Bójka z tragicznym finałem. Są akty oskarżenia
Czterech mężczyzn zostało oskarżonych przez prokuraturę o udział w bójce niedaleko Domu Handlowego „Wanda” w Bieńczycach w sierpniu ubiegłego roku. Piąty uczestnik bijatyki zmarł na skutek wykrwawienia, ugodzony nożem. Oskarżeni spotkali się na ulicy przypadkowo, a powodem tragicznego w skutkach zajścia miała być słowna zaczepka.
Od słów do czynów
Do zdarzenia doszło 1 sierpnia 2014 roku, kiedy na ulicy minęły się dwie grupy mężczyzn. W jednej byli Romuald K. i Rafał S., w drugiej Marcin S., Robert S. oraz ich kolega. – Podczas mijania się Romuald K. skierował zaczepne słowa pod adresem grupy, gdzie był pokrzywdzony, co spowodowało, iż ten mężczyzna skierował się w jego stronę i uderzył go otwartą dłonią w twarz – relacjonuje Bogusława Marcinkowska, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krakowie.
Od tego momentu wszystko działo się już bardzo szybko i cała piątka zaangażowała się w bójkę. W pewnym momencie Romuald K. wyjął nóż i zaczął zadawać nim uderzenia. Zranił Marcina S. i Roberta S., a ich trzeciego kolegę ugodził z dużą siłą w klatkę piersiową.
Bójka zakończyła się, gdy ten upadł. Kiedy Romuald K. i Rafał S. zobaczyli, że ofiara wymaga natychmiastowej pomocy, zaczęli oddalać się z miejsca zdarzenia. Marcin S. poszedł za nimi, wzywając równocześnie pogotowie ratunkowe.
„Frajerzy”
Raniony nożem mężczyzna zmarł. Miał przeciętą aortę i krwotok do worka osierdziowego. Policji udało się jeszcze tego samego dnia zatrzymać osobę, która odpowiadała rysopisowi sprawcy.
Romuald K. przyznał się, ale jedynie do udziału w bójce i używania w jej trakcie noża. W jego wersji całej historii to ze strony trzyosobowej grupy padło określenie „frajerzy”, od którego wszystko się zaczęło. Dopiero wówczas – jak mówi – miał odpowiedzieć wulgaryzmem i został uderzony w twarz. Tłumaczy, że nóż wyciągnął, aby odstraszyć napastników.
Ponieważ Romuald K. był już karany, został oskarżony o zabójstwo i inne czyny popełnione w warunkach recydywy. – Jest tymczasowo aresztowany, grozi mu kara pozbawienia wolności od 8 do 15 lat, kara 25 lat pozbawienia wolności lub kara dożywotniego pozbawienia wolności – informuje rzecznik prokuratury. Pozostałym trzem oskarżonym grozi kara pozbawienia wolności do 10 lat.