Były sędzia oskarżony o fałszywe zawiadomienie o przestępstwie
Media wówczas doniosły, że sędzia krytykował władzę. Miał także zaproponować „zmianę strategii”. Następnie wyjawił swoje prawdziwe dane i zaproponował spotkanie. Fikcyjny Tomasz Lis zawiadomił o tym dziennikarzy portalu Kulisy24.pl. Tam też sędzia został zdemaskowany i opisany.
Po emisji materiału Wojciech Ł. złożył doniesienie do prokuratury o popełnieniu przestępstwa – stwierdził, że ktoś włamał się na jego konto.
– Nadto Wojciech Ł. twierdził, że w korespondencji tej użyte zostało jego zdjęcie typu selfie, które wykonane zostało bez jego wiedzy i zgody. Sędzia wskazywał, że wskutek przestępstwa doznał szkody osobistej i domagał się ścigania jego sprawców – poinformowała Prokuratura Regionalna w Krakowie, która zajmuje się tą sprawą.
Powołani do tego postępowania biegli z zakresu informatyki jednak wykluczyli, aby konto sędziego zostało przejęte przez hakerów.
– Biegły precyzyjnie i jednoznacznie określił czas wykonania autoportretu sędziego i urządzenie, za pomocą którego ją zrobiono. Stwierdził, że zdjęcie wykonano telefonem użytkowanym przez Wojciecha Ł. zsynchronizowanym z jego komputerem. Data wykonania tej fotografii koresponduje z czasem i treścią rozmowy prowadzonej na portalu i monitorowanej przez dziennikarzy. Sposób ustawienia aparatu wskazuje również, że zdjęcie zrobił sobie osobiście Wojciech Ł. – ustaliła prokuratura.
Jak sędzia wytłumaczył obecność na miejscu, gdzie miał się spotkać z „Tomaszem Lisem”? Według śledczych stwierdził, że poszedł tam, aby odebrać książkę od znajomego.
– Znajomy sędziego, przesłuchany w charakterze świadka, zaprzeczył temu i zeznał, że nigdy nie używał komunikatorów szyfrujących i za ich pośrednictwem nie prosił Wojciecha Ł. o żadną przysługę – informuje prokuratura.
Akt oskarżenia został skierowany do Sądu Rejonowego Warszawa – Mokotów w Warszawie. Byłemu sędziemu grozi maksymalnie osiem lat pozbawienia wolności.