Będzie kara za petardę

Sobotni mecz Cracovii z Legią Warszawa był inauguracją nowego sezonu T-Mobile Ekstraklasy na stadionie przy ulicy Józefa Kałuży. Poza piłkarzami nie popisali się też kibice Pasów, którzy rzucili petardę w pole karne legionistów.

Incydent miał miejsce w 80. minucie spotkania. Rzut rożny mieli wykonywać gospodarze. Wtedy z trybuny zajmowanej przez najzagorzalszych kibiców Cracovii pofrunęła petarda. Spadła tuż obok Helio Pinto i wybuchła, ogłuszając zawodnika. Na boisku pojawiły się służby medyczne stołecznego klubu i Portugalczyk po kilku minutach wrócił na boisko. Niestety ten wybryk dla Cracovii oznacza surowe konsekwencje.

– Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla tak idiotycznego zachowania. Jesteśmy w stałym kontakcie z wojewodą małopolskim Jerzym Millerem. Sprawą zajmiemy się na najbliższym posiedzeniu, które odbędzie się w środę. Oczekujemy, że do tego czasu Cracovia we współpracy z organami ścigania zidentyfikuje i ukarze sprawcę tego incydentu. Na posiedzenie Komisji Ligi zostaną wezwani nie tylko przedstawiciele Klubu, którzy będą musieli przedstawić podjęte w zaistniałej sytuacji działania, ale także reprezentanci stowarzyszenia kibiców – tak incydent rzucenia z „młyna” Cracovii petardą hukową w piłkarza Legii Warszawa skomentował Zbigniew Mrowiec, Przewodniczący Komisji Ligi.

Stadion zostanie zamknięty?

To nie pierwszy taki incydent na stadionie Pasów. Podczas derbów w poprzednim sezonie odpalono środki pirotechniczne. Wojewoda małopolski zamknął wtedy obiekt na dwa spotkania. Teraz jednak nie musi być podobnie.

- Uważamy, że zamykanie stadionów i trybun nie jest właściwą drogą do przeciwdziałania bandytyzmowi. Mamy także świadomość, że petardy hukowe są niezwykle małych rozmiarów i bardzo ciężko jest całkowicie uniemożliwić wniesienie chociaż jednej z nich na stadion. Może się jednak okazać, że Cracovia nie będzie w stanie zidentyfikować i ukarać sprawcy lub sprawców zakazem stadionowym, a kibice nie będą widzieć problemu w tego typu zachowaniach i nie zechcą współpracować w celu eliminacji ze swego własnego „młyna" bandytów. Wówczas decyzja Komisji może być bardzo surowa. W skrajnym przypadku jestem sobie w stanie wyobrazić zamknięty „młyn" Cracovii, i to nie podczas najbliższego meczu z Koroną, ale na przykład podczas wrześniowych derbów Krakowa – dodał Zbigniew Mrowiec.

Ostateczna decyzja na temat stadionu zapadnie w środę.