„Chcę pochować dziecko”. To może być jedna z największych niewyjaśnionych spraw kryminalnych

Katarzyna Zowada miała zaledwie 23 lata, gdy została brutalnie zamordowana. – Media zrobiły z tej sprawy reality show. W tle, jakby niezauważona, kryła się niewyobrażalna tragedia matki, która straciła dziecko – twierdzi w rozmowie z LoveKraków.pl mec. Jan Znamiec.

Październik 2017 r., krakowski Kazimierz. Policjanci zatrzymują 52-letniego Roberta J., podejrzanego o zabójstwo 23-letniej studentki religioznawstwa.

Wrzesień 2022 r. Sąd I instancji skazuje Roberta J. na dożywocie za brutalne zabójstwo i oskórowanie Katarzyny. Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami.

Październik 2024 r. Sąd apelacyjny uniewinnia J. Mężczyzna wraca do domu.

Przed wyrokiem uniewinniającym stwierdził, że nigdy nie przyznał się do zabójstwa Katarzyny Zowady i nigdy się nie przyzna, bo tego nie zrobił. „Krzyczę do was: uwierzcie mi, że tego nie zrobiłem” – podkreślał w sądzie Robert J.

Co dalej? Zdaniem mec. Jana Znamca nic dobrego. – Reality show będzie kontynuowane. Już pojawia się kwestia odszkodowania, jakiego obrońca zapewne będzie domagał się dla Roberta J. za niesłuszny areszt. Pojawiają się też personalne, zupełnie niepotrzebne ataki na prokuratora Krupińskiego. Ten z kolei zapowiada kasację do Sądu Najwyższego – przekonuje prawnik.

Również ją złoży, ponieważ uważa, że pewne kwestie proceduralne powinny zostać rozstrzygnięte właśnie przez SN. Podkreśla, że Sąd Najwyższy nie będzie już oceniał, czy Robert J. jest winny czy nie. – Skupi się jedynie na kwestiach proceduralnych i przebiegu postępowań w pierwszej oraz w drugiej instancji. Sąd Najwyższy sądzi problemy prawne, a nie ludzi – dodaje mec. Znamiec. Uważa, że niestety za życia matki Katarzyny nie dowiemy się, kto zamordował krakowską studentkę. – To będzie jedna z największych niewyjaśnionych spraw kryminalistyki – dodaje mec. Znamiec.

Wskazuje jeszcze na aspekt społeczny. Gdy zapadł wyrok uniewinniający, jedna z aplikantek mec. Znamca, która ma dziecko, powiedziała, że teraz strach będzie wychodzić z domu, skoro taka osoba jak Robert J. przebywa na wolności. – Wyrok zapadł w okolicach Halloween. Moja żona powiedziała do córki, gdy ta wychodziła na zabawę halloweenową: „uważaj, bo ktoś taki wyszedł na wolność”. Pytanie kluczowe jest takie, czy Robert J. ułoży sobie życie na wolności? Moim zdaniem nie. On już ułożył sobie to życie w kryminale. Mamy w tej sprawie kilka straconych żyć: Katarzyny, Roberta, a także matki. Moja klientka ma ponad 70 lat. Przez 25 żyła tą sprawą. I musi żyć nią dalej – podsumowuje mec. Znamiec.

Niewinny człowiek

Obrońca Roberta J., mec. Łukasz Chojniak, nie odpowiedział na nasze pytania. Chcieliśmy się m.in. dowiedzieć, jak Robert J. odnajduje się na wolności. Po uniewinnieniu swojego klienta stwierdził, że zatryumfowała sprawiedliwość. Zapowiedział jednocześnie, że państwo polskie będzie musiało nie tylko wyjaśnić tę sprawę, ale również zapłacić za pozbawienie wolności niewinnego człowieka.

Prokurator Piotr Krupiński nie wyraził zgody na rozmowę, ale odpowiedział na nasze pytania za pośrednictwem rzecznika Prokuratury Krajowej Przemysława Nowaka. Prokurator Krupiński zgodził się na publikację odpowiedzi, pod warunkiem zamieszczenia ich w całości, bez skrótów i ingerencji w treść. Spełniliśmy jego prośbę (przypisy pochodzą od Redakcji).

Poprosiliśmy prokuratora Krupińskiego, by odniósł się do stwierdzenia, że w sprawie tzw. Skóry został instrumentalnie wykorzystany przez Zbigniewa Ziobrę. Poniżej jego odpowiedź:

Sprawa dotycząca zabójstwa Katarzyny Zowady została mi przydzielona do referatu prokuratora w lipcu 2011 roku. Nieprawdziwe są insynuacje, że jakikolwiek minister sprawiedliwości przydzielił mi tę sprawę po to, aby miał mieć sukces. Ta sprawa, jak każda inna sprawa niewykrytego zabójstwa, wymagała wykonania bardzo wielu czasochłonnych i złożonych czynności dowodowych, zmierzających do wykrycia sprawcy i pociągnięcia go do odpowiedzialności karnej. W toku wielu lat prowadzonego śledztwa realizowano czynności m.in. weryfikujące procesowo wersje śledcze, dotyczące różnych osób, które to czynności przyniosły wyniki negatywne i wersje te zostały dowodowo wykluczone.

Gdy powołane zostały Wydziały Zamiejscowe Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej, na mój wniosek jako naczelnika Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego w Krakowie, sprawa dotycząca zabójstwa Katarzyny Zowady została przejęta do prowadzenia w Wydziale, tak samo jak wiele innych najpoważniejszych spraw karnych. Nie jest prawdą, że ówczesny Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny Pan Zbigniew Ziobro osobiście przydzielił mi tę sprawę do prowadzenia, a każdy kto tak twierdzi, usilnie próbuje upolitycznić tę sprawę zabójstwa, która jest wyłącznie sprawą kryminalną. Jednocześnie próbuje się mnie uwikłać w związki z politykami, które nigdy nie miały miejsca. To, że każdy Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny przedstawia w mediach wyniki ważnych – z punktu widzenia społecznego – śledztw, jest normą i zwyczajem funkcjonującym w naszym kraju oraz innych demokratycznych krajach od wielu lat. Tak było, tak jest i tak będzie.


To, że do zatrzymania Roberta J. doszło w 2017 roku, było wynikiem zgromadzenia materiału dowodowego, uzasadniającego dostatecznie podejrzenie, że czyn popełniła określona osoba, i przedstawienia zarzutu oraz wykonania z udziałem tej osoby czynności procesowych. Taką ocenę dowodów podzielały przez przeszło 7 lat składy sądów orzekające w przedmiocie tymczasowego aresztowania, w tym sędziowie Sądu Okręgowego, a przez okres ostatnich 5 lat sędziowie Sądu Apelacyjnego w Krakowie.

Poprosiliśmy prokuratora Krupińskiego, by odniósł się do stwierdzenia, że w sprawie tzw. Skóry od początku nie było ani jednego dowodu, który by nie budził wątpliwości. Zapytaliśmy również, jakie kroki podjął po uniewinnieniu Roberta J. Poniżej jego odpowiedź:

Specyfiką postępowania poszlakowego jest brak bezpośrednich dowodów, np. naocznych świadków zabójstwa. W takim procesie ocena zgromadzonego materiału dowodowego opiera się na ocenie całego łańcucha poszlak. Sąd I instancji uznał, że całość zgromadzonych dowodów wskazuje w sposób niebudzący wątpliwości na sprawstwo oskarżonego. Odmienną ocenę przedstawił Sąd Apelacyjny.  Nie zgadzam się z wydanym w tej sprawie wyrokiem uniewinniającym. Czekam na pisemne uzasadnienie wyroku, aby wnieść kasację. Znamienne są słowa sędziego Pana Marka Długosza, który stwierdził m.in., że „(…)wyrok uniewinniający nie oznacza, że Sąd jest absolutnie przekonany, że oskarżony nie popełnił tej zbrodni, którą mu zarzucono(…)”.

Aktualne stanowisko pełnomocnika [mecenasa Jana Znamca, przyp. red.] oskarżycielki posiłkowej nie jest zrozumiałe, bo po wyroku Sądu I instancji był zadowolony z takiego rozstrzygnięcia, a podczas rozprawy odwoławczej w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie, w mowie końcowej, wnosił o utrzymanie w mocy zaskarżonego wyroku Sądu Okręgowego w Krakowie.

Po wydaniu wyroku przez Sąd Apelacyjny w Krakowie został złożony wniosek o sporządzenie pisemnego uzasadnienia wyroku w celu wywiedzenia przeze mnie kasacji do Sądu Najwyższego.