Bramkowy zawrót głowy i wielkie nerwy na stadionie Wisły
Mecz Wisła – Łęczna. Szalone 45 minut
W poprzednim spotkaniu na stadionie przy ul. Reymonta, przeciwko Miedzi Legnica, kibice oglądali pięć goli. W Lany Poniedziałek Wisła i Górnik zaserwowały taką liczbę już do przerwy. Wystarczyło im sześć celnych strzałów (po trzy). Biała Gwiazda uderzała dużo częściej, jednak osiem prób mijało bramkę Łukasza Budziłka.
Po zmianie stron tempo meczu znacząco spadło i więcej goli nie padło (ani jednego celnego strzału). Łęcznianie walczyli do końca i w doliczonym czasie mieli szansę na doprowadzenie do remisu. Wisła nie była w stanie grać daleko od swojego pola karnego.
Tak jak z Miedzią, wiślacy musieli odrabiać straty, teraz dwukrotnie. Od początku mocno naciskali na rywala walczącego o utrzymanie, ale nadziali się na szybki wypad – crème de la crème ich ofensywnych działań. Szybko Jakub Myszor zagrał w pole karne, a w nim Branislav Spacil położył na murawie Juliana Lelievelda i rozpoczął świąteczne strzelanie. Na drugą połowę nie wyszedł z powodu problemów z kolanem.
Pozwolili na zbyt wiele
Po ośmiu minutach Federico Duarte huknął z 30 metrów i piłka niczym pocisk wpadła w dolny róg bramki, po drodze ocierając się od broniącego zawodnika. Zespoły się rozkręcały, Górnik zaskoczył lidera po raz drugi. Po sprytnie rozegranym rożnym w objęciach kolegów utonął Mateusz Hołownia. Obrona Wisły zaspała, goście wygrali dwie główki i znów znaleźli się na prowadzeniu.
Marko Bożić trafił w kolejnym meczu
Marko Bożić zapracował na wyjściowy skład, zaś w 37. minucie potwierdził, że trener podjął dobrą decyzję i w drugim meczu z rzędu wpisał się na listę strzelców. Julius Ertlhaler sprytnie zagrał z wolnego, a jego rodak obrócił się i strzelił w stronę bliższego słupka. Budziłek powinien jednak zrobić zdecydowanie więcej, by odbić futbolówkę. Interweniował nerwowo i ten gol będzie mu pamiętany.
Biała Gwiazda poszła za ciosem i w końcu uzyskała przewagę nad podopiecznymi Jurija Szatałowa. Ertlthaler do asysty dołożył gola z dystansu. Strzelał jednak z dużo bliższej odległości niż Duarte. Też było otarcie od rywala i bramkarz Górnika nie dał rady.
Wisła Kraków – Górnik Łęczna 3:2 (3:2)
Bramki: Duarte (19.), Bożić (37.), Ertlthaler (41.) – Spacil (11.), Hołownia (29.).
Wisła: Letkiewicz – Giger, W. Biedrzycki (61. Uryga), Lelieveld (90. Krzyżanowski) – Duda (83. Carbo), Igbekeme – Duarte (82. Kuziemka), Ertlthaler, Bożić – Rodado (90. Omić).
Górnik: Budziłek – Kruk (72. Szabaciuk), Gucek, Jaroszyński – Nowogoński, Deja, Kryeziu (62. Ahmedov), Hołownia (46. B. Biedrzycki) – Orlik, Myszor (62. Paryzek) – Spacil (46. Janaszek).
Żółte kartki: Rodado – B. Biedrzycki.
Sędziował Piotr Urban (Warszawa).