Chcą likwidacji urzędu w Krakowie
– Nie oszukujmy się, w Krakowie te instytucje nie są zbyt szanowane – mówił podczas konferencji prasowej przedstawiciel Klubu Jagiellońskiego. Organizacja apeluje do marszałka Małopolski, aby część podległych jemu instytucji przeniósł m.in. do Tarnowa. Ich zdaniem, ma to dać impuls rozwojowy byłym miastom wojewódzkim w naszym regionie.
Przedstawiciele Klubu Jagiellońskiego chcą, aby marszałek Małopolski rozważył możliwość przeniesienia części jednostek urzędu do innych miast regionu, m.in. Tarnowa. – Apelujemy do pana marszałka, aby pochylił się nad postulatem, który wcześniej zauważył – mówił podczas konferencji prasowej Bartosz Brzyski z Klubu Jagiellońskiego.
Działacze organizacji przypomnieli wypowiedź Witolda Kozłowskiego sprzed wyborów. Wówczas, jako radny wojewódzki z Prawa i Sprawiedliwości, mówiąc o potrzebie zwiększenia świadomości wśród mieszkańców, czym jest samorząd wojewódzki, rozmyślał nad możliwością przeniesienia wybranych instytucji do Tarnowa czy Nowego Sącza.
Na początek sejmik i zarząd
Inny przedstawiciel Klubu Jagiellońskiego postuluje, aby marszałek w pierwszej kolejności przeniósł dwa departamenty urzędu do Tarnowa. W drugim największym małopolskim mieście swoje siedziby miałyby mieć sejmiki oraz zarząd województwa i dwie kancelarie obsługujące te organy samorządowe.
Jakub Kucharczuk podkreśla, że przeniesienie wszystkich departamentów urzędu, jednostek oraz spółek wymaga czasu i opracowania konkretnego planu. – Uważamy, że Tarnów i Nowy Sącz zasługują na ulokowanie tam niektórych departamentów urzędu marszałkowskiego. Te departamenty mogą tam pełnić zdecydowanie większą rolę niż w Krakowie – mówił Kuczarczuk.
Według mężczyzny na deglomeracji mają skorzystać dwie małopolskie miejscowości, które po reformie utraciły status miast wojewódzkich. – Pozwoli tym miastom troszkę odżyć. Nie wiadomo w jakim stopniu, bo nie jesteśmy w stanie oszacować, ale da to większy impuls, niż te instytucje dają Krakowowi – stwierdził przedstawiciel Klubu Jagiellońskiego.
Kucharczuk: Te instytucje nie są zbyt szanowane
– Nie oszukujmy się, w Krakowie te instytucje nie są zbyt szanowane i nie pełnią dużej roli. Kraków jest na tyle dużą metropolią, że te instytucje raczej zaniżają poziom średnich płac i nie pełnią zbyt dużej funkcji wizerunkowej – mówił Kucharczuk.
Konferencji, przed urzędem marszałkowskim, przysłuchiwał się rzecznik prasowy marszałka z Prawa i Sprawiedliwości. Filip Szatanik podkreślił, że list trafi na biurko polityka i będzie analizowany. Stwierdził, że jest jeszcze za wcześnie, aby komentować pomysł.