Bezgotówkowy zakup biletów: MPK konserwatywne, ZIKiT (2.0) nowatorski? Kto ma rację?

Już w piątek mieliśmy informację, że ZIKiT zamierza wprowadzić transakcję bezgotówkową przy zakupie biletów w automatach zamontowanych w pojazdach KMK. Piszemy o tym dopiero dziś, ponieważ plany dotyczą jedynie 11 nowych linii. Ogromna część taboru należy do MPK Kraków i jego decyzja powinna być ważniejsza. Czekaliśmy na wiadomość od krakowskiego przewoźnika. To, co usłyszeliśmy mocno nas zdziwiło, bowiem MPK od początku miało możliwość, by wprowadzić taką właśnie formę płatności. Dlaczego nie udostępniło jej pasażerom?

Jak wynika z informacji MPK, biletomaty w pojazdach obsługiwanych przez tę firmą mają możliwość wprowadzenia takiej formy płatności. Ale opierając się na danych Krakowskiego Holdingu Komunalnego, z których wynika, że tylko/aż 15% (badanych) krakowian korzysta z kart zbliżeniowych – MPK przekonuje, że mieszkańcy naszego miasta nie mają ochoty płacić bezgotówkowo. Jednak zaraz obok tej informacji przeczytać można, że MPK nie zamierza rezygnować z płatności gotówką… Co stoi na przeszkodzie?

Wychodzi na to, że bezpieczeństwo. Kilka dni temu Generalny inspektor ochrony danych osobowych skierował pismo do Krajowego Nadzoru Finansowego, w którym napisał, iż „moduły NFC stosowane w kartach płatniczych są modułami pasywnymi, a odczytywane z nich lub zapisywane na nich dane nie są zabezpieczane kryptograficznie, co może stanowić potencjalne źródło nieuprawnionego dostępu do danych lub nieuprawnionej ingerencji w ich treść”, a co za tym idzie – „używając dwóch telefonów wyposażonych w technologię NFC z odpowiednimi aplikacjami, osoba A może wówczas zapłacić za swoje zakupy kartą zbliżeniową przypadkowej osoby w autobusie lub innym zatłoczonym miejscu”. Mówiąc krótko: możemy – przypadkowo bądź z premedytacją –  zostać pozbawieni pieniędzy lub nasze dane osobowe mogą trafić w niepowołane ręce. Jednak na razie KNF będzie zbierać dane od banków i dopiero poźniej zdecyduje się na kontrolę.

ZIKiT natomiast stawia na funkcjonalność. "Tak jest szybciej i mniej awaryjnie" - przekonują urzędnicy. I owszem, często zakup biletu przeciąga się w nieskończoność. A to moneta nie taka, jaką sobie zażyczył automat, a to za zimno, a to zablokował się, bo tak. Transakcja bezgotówkowa rozwiązuje te problemy –  jeden „pik” i bilet się drukuje. Odpadają kwestie braku drobnych (tak po naszej stronie, jak i stronie automatu) i straty czasu (czasami jedzie się jeden przystanek… a nie, to jest plus akurat!).

A co dla tych, którzy nie mają kart i telefonów z taką funkcją? Kierowca zawsze ma bilety. Tylko godzinne. I zamiast prowadzić autobus, kierowcy będą zamieniać się w kioskarzy,.

No i kto ma rację?