Mówią, że Argentyńczycy nie lubią Brazylijczyków. Jak krakusi warszawiaków. Co za piramidalna bzdura. Nie dalej niż we wtorek Argentyńczyk Messi spotkał pewnego chłopca z Brazylii na jednym z gdańskich trawników. Deleu - bo tak chłopcu na imię - też chciałby kiedyś zostać piłkarzem, a z koszulką prawdziwego piłkarza na grzbiecie do celu troszkę bliżej. Poprosił, dostał, pochwalił się zdobyczą przed kamerą TVP. Da się?
Inny przykład. Rio de Janeiro, Copacabana. Wśród kipiącego szczęściem tłumu przechadza się Argentyńczyk Franciszek. Także szczęśliwy, bo przecież tłum kipi z okazji jego wizyty, więc pozdrawia, uśmiecha się, błogosławi. A na koniec zaprasza wszystkich za trzy lata na równie urokliwą plażę pod hotelem Forum.
Stereotypy rzadko idą w parze z rzeczywistością. Te najgłupsze wymyślają oczywiście warszawiacy.
***
Zrobiło się niemałe zamieszanie, bo Franciszek zaprosił na imprezę 3 miliony młodzieży, a o jadło, napitek i dach nad głową dla gości musimy się martwić my. Na razie zewsząd słychać długą litanię korzyści, a radości nie ma końca. Nawet przekazaliśmy wiadomość światu najbardziej uroczyście, jak potrafimy.
[Chór]
Ale pierwsze problemy już mącą ogólne zadowolenie. Bo gdzie tę światową młodzież pomieścić? Błonia - za małe. Pobiednik - za daleko. W dodatku Kuria szuka miejsca z wygodnym dojazdem koleją. Z WYGODNYM DOJAZDEM KOLEJĄ. Droga Kurio, nasze już-prawie-Pendolino trasę Kraków-Zakopane pokonują w najlepszym wypadku w cztery godziny. A w najgorszym - w dziesięć (sprawdźcie, jeśli nie wierzycie). Do znalezienia w Krakowie miejsca z wygodnym dojazdem PKP, będziecie potrzebowali wydatnej pomocy Tego, który przechadzał się po wodzie, a potem zamienił ją w wino.
***
Zadowolony jest też miłościwie nam panujący prezydent, choć wcale nie jest powiedziane, że to on jako gospodarz będzie z młodzieżą biesiadował. Po drodze są przecież wybory, a Majchrowski oficjalnie nie zdecydował czy w nich wystartuje.
[Chór] Jasne…
Sroce spod ogona nie wypadł i jak rozejrzy się po konkurencji, to widzi, że kolejną kadencję może dostać pod sam nos na srebrnej tacy. Platformę do kieszeni włożył sobie sam (pisałem o tym w poprzednim odcinku). Z kolei Prawi i Sprawiedliwi prawdopodobnie znów będą straszyć Andrzejem Dudą.
Pan poseł zechciał ostatnio udzielić wywiadu naszemu portalowi. Przepłynięcie tego oceanu miałkości, przewidywalności i absolutnego braku wyrazistości, byłoby nie lada wyzwaniem nawet dla kapitana Krzysztofa Baranowskiego.
Krótki przykład, odpowiedź na pytanie, co Andrzej Duda zmieniłby w mieście grzejąc prezydencki fotel: „Nowy prezydent, z całego kompleksu spraw miejskich, musi wyodrębnić te obszary, które wymagają zmian i zadbać o zapewnienie kontynuacji pozostałych.”
[Chór]: Nie zapominajmy jednak, że nowy model działalności organizacyjnej, wymaga sprecyzowania i określenia odpowiednich warunków aktywizacji!
Panu posłowi polecam „Uniwersalną ściągaczkę zebraniową”. Może się przydać. Nawet pomysły na polityczną nowomowę z gatunku „Jak mówić dużo, by nie powiedzieć nic” czasem się kończą.
***
Na koniec zaglądamy do ZIKiT-u, bo i tam sporo się dzieje. Nowy dyrektor Jerzy Marcinko wziął się ostro do roboty. Wsłuchał się w głos niezadowolonych mieszkańców i zaordynował kontrolę wakacyjnego rozkładu jazdy komunikacji miejskiej. Wprawdzie wakacje, a wraz z nimi rozkład minęły już półmetek, ale przecież lepiej późno niż wcale, prawda?
Dalszy rozwój wypadków jest łatwy do przewidzenia. Przez kilka dni kontrolerzy będą rachować liczbę pasażerów na metr kwadratowy. W połowie sierpnia przedstawią wnioski. Korekta rozkładów gotowa będzie najpóźniej z końcem września.
A w grudniu znajdą się środki na jej wprowadzenie.