się w dużych miastach. To tak zwany model polaryzacyjno-dyfuzyjny. Było przekonanie, że jak w każdym regionie będzie duża aglomeracja, lokomotywa ciągnąca całość, to pozostała część regionu na tym nie straci. To się nie powiodło. My mówimy o rozwoju zrównoważonym.
Za przykład niech posłuży Rzeszów, moim zdaniem najszybciej rozwijające się w tej chwili miasto. Rozwija się imponująco. W ubiegłym tygodniu byłam tam dwukrotnie. Raz miałam okazję brać udział w otwarciu parku technologicznego imienia ś.p. minister Grażyny Gęsickiej, która zwracała uwagę na zrównoważony rozwój. Następnie spotkaliśmy się z inwestorami ze Stanów Zjednoczonych i Kanady, którzy chcą inwestować w podkarpackich klastrach.
Rzeszów sam się rozwija, ale wysysa ludzi z pozostałych regionów. Są zakątki Podkarpacia bez instytucji. Ludzie wyjeżdżają, bo nie mają perspektyw. Duże miasta naturalnie będą najbardziej dynamicznie rozwijającymi się ośrodkami. Trzeba stworzyć alternatywę, by zatrzymać ludzi w Polsce powiatowej, wspierać przede wszystkim rodzimą przedsiębiorczość.
Przygotowaliśmy narodowy program zatrudnienia skierowany do samorządów, w których jest obecnie większe bezrobocie. Trzeba stworzyć warunki, żeby lokalni przedsiębiorcy z samorządowcami tworzyli miejsca pracy. Musi powstać odpowiednia infrastruktura, także drogowa. Nie można jednak robić tego, co teraz jest nagminne, czyli zwijać linii kolejowych. Jeżeli ludzie już muszą wyjechać do większego miasta do pracy, to stwórzmy im warunki, by mogli tam dojechać i wrócić oraz aby nie musieli zmieniać miejsca zamieszkania. W takich miejscowościach muszą być szkoły, ośrodek zdrowia. Chcemy wykorzystać potencjał każdego miejsca. On będzie różny, ale trzeba dać ludziom szansę się rozwijać.
Skoro rozpoczęła pani mówić o infrastrukturze, to muszę zapytać: kiedy droga S7 z Krakowa do granicy województw małopolskiego ze świętokrzyskim?
To bardzo ważna kwestia. Dzięki posłowi Andrzejowi Adamczykowi wiemy, że Platforma po raz kolejny chce oszukać mieszkańców Krakowa i opowiada o czymś, czego nie ma. Pracując w samorządzie, organizowałam sporo przetargów i po raz pierwszy spotykam się z takim, który ma być rozstrzygnięty po roku. Jeżeli dziś ogłasza się przetarg, będzie wstępny wybór firm, to jaka jest gwarancja, że za rok te firmy będą nadal funkcjonować?
To jest kampania wyborcza. PO ma kłopoty, szczególnie w Małopolsce. Dużo naobiecywali, a nic nie zrealizowali. To tutaj byli ministrowie, prominentni politycy: Grad, Graś, Grabarczyk. Za każdym razem panie i panowie z PO mówili, że wszystko dla Krakowa, a potem niż z tego nie wychodziło. Nie wierzę w obietnice ogłaszane na dwa czy trzy tygodnie przed wyborami. Nie traktuję ich poważnie. Z drogą S7 mamy złe doświadczenia, co pokazuje skalę problemu. Musi jednak być zrealizowana, bo to jeden z priorytetowych szlaków.
Czyli zobowiązujecie się państwo do budowy S7 na terenie Krakowa, gdy zaczną rządzić?
Projekt jest gotowy, dokumentacja również. W tej chwili chodzi wyłącznie o kwestię finansowania, ale trzeba określić priorytety. Ja jestem zwolennikiem realizowania inwestycji od początku do końca. Nie kawałeczkami, tylko raz a dobrze.
Co jeszcze w perspektywie czterech, a może ośmiu lat powinno zostać zrealizowane na terenie Małopolski? Powinniśmy nadrobić braki, które przez ostatnie lata się nawarstwiły?
Trzeba rozmawiać o innych szlakach komunikacyjnych. W Małopolsce Zachodniej, gdzie mieszkam, istnieje problem drogi S1. Już dawno powinna być zrealizowana, ale są ciągłe problemy. Kolejna sprawa: połączenie Brzesko - Nowy Sącz. Pani premier przyjechała do Krynicy, chciała obiecać i nie wyszło, bo okazało się, że droga nie będzie realizowana.
Nie zapominajmy o kolei i połączeniu Kraków-Katowice. Pamiętam taki dzień, jak na Wawelu odbyła się wspólna sesja sejmików śląskiego i małopolskiego. Z dumą ogłoszono, że będą współpracować, ale na tym się skończyło. Powinno się łączyć aglomerację śląską z Małopolską, podejmować wspólne inwestycje. Wykorzystywać potencjał naukowy Krakowa i Śląska.
W naszym programie proponujemy gospodarkę opartą o badania i rozwój. Politechnika Śląska, Politechnika Krakowska i Akademia Górniczo-Hutnicza powinny budować zaplecze potencjału dla gospodarki przemysłu. Ale jak nie ma porządnej linii kolejowej, to o czym my rozmawiamy?
Ważne też jest połączenie Krakowa z pięknym Podhalem. Takich rzeczy w każdej dziedzinie jest bardzo dużo. Trzeba głośno mówić o Małopolsce Zachodniej i o górnictwie. Nad tą branżą wiszą ciemne chmury, a to ogromny problem, jeżeli chodzi o miejsca pracy. Programy rozwojowe muszą być przygotowywane wspólnie z samorządami.
W Krakowie PiS jest w opozycji do prezydenta Jacka Majchrowskiego. Czy już teraz toczą się jakieś rozmowy? Pierwszy ruch w stronę PiS widzieliśmy w radzie miasta, gdy prezydent zgodził się na darmowe przejazdy dla uczniów szkół podstawowych. Widzę tu pierwszy zalążek przyszłej koalicji.
Wszystkie wybory są naznaczone przez politykę. Jeżeli ktoś twierdzi, że samorządowcy są niezależni, to bzdury opowiada. To również polityka, ale w innym wymiarze. Trzeba szukać rozwiązań i koalicji, które są dobre dla mieszkańców.
Czyli nie wyklucza pani takiej koalicji?
To jest przede wszystkim niezależna decyzja naszych radnych i Andrzeja Adamczyka, szefa krakowskiego okręgu. My w PiS nigdy niczego nie narzucamy z góry. Jeżeli radni uznają, że będzie to korzystne rozwiązanie dla miasta, to takie podejmą. Trzeba jednak pamiętać, że to mieszkańcy wybierają i rozliczają.
A gdyby poseł Adamczyk poprosił panią, dobrą znajomą, o radę? Co by mu pani powiedziała?
Na razie pan prezydent Majchrowski dokonał wyboru. My pracujemy dla mieszkańców. Jak widać jesteśmy skuteczni, bo będąc w opozycji potrafiliśmy przeprowadzić dobre rozwiązania. Na pewno chcemy, by następnym prezydentem był człowiek wskazany przez PiS. Byliśmy blisko, cały czas nad tym pracujemy. Zrobimy wszystko, by za cztery lata PiS wzięło odpowiedzialność również za Kraków.
Chyba pani widzi jakiegoś kandydata, ale pewnie o nim nie powie.
Mamy w czym wybierać. Wybierzemy takiego, który zwycięży. Jesteśmy mądrzejsi po ostatnich wyborach. Musi to być dobry prezydent. Kraków potrzebuje takiego właśnie gospodarza i można tu wiele spraw zdynamizować, by mieszańcy mieli poczucie, że żyją w dobrze rządzonym mieście.