Centra handlowe zaleją Kraków?
Ten rok może okazać się przełomowy dla sektora handlowego w Krakowie. Deweloperzy wracają do dużych miast z powodu nasycenia sklepami wielkopowierzchniowymi małych miejscowości.
Deweloperzy podążają za młodymi
W ostatnich latach deweloperzy skupieni byli głównie na małych miastach, gdzie występował niedobór sklepów wielkopowierzchniowych. Teraz, z powodu całkowitego zapełnienia rynku inwestorzy kierują wzrok z powrotem w kierunku metropolii. Jak wyjaśnia Robert Zygmunt, analityk rynku nieruchomości, wpływ na decyzje deweloperskie ma przede wszystkim nierówne rozdzielanie środków finansowych. Powoduje to rosnącą emigracja młodych ludzi z mniejszych miejscowości do dużych miast.
– Głównym czynnikiem jest metropolitalna koncepcja rozdzielania środków finansowych, bo trudno nazwać polityką rozwoju to co się wyprawia z gospodarką. W wyniku tego większe środki trafiają do dużych miast. Młodzi ludzie uciekają przed biedą z prowincji w poszukiwaniu pracy, co stwarza wrażenie koniunktury w dużych miastach, ponieważ napływ ludzi nakręca rynek. Na biedniejszej prowincji dobrze konkurują lokali producenci i sprzedawcy, którzy skutecznie zabiegają o klientów niższą ceną – wyjaśnia Robert Zygmunt.
Place targowe zwiększają wynik
Obecnie ilość nowoczesnej powierzchni handlowej w Krakowie kształtuje się na podobnym poziomie jak w innych większych miastach w Polsce. Miasto posiada 550-600 mkw./tys. mieszkańców. Wskaźniki te nie biorą jednak pod uwagę tradycyjnej powierzchni handlowej takiej jak place targowe, które dzięki modernizacji nie tracą klientów. Dodając ich obszar do centrów handlowych można mówić o wyniku na poziomie 900-1000 mkw./ tys. mieszkańców.
– Moim zdaniem, rynek jest wystarczająco nasycony dużymi galeriami. Ma to jednak ograniczony wpływ na decyzje deweloperów, wobec magnesu jakim jest Kraków. Zapewne wraz z rozbudową nowych osiedli mieszkaniowych powstaną nowe galerie handlowe. Samo w sobie pojawianie się nowych galerii nie byłoby złe, gdyby warunki podatkowe były jednakowe dla małych sklepikarzy i dużych sklepów wielkopowierzchniowych, jakie mieszczą się w galeriach – twierdzi Robert Zygmunt.
Kolejne sklepy wielkopowierzchniowe mogą przyczynić się do problemów finansowych części lokalnych sprzedawców, ale również funkcjonujących już galerii handlowych, które mogą obawiać się konkurencji. – Obecnie głosy sprzeciwu mogą pochodzić nie tylko ze strony mniejszych sklepikarzy, ale również ze strony już istniejących galerii, które – nie licząc Galerii Krakowskiej – muszą walczyć o klienta – podsumowuje Robert Zygmunt.