Bednarz chce głów kibiców, kibice głowy Bednarza
Konflikt w Wiśle Kraków przybiera na sile. Prezes Jacek Bednarz deklaruje, że nie zamierza rozmawiać z obecnym zarządem Stowarzyszenia Kibiców. Władze stowarzyszenia ogłosiły zaś, że dopóki Bednarz będzie piastował swoje stanowisko, na trybunach nie będzie prowadzona żadna forma dopingu.
Dowiadujemy się tego z oświadczenia zamieszczonego na stronie internetowej Stowarzyszenia Kibiców Wisły Kraków. „Podczas meczów nie będzie zorganizowanego dopingu, nie będą też wywieszane flagi, nie będziemy angażować się w akcje marketingowe ani żadne inne imprezy” – czytamy. Członkowie Stowarzyszenia wyraźnie jednak zaznaczają, że nie nakłaniają nikogo do bojkotu spotkań Białej Gwiazdy.
Decyzja ta jest pokłosiem wydarzeń z ostatnich derbów Krakowa i spotkania z Ruchem Chorzów oraz wynikającego z nich konfliktu na linii Jacek Bednarz–SKWK. W trakcie obu wymienionych meczów kibice odpalili i wrzucili na murawę race świetlne. Co więcej, w tym drugim przypadku zakazana pirotechnika została na stadion wystrzelona spoza jego terenu. W ramach kary za wydarzenia z derbów, trybuna północna była bowiem zamknięta i część kibiców potyczkę z Ruchem obejrzała na telebimie ustawionym w ogródku restauracji „U wiślaków”.
Oburzone SKWK
Organizatorem „konkurencyjnej” imprezy było SKWK, ale jego zarząd odcina się od osób, które swoim zachowaniem naraziły na niebezpieczeństwo utraty zdrowia kibiców zasiadających na trybunach. „Stowarzyszenie nie ma nic wspólnego ani z wydarzeniami z meczu derbowego, ani z tymi z meczu z Ruchem. Stowarzyszenie nie może brać i nie bierze odpowiedzialności za tego typu zachowania” – piszą członkowie SKWK i wyrażają oburzenie „nagonką prowadzoną przez prezesa Bednarza oraz media i część internautów podających się za kibiców Wisły”.
Taka postawa miała niemały wpływ na sposób postrzegania działań kibicowskiej organizacji przez Jacka Bednarza. W kolejnych wywiadach podkreśla on, że nie usłyszał ze strony stowarzyszenia słów potępienia dla skandalicznych zachowań. – Zarząd SKWK skompromitował się wystarczająco i nie ma legitymacji, by reprezentować nikogo poza sobą. Dlatego nie zamierzam z nimi rozmawiać na żaden temat, a jedynie przyjąć do wiadomości, że rezygnują ze stanowisk – mówi prezes Wisły SA w wywiadzie udzielonym Gazecie Wyborczej.
Apelują do Cupiała
Druga strona odbija piłeczkę twierdząc, że to nie Bednarz decydował o wyborze władz SKWK i nie on zadecyduje o ich odwołaniu. I deklaruje, że przyjęta forma protestu będzie trwała, dopóki Bednarz będzie zatrudniony w klubie z Reymonta 22. „Oczekujemy, że właściciel w niedługim czasie ponownie sięgnie po osobę, dla której Wisła Kraków to więcej niż tylko comiesięczna wypłata” – pisze SKWK.
Konflikt trwa więc w najlepsze, a o jego zakończenie zaapelował nawet zasłużony dla Białej Gwiazdy Ludwik Miętta-Mikołajewicz. „Jako prezes TS Wisła, związany z klubem od ponad 60-ciu lat, apeluję do wszystkich stron konfliktu o zaprzestanie szkodzących Wiśle działań. Niech dobro klubu przyświeca wszystkim, którzy szanują Białą Gwiazdę, symbol Towarzystwa o 107-letniej tradycji” – napisał. Nieprzejednane stanowiska głównych bohaterów sporu wskazują jednak na to, że jego słowa póki co trafią w próżnię.