Budżet niezbyt obywatelski

Krakowscy urzędnicy muszą jeszcze sporo poprawić, żeby budżet obywatelski w naszym mieście nie był obywatelski tylko z nazwy. O tym, jak traktuje się mieszkańców i zgłaszane przez nich pomysły, najlepiej świadczy sposób, w jaki przeprowadzona została weryfikacja wniosków zgłoszonych przez krakowian.

Stowarzyszenie Logiczna Alternatywa, którego jestem przewodniczącym, złożyło w tegorocznej edycji budżetu obywatelskiego cztery wnioski (formalnie wnioskodawcą była nasza wiceprzewodnicząca). Jeden z nich nie przeszedł weryfikacji – zdaniem urzędników z Wydziału Kształtowania Środowiska realizacja projektu „SMOG-STOP” kosztowałaby ponad 3 miliony złotych, czyli przekroczyłaby dozwolony próg. Według naszych wyliczeń postawienie w mieście kilku multimedialnych tablic informujących o aktualnym stężeniu szkodliwych substancji w powietrzu, stworzenie bezpłatnej infolinii informacyjnej oraz wyświetlanie smogowej informacji w telewizji autobusowej i tramwajowej kosztowałoby niewiele ponad 1,5 miliona złotych. Ale nawet jeśli wyliczony przez nas koszt projektu był niedoszacowany, to zgodnie z regulaminem budżetu obywatelskiego urzędnicy powinni nas o tym poinformować i umożliwić wprowadzenie zmian w projekcie, tak aby zmieścił się w limicie finansowym. Tymczasem z Adą Siudy – formalnym wnioskodawcą – nikt się w tej sprawie nie skontaktował. Wcześniej w urzędzie miasta urzędnicy nie potrafili nawet powiedzieć, która jednostka urzędu ma weryfikować projekt. Wynik weryfikacji był dla nas zaskoczeniem – wcześniejszy brak kontaktu z wnioskodawcą to ewidentne złamanie regulaminu budżetu obywatelskiego.

Od negatywnej weryfikacji wniosku można złożyć protest, co oczywiście zrobiliśmy. Protesty mieszkańców były rozpatrywane na spotkaniu konsultacyjnym z przedstawicielami właściwych miejskich jednostek organizacyjnych. Na naszym spotkaniu nie pojawił się jednak żaden z urzędników odpowiedzialnych za negatywną weryfikację naszego projektu  - Wydział Kształtowania Środowiska nie przysłał na spotkanie swojego przedstawiciela, więc nie mieliśmy szansy aby dowiedzieć się skąd wziął się tak wysoki koszt realizacji projektu „SMOG-STOP”, a także dlaczego nikt się z nami w tej sprawie nie skontaktował. Obecny na spotkaniu przewodniczący Rady Miasta Bogusław Kośmider stwierdził, że będziemy musieli pozostać w nieświadomości…

Złamanie regulaminu w przypadku naszego projektu było tak ewidentne, że oczywiście protest został uznany za zasadny, a projekt „SMOG-STOP” będzie poddany pod głosowanie. Szkoda tylko, że urzędnicy Wydziału Kształtowania Środowiska kompletnie zawalili sprawę – nie tylko złamali regulamin nie kontaktując się z wnioskodawcą, ale też nie raczyli się pofatygować na spotkanie konsultacyjne. Jeśli w podobny sposób potraktowano większą liczbę wnioskodawców (a pewnie tak było, bo urzędnicy odrzucili aż 1/3 projektów ogólnomiejskich), to skutecznie zniechęcono ich do wzięcia udziału w przyszłorocznej edycji budżetu obywatelskiego.

Krakowscy urzędnicy traktują budżet obywatelski jak zło konieczne. Pewnie najchętniej by się go pozbyli, bo mieliby mniej pracy przy udowadnianiu krakowianom, że ich propozycji nie da się zrealizować. Ten brak dobrej woli widać nawet po godzinach, w jakich odbywały się spotkania konsultacyjne, na których rozpatrywano protesty – nikt nie pomyślał o tym, że mieszkańcom ciężko będzie udać się do urzędu w środku dnia i że może lepiej byłoby na tę okoliczność trochę wydłużyć godziny pracy. Jeśli w przyszłości chcemy mieć w Krakowie budżet prawdziwie obywatelski, to w pierwszej kolejności musi się zmienić mentalność urzędników.