Bez rozbudowy torów kolej nie przyspieszy. Jest list do ministra
Kraków, samorząd województwa i gminy zrzeszone w Metropolii Krakowskiej wystosowały wspólne pismo do ministra infrastruktury i władz kolejowych spółek. To jeden z pierwszych efektów prac specjalnej grupy roboczej ds. kolei. Cel jest prosty: ustalić, co i kiedy powstanie, żeby dało się realnie zwiększyć liczbę połączeń.
Samorządy wymieniają łącznie 14 konkretnych działań, które mają umożliwić rozwój kolei w Krakowie i okolicach.
– Wydajna infrastruktura to kluczowy element rozwoju komunikacji kolejowej, a jej rozbudowa jest procesem długoletnim – podkreśla dla LoveKraków.pl Jakub Kucharczuk z Wydziału Strategii i Funduszy Europejskich UMK.
– Stąd wspólnie, w ramach grupy roboczej uznaliśmy, że aby planować dalszy rozwój połączeń kolejowych w obszarze Metropolii Krakowskiej, musimy mieć jasność, kiedy i jaka infrastruktura będzie dostępna – wyjaśnia.
Bez nowych torów nie będzie kursów
Najważniejszy problem jest dziś bardzo praktyczny: brakuje miejsca na torach. To oznacza mniej połączeń i tłok w pociągach. W piśmie do ministra wskazano konkretne inwestycje.
Grupa robocza wskazała jako priorytetowe te inwestycje, które mogą znacząco zwiększyć przepustowość całej infrastruktury, ale także poprawić dostępność kolei. Chodzi m.in. o przystanki kolejowe, szczególnie w okolicy ul. Kocmyrzowskiej oraz przy ul. Opolskiej.
Potencjał jest większy
Zainteresowanie koleją w regionie szybko rośnie, i to nie tylko na najpopularniejszych trasach z lotniska, Wieliczki czy Skawiny, ale i Bochni, Trzebini czy Tarnowa. Problem w tym, że infrastruktura nie nadąża za popytem.
– Potencjał jest dużo większy. Kolej może być bezkonkurencyjnym środkiem transportu dla wielu krakowskich osiedli i dzielnic. Aby tak się stało, potrzebne są oczywiście inwestycje, ale również większa liczba połączeń, których podstawowym celem będzie obsługa Krakowa i obszaru metropolitalnego – ocenia Jakub Kucharczuk.
Więcej połączeń jak na lotnisko
Głównym celem grupy roboczej jest wypracowanie rozwiązań zwiększających dostępność miejsc w połączeniach kolejowych.
Autorzy listu wymieniają wśród oczekiwanych przedsięwzięć także łącznicę kolejową na Żabińcu, realizację przelotowego węzła kolejowego obsługującego lotnisko czy budowę nowych dworców dla ruchu dalekobieżnego – w Bronowicach i na os. Piastów.
Zwracają uwagę, że projekt Podłęże-Piekiełko i nowe linie z Niepołomic czy Myślenic przyniosą duży skok, ale też dodatkowe obciążenie Krakowskiego Węzła Kolejowego. Postulują modernizację i budowę linii z Łobzowa przez Łęg do Złocienia, która w przyszłości mogłaby pełnić rolę drugiej linii średnicowej.
W liście znalazły się też propozycje dotyczące bezkolizyjnych skrzyżowań z drogami oraz rozwiązań dla pieszych dla poprawy bezpieczeństwa ruchu kolejowego, uzgodnienie finansowania budowy węzłów przesiadkowych z parkingami i komunikacją autobusową czy rozwoju dynamicznej informacji pasażerskiej.
Samorządy liczą na spotkanie z ministrem, wiceministrem i prezesami spółek jeszcze w maju, by przedyskutować możliwości współpracy.
Kto zapłaci?
Rozwój kolei to nie tylko tory, ale też pieniądze na pociągi i ich utrzymanie. Zapytaliśmy, czy miasto bierze pod uwagę zaangażowanie finansowe w rozwój kolei. Jak mówi Jakub Kucharczuk, tematem rozmów są różne scenariusze, w tym również takie, w których miasto angażuje się finansowo.
– Pozyskanie taboru, jego utrzymywanie a także rozwój połączeń, znacząco obciąża budżety wszystkich organizatorów taboru, dlatego tak potrzebne są zmiany związane z finansowaniem transportu – komentuje przedstawiciel UMK.
Jak mówi, docelowo współfinansowanie połączeń kolejowych w obszarze metropolitalnym musi zostać uregulowane na poziomie ustawowym.
– Jeżeli procedowana na poziomie rządowym ustawa o zrównoważonym rozwoju miast i ich obszarów funkcjonalnych wejdzie w życie, to pojawią się środki finansowe, które mogą być przeznaczone właśnie na kolej.
Efekty dopiero za lata
Na szybkie zmiany nie ma co liczyć. – Nie da się zwiększyć liczby połączeń z dnia na dzień, a często nawet w perspektywie roku. Kluczowa jest dostępność taboru – zaznacza Kucharczuk.
Dlatego samorządy chcą działać już teraz. List do ministra ma być początkiem rozmowy, która przełoży się na konkretne inwestycje.