Ceny biletów w górę. „Nie szukajmy wpływów w kieszeniach mieszkańców”

– Szukanie wpływów w kieszeni mieszkańców to wylewanie dziecka z kąpielą – mówili radni opozycyjni w trakcie dyskusji na temat planowanych podwyżek cen biletów w komunikacji miejskiej. – Chcemy być liderem, to musi kosztować – odpowiadała Koalicja Obywatelska.

Droższy bilet miesięczny

W ostatnich dniach radni z komisji infrastruktury pozytywnie zaopiniowali prezydencki projekt w sprawie podwyżek cen biletów w komunikacji miejskiej.

Kluczowa zmiana miałaby dotyczyć m.in. miesięcznego biletu mieszkańca, który dziś kosztuje 90 zł (normalny, a ulgowy 45 zł). 

Po planowanej podwyżce jego cena miałaby wzrosnąć do 109 zł (w przypadku ulgowego do ponad 54 zł).

Porównanie obecnego i planowanego cennika
Porównanie obecnego i planowanego cennika
Zarząd Transportu Publicznego

Zarząd Transportu Publicznego chce także korekty biletów jednorazowych

– Bilet 15-minutowy kosztowałby 4 zł, a nowy bilet 30-minutowy – 6 zł – wyjaśniał dyrektor ZTP Łukasz Franek. 

Wcześniej w tych samych cenach mogliśmy podróżować przez 20 oraz 40 minut.

Planowane podwyżki, które miałyby wejść w życie od 2 marca przyszłego roku, spotkały się z krytyką ze strony opozycji.

Już wszystko w tym roku, co mogliście podnieść, podnieśliście. Jesteście konsekwentni w sięganiu we wszystkim do kieszeni mieszkańców Krakowa.
Maciej Michałowski, radny Prawa i Sprawiedliwości

Temat planowanych podwyżek powrócił podczas środowej sesji.

Deficyt i złoty środek

Dyskusja w sprawie komunikacji miejskiej zaczęła się już przy okazji punktu, który dotyczył budżetu gminy na 2026 r. 

Mariusz Kękuś z Prawa i Sprawiedliwości dopytywał: – Znaleźliście jakiś złoty środek na rozwiązanie problemu, jakim jest deficyt w transporcie publicznym? Chciałbym się tego dowiedzieć – mówił Kękuś, domagając się też informacji, czy będą cięte kursy tramwajów oraz autobusów.

Mariusz Kękuś, radny PiS
Mariusz Kękuś, radny PiS
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Grzegorz Stawowy z Koalicji Obywatelskiej wyznał, że o cenach biletów rozmawiał z prezydentem Aleksandrem Miszalskim już w grudniu ubiegłego roku. – Byłem za tym, żeby podwyżki były od stycznia 2025 r. Nie dlatego, że lubię podwyżki. Tylko dlatego, że sytuacja finansowa miasta jest, jaka jest. Pewne ruchy powinny zostać wykonane już dawno temu – podkreślał Stawowy.

Do projektu uchwały w sprawie podwyżek wpłynęła poprawka radnego Michała Ciechowskiego z klubu PiS. Przypomniał w niej, że Aleksander Miszalski obiecał w kampanii wyborczej bilet studencki roczny za kwotę 365 zł.

Przyjęcie poprawki umożliwi panu prezydentowi dotrzymanie słowa wobec studentów i mieszkańców Krakowa – podkreślił Ciechowski.

W prezydenckim projekcie uchwały, przedstawionym na sesji, mowa jest o takim bilecie, ale za kwotę 470 zł.

Prezydent Aleksander Miszalski zwracał się do radnych: – Skoro uważacie, że brakuje środków na transport, to poprzyjcie podwyżki cen biletów.

Ważny temat, późna pora

Właściwa dyskusja, już konkretnie na temat projektu uchwały w sprawie biletów, rozpoczęła się po godz. 20.

Wcześniej radny Łukasz Maślona z Krakowa dla Mieszkańców proponował, żeby przenieść ją na inny dzień, by na ważny dla mieszkańców temat nie debatować późnym wieczorem. Ostatecznie jego apel nie został wysłuchany.

Druk referowała wicedyrektorka Zarządu Transportu Publicznego Magdalena Musiał, która wyliczała, jakie zmiany zajdą m.in. w cenach biletów jednorazowych (przedstawia je poniższa grafika).

Bilety jednorazowe
Bilety jednorazowe
Zarząd Transportu Publicznego

Musimy szukać oszczędności, musimy ciąć wydatki, szukać wpływów do budżetu. Ale nie możemy szukać oszczędności na komunikacji publicznej. Szukanie wpływów w kieszeni mieszkańców to wylewanie dziecka z kąpielą – mówiła Aleksandra Owca z Krakowa dla Mieszkańców.

Jej zdaniem, podwyższając ceny biletów, miasto nie będzie mogło realizować polityki, zgodnie z którą chce stawiać na komunikację publiczną. – Ludzie będą wybierać samochody. To oznacza szukanie miejsc parkingowych, korki, pogarszającą się jakość powietrza – przekonywała radna.

I dodawała: – Są cięcia w siatce połączeń. Nie ma metra. Komunikacja miejska jest trudna do używania. Mimo to ceny rosną.

MPK
MPK
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Zastanawiała się, dlaczego nie rosną ceny biletów, które są stricte skierowane do turystów, m.in. 24-godzinne? – To bardzo istotne pytanie. Mieszkańcy piszą do nas w tej sprawie – przekonywała Owca. Zapowiedziała, że klub Krakowa dla Mieszkańców nie poprze proponowanych przez stronę prezydencką podwyżek.

Maciej Michałowski z Prawa i Sprawiedliwości przytaczał stanowisko Koalicji Obywatelskiej z 2023 roku, która sprzeciwiała się podwyżkom cen biletów i ostrzegała, że jeśli zostaną wprowadzone, to mieszkańcy odejdą od transportu publicznego.

Metra dziś nie mamy, a mamy mieć droższą komunikację niż Warszawa. W stolicy nie ma też wbijających się szyn w tramwaje, nie ma takich korków, więc autobusy i tramwaje jeżdżą szybciej.
Maciej Michałowski, PiS

Komunikacja ma być tania

Radny Tomasz Daros z Koalicji Obywatelskiej podkreślał, że jest za tym, by komunikacja miejska w Krakowie była jak najtańsza. Stwierdził, że trzeba dbać o to, aby była atrakcyjna dla mieszkańców.

Komunikacja musi być nowoczesna i na miarę naszych możliwości. Krakowianom musi się ona opłacać – przekonywał Daros. 

Jednocześnie zwracał uwagę, że w latach 2021-2025 koszty, jakie miasto ponosi na transport publiczny, wzrosły o 80 procent.

– Bardzo często koledzy z lewej strony tej sali mówią, jaka to komunikacja miejska w Krakowie jest zła. Zapraszam na wycieczkę po innych miastach. W Krakowie na 625 autobusów co piąty jest zeroemisyjny – zachwalał Daros.

Wyliczał, że bilety miesięczne są droższe m.in. w Gdańsku, Katowicach oraz Łodzi.

– Jeżeli chcemy utrzymać jakość komunikacji miejskiej w Krakowie, musi to kosztować – przekonywał radny.

Michał Ciechowski komentował: – Absurdalne jest to, że cena biletu miesięcznego mieszkańca na jedną linię ma wzrosnąć o 40 proc. Będzie tańszy tylko o 19 zł od tego na wszystkie linie. Nikt go nie kupi.

Michał Starobrat, radny klubu Kraków dla Mieszkańców
Michał Starobrat, radny klubu Kraków dla Mieszkańców
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Radny Michał Starobrat z Krakowa dla Mieszkańców zwracał uwagę, że już poprzednie podwyżki cen biletów sprawiły, że niektórzy mieszkańcy odeszli od komunikacji miejskiej.

Agnieszka Łętocha z Koalicji Obywatelskiej przekonywała, że podnoszenie cen biletów to złe rozwiązanie, ponieważ dotyka najuboższych. – Komunikacja to podstawowa usługa, oferowana dla mieszkańców. Jeśli do tego wszystkiego dołożymy podwyżki w Strefie Płatnego Parkowania, to mamy combo kamikadze – komentowała radna.

Wiceprezydent Krakowa Stanisław Kracik przekonywał, że komunikacja miejska w Krakowie jest na wysokim poziomie. Zapewnił, że jeśli chodzi o bilety, które są skierowane do turystów, to podwyżka również je obejmie. – Autopoprawka w tej sprawie jest już przygotowana. Chodzi o podwyżkę o ok. 20 proc. – wyliczał Kracik.

Stwierdził, że podniesienie cen biletów to nie jest sięganie do kieszeni mieszkańców. – Jeśli jest usługa, to wypadałoby za nią zapłacić – komentował.

Przypomnijmy, że podczas dzisiejszego posiedzenia Rady Miasta Krakowa odbyło się pierwsze czytanie projektu uchwały w sprawie podwyżek cen biletów. Do sprawy radni będą jeszcze powracać.