Ceny paliw w górę, UOKiK rozkłada ręce
Na przełomie lutego i marca 2026 roku ceny paliw na stacjach w Polsce zaczęły dynamicznie rosnąć. Z danych serwisu e-petrol.pl wynika, że 25 lutego średnia cena benzyny Pb95 wynosiła 5,74 zł za litr, a oleju napędowego 5,99 zł.
Już tydzień później, 4 marca, było to odpowiednio blisko 6 zł i 6,4 zł, natomiast 11 marca ceny osiągnęły poziomy ok. 6,5 zł dla benzyny i aż 7,6 zł dla diesla. Oznacza to, że w niecałe dwa tygodnie olej napędowy zdrożał nawet o ponad 1,5 zł na litrze, a benzyna o kilkadziesiąt groszy.
W Krakowie i Małopolsce podwyżki były również wyraźne, choć nieco łagodniejsze niż średnie krajowe. W połowie marca ceny benzyny Pb95 wynosiły najczęściej około 6,11–6,14 zł za litr, a oleju napędowego 6,64–6,69 zł – wynika z przeglądów publikowanych m.in. przez „Gazetę Krakowską” i fakt.pl.
Wątpliwości i osberwacja
W sieci pojawiły się filmy i wpisy podające w wątpliwość faktyczny wpływ blokady cieśniny Ormuz na obecne ceny paliw. Wśród argumentów najczęściej podnoszono, że potencjalnie droższy surowiec nie został jeszcze zakupiony przez koncerny i nie trafia fizycznie do baków samochodów.
Zwróciliśmy się do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z pytaniem, czy tak szybkie podniesienie cen jest zgodne z prawem?
– Obecne zawirowania na rynku paliw, spowodowane wybuchem konfliktu z Iranem i związaną z tym niepewnością co do skali dostaw ropy naftowej z terenu Zatoki Perskiej oraz gwałtownym wzrostem światowych notowań ropy i paliw płynnych, są przez nas obserwowane – tłumaczy Agnieszka Orlińska, przedstawicielka UOKiK-u.
Wrażliwy rynek
UOKiK wyjaśnia, że rynek paliw jest szczególnie wrażliwy na zawirowania geopolityczne oraz zakłócenia łańcuchów dostaw i gwałtownie reaguje zarówno na szczeblu detalicznym, jak i hurtowym.
– Rząd, poprzez rezerwy strategiczne paliw, mechanizmy podatkowe czy oddziaływanie na dominanta rynkowego (Orlen), dysponuje narzędziami właściwymi do reakcji na krótkoterminowe zakłócenia czy szoki rynkowe – dodaje Orlińska.
I jak na razie urząd uważa, że obecnie nie ma podstaw, by uznać, że wzrost cen na rynku paliw w Polsce jest konsekwencją „sprzecznych z prawem zachowań, w szczególności porozumień ograniczających konkurencję czy też nadużywania pozycji dominującej”.
Agnieszka Orlińska zaznacza, że konsumenci mogą zgłaszać do UOKiK podejrzenia dotyczące nieuzasadnionych podwyżek cen, jak i innych praktyk, które w ich opinii naruszają interesy konsumentów lub reguły uczciwej konkurencji.
Czy to jednak coś da? UOKiK prowadził w ostatnich latach postępowania dotyczące praktyk przedsiębiorców działających na rynku paliwowym, ale kontrole nie wykazały stosowania nielegalnych mechanizmów.