„Chciałabym, by była obowiązkowa”. Małopolska kurator oświaty o edukacji zdrowotnej
W Małopolsce temat ten budzi duże emocje, a głosy w sprawie jego zasadności są podzielone. O ocenę sytuacji zapytaliśmy Małopolską Kurator Oświaty, dr Gabrielę Olszowską.
„Nie rozumiem, dlaczego projektuje się własne lęki”
Kurator przyznaje, że do kuratorium docierały pojedyncze, ale wyraziste głosy sprzeciwu wobec nowego przedmiotu. – Sygnały, które do mnie dotarły są związane z kilkunastoma głosami. Wiemy, że były gremialne sposoby odchodzenia, ponieważ ktoś zachęcał publicznie do rezygnacji z tych zajęć. Nie brakowało sytuacji absurdalnych. Babcie uczniów z klas I–III potrafiły przyjść do szkoły z pretensjami, gdzie ich ten przedmiot nie dotyczy – relacjonuje w rozmowie z LoveKraków.pl.
Jednocześnie Olszowska podkreśla, że nie rozumie sprzeciwu wobec treści, które mają pomóc dzieciom w dbaniu o zdrowie. – Nie rozumiem jako matka, jako kobieta, jako dyrektorka, jako nauczycielka, a w tej chwili szefowa dużego urzędu, dlaczego dziecko 10-, czy 11-letnie ma nie być uczone o zdrowym żywieniu, o wypoczynku, o tym, jak radzić sobie z negatywnymi emocjami. Ktoś dopatrzył się w pewnym wątku związanym ze zdrowiem seksualnym człowieka zboczeń, nienormalnych sytuacji. Nie rozumiem, dlaczego tym sposobem projektuje własne lęki – mówi.
Kurator zaznacza, że kwestie związane ze zdrowiem seksualnym mają pojawić się dopiero w szkołach średnich. – Dlaczego 10-, 13-latka ma być wypisana z zajęć, na których może dowiedzieć się o tym, jak należy się odżywiać, jak odpoczywać, jak dbać o zdrowie? Ja tego nie rozumiem – dodaje.
Edukacja zdrowotna – obowiązkowa?
Zapytana, czy w przyszłości edukacja zdrowotna powinna stać się przedmiotem obowiązkowym, Olszowska nie ma wątpliwości.
W ocenie kurator Olszowskiej, edukacja zdrowotna jest „unowocześnioną wersją dawnego wychowania do życia w rodzinie”. – Musimy nawiązywać do autorytetów naukowych, gdyby nie oni, to dziś nie mielibyśmy szczepień. Edukacja zdrowotna to dziś praca u podstaw. Ja swoje dzieci posłałabym na edukację zdrowotną. Bez wątpienia – podsumowuje.
W dzisiejszej (29.09) rozmowie na antenie Radia Zet, szefowa Ministerstwa Edukacji Narodowej Barbara Nowacka twierdzi, że dopiero około 10 października znany będzie ogólnopolski odsetek uczniów, którzy nie chcą brać udziału w zajęciach edukacji zdrowotnej.
Nowacka o działaniach kościoła ws. edukacji zdrowotnej
Ministra edukacji Barbara Nowacka odniosła się w Radiu Zet do kontrowersji związanych z nowym przedmiotem szkolnym - edukacją zdrowotną. – Porażką jest, że nie jest obowiązkowa - stwierdziła. Podkreśliła również, że Kościół prowadził nagonkę na ten przedmiot, ambony były odczytywane listy biskupów, które nie miały nic wspólnego z rzeczywistą podstawą programową – tłumaczyła.
Odwołując się do zastrzeżeń polskich biskupów do nauczanych treści w nowym przedmiocie, Nowacka oceniła: – Episkopat ma stanowisko oparte na nieprawdzie. Episkopat nie odwołuje się do podstaw programowych, tylko do swoich wyobrażeń lub uprawia czystą politykę.
Przypomnijmy, 25 sierpnia bp Wojciech Osial, przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego KEP, na Jasnej Górze powiedział: „Edukacja zdrowotna zawiera bardzo dużo pozytywnych treści, ale Kościół katolicki widzi też treści niezgodne z jego nauką, dotyczące moralności, seksualności i dlatego jest apel, aby rodzice głęboko rozważyli posyłanie dzieci na te lekcje”.
Z kolei 21 września, abp Marek Jędraszewski w Limanowej apelował do rodziców, by rozważyli, czy posyłać dziecko na nowo wprowadzony przedmiot.