Chcą merytorycznej debaty. Aleksander Miszalski mówi o próbie wciągnięcia do „politycznego piekiełka”
W samo południe w czwartek Jan Hoffman, jeden z inicjatorów referendum, pod pomnikiem Józefa Dietla zwołał konferencję prasową, podczas której poinformował, że składa w Urzędzie Miasta Krakowa list otwarty do prezydenta.
W liście wezwał Aleksandra Miszalskiego do: – publicznej, merytorycznej debaty o referendum, Planie Ogólnym Miasta Krakowa oraz przyszłości miasta.
– Uważam, że mieszkańcy Krakowa mają prawo usłyszeć jasne odpowiedzi w sprawach najważniejszych dla miasta: strefy czystego transportu, kosztów decyzji podejmowanych przez magistrat, polityki kadrowej, sposobu zarządzania urzędem oraz stanu prac nad Planem Ogólnym Miasta Krakowa – tłumaczył.
Jan Hoffman w liście wskazał, że: – uczciwa debata o przyszłości Krakowa wymaga przedstawienia mieszkańcom projektu Planu Ogólnego albo przynajmniej jego aktualnych, konkretnych założeń przed debatą.
Inicjator referendum w Krakowie zwrócił się do prezydenta o publiczną odpowiedź w terminie 48 godzin od doręczenia pisma.
Zaproponował też, aby debata odbyła się w terminie do 6 dni od doręczenia listu: – w miejscu i formule uzgodnionej przez obie strony, z udziałem niezależnego moderatora oraz przedstawicieli mediów.
Prezydent reaguje
– Rozumiem intencje pomysłodawców i inicjatorów referendum oraz próbę wciągnięcia mnie do politycznego piekiełka. Jednak nie pozwolę na to, żeby dyskusja wokół referendum stała się areną politycznych przepychanek – komentuje prezydent Krakowa Aleksander Miszalski.
W komunikacie przesłanym do mediów wyjaśnia również, że inicjatywę referendum odwoławczego traktuje poważnie.
Dalej tłumaczy, że właśnie dlatego od wielu tygodni spotyka się z mieszkańcami na „ławkach dialogu”.
– Wychodzę rozmawiać w sytuacji, w której protestują pod magistratem, organizuję spotkania online. Z otwartą przyłbicą odpowiadam na wszystkie pytania, tłumaczę trudne decyzje, biorę odpowiedzialność za błędy i przedstawiając fakty, walczę z pewnymi mitami – wylicza.
Rozmowa? Tylko z mieszkańcami
– Dla mnie każde tego typu spotkanie to debata z tymi, których to referendum dotyczy, a którzy w tej sytuacji są najważniejsi – z mieszkańcami naszego miasta. Na debatach, które proponują politycy, korzystają zazwyczaj tylko... politycy, a nie mieszkańcy Krakowa – zaznacza włodarz miasta.
Podsumowując, podkreśla, że w dalszym ciągu będzie rozmawiał z mieszkańcami Krakowa, czyli jak ocenił: „prawdziwymi inicjatorami referendum”.
– Nie skorzystam z zaproszenia ani pana Jana Hoffmana, ani Łukasza Gibały, Barbary Nowak, Konrada Berkowicza, Mateusza Jaśko czy kogokolwiek innego spośród twarzy kampanii referendalnej, jeśli takie zaproszenia by się pojawiły w przyszłości – podkreślił Miszalski.