Bogaty-niebogaty sponsor?
Najnowocześniejsza hala widowiskowo-sportowa w Czyżynach od dłuższego czasu nie mogła znaleźć sponsora tytularnego. Mimo pochwał płynących ze środowisk biznesowych, pozytywnych opinii organizatorów i co najważniejsze – samych krakowian.
W piątek nasze miasto obiegła nowina, że państwowa firma energetyczna będzie płacić Agencji Rozwoju Miasta w zamian za sponsoring. Czy to właśnie ten „bogaty sponsor”, którego władze hali poszukiwały? Oficjalnie żadnych danych nie ma. Z nieoficjalnych informacji wynika, że roczny kontrakt został podpisany na 2 miliony złotych netto. W zamian prawo do tytułu oraz możliwość ekspozycji wewnątrz, na zewnątrz oraz w otoczeniu hali. Umowa, która została podpisana na trzy lata z opcją przedłużenia na kolejne dwa, pozwala również firmie na organizowanie w hali swoich wydarzeń i imprez.
Mało? Dużo?
Teoretycznie nabycie naming rights to transakcja korzystna dla obu stron. Dla sponsorów jest sposobem budowy wizerunku firmy. Poprzez zakup praw do obiektu użyteczności publicznej firmy są odbierane jako podmioty stabilne, nowoczesne, angażujące się w sprawy lokalnej społeczności. Zyskują także na promocji swojej marki, którą zapewnia obecność nazwy firmy przy organizowanych w obiekcie wydarzeniach.
Roczny koszt utrzymania Kraków Areny to 12 milionów złotych. Zostaje więc jeszcze 10. Jak to wygląda w porównaniu do innych podobnych obiektów w Polsce? Atlas Arena oddana została do użytku w 2009 roku. Sponsor płacił milion złotych rocznie. Zarządca w 2014 ponownie dogadał się z firmą. Kwota nie powala – 1,5 miliona, umowa na 5 lat. Natomiast obiekt leżący w Sopocie i Gdańsku za oddanie nazwy również na 5 lat Ergo Hestii zainkasował 12,2 miliona złotych. Umowa została podpisana w 2010 roku. Poza konkurencją są stadiony – PGE za 5 lat płaci 35 milionów złotych, Pepsi za 3 lata 6 milionów.
Radni przepytają prezydenta
Radny PO Grzegorz Stawowy, opierając się na medialnych doniesieniach, twierdzi, że jeśli ta kwota jest prawdziwa, to jest niewielka. – Inne hale nie mają tak dużego wyświetlacza ledowego. W okolicy Kraków Areny jest po prostu jasno od niego. Jeśli to prawda, to jest to mało – zaznacza i obiecuje, że w tej sprawie złoży interpelację do prezydenta miasta.
– Jeśli plotki o 2 milionach złotych są prawdziwe, to jest to cena zaniżona, ale z drugiej strony tych pieniędzy na ulicy się nie znajdzie – komentuje radny Prawa i Sprawiedliwości Józef Pilch. – Na najbliższej sesji rady miasta będziemy chcieli przepytać prezydenta, czy kwota ta jest adekwatna do świadczeń ze strony Kraków Areny – mówi Pilch.