Cholera w Polsce? „Sytuacja zła dla jednej pani, ale nie dla nas”
W sobotę do szpitala wojewódzkiego w Szczecinie trafiła pacjentka z podejrzeniem cholery. Przewieziono ją ze szpitala w Stargardzie po tym, jak wykryto u niej obecność przecinkowca cholery – bakterii wywołującej ostrą chorobę zakaźną przewodu pokarmowego.
Badania potwierdzające obecność toksyny cholerycznej, niezbędnej do rozpoznania choroby, są nadal w toku. Czy w Polsce może dojść do epidemii? O komentarz poprosiliśmy dr. Michała Sutkowskiego, prezesa Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.
Ostry przebieg choroby
Cholera to choroba wywoływana przez spożycie wody lub jedzenia skażonego przecinkowcem cholery: gram-ujemną bakterią, która może prowadzić do błyskawicznego odwodnienia i śmierci. Przypadek z województwa zachodniopomorskiego wzbudził niepokój, ale – jak podkreśla dr Michał Sutkowski – nie mamy powodów do paniki.
– Cholera przebiega w sposób ostry i gwałtowny. Występuje biegunka bardzo cuchnąca i wodnista, z wymiotami, bez nudności i bez bólu brzucha, często bez gorączki, bez możliwości wstrzymania tego stanu. Z człowieka się dosłownie leje – tłumaczy specjalista chorób wewnętrznych i medycyny rodzinnej w rozmowie z LoveKraków.pl. Dodaje, że ostry przebieg może prowadzić do groźnych powikłań, takich jak odwodnienie czy zaburzenia elektrolitowe. W przypadku pacjentki z Pomorza doszło do wstrząsu hipowolemicznego oraz ostrej niewydolności nerek – kobieta była dializowana, ale udało się ją uratować mimo podeszłego wieku.
Dr Sutkowski zaznacza, że objawy cholery są na tyle charakterystyczne i dramatyczne, że trudno je przeoczyć. Wymagają natychmiastowej płynoterapii i interwencji medycznej. Niemniej jednak, w jego ocenie ryzyko szerszego zagrożenia epidemiologicznego w Polsce jest obecnie znikome.
– Epidemia w żaden sposób nam nie grozi. Pewnie to jest przypadek pojedynczy, być może nawet nie będzie potwierdzona cholera, bo do tego potrzebna jest obecność toksyny – powiedział. Przypomniał, że podobne przypadki zdarzają się sporadycznie: ostatni odnotowano w Polsce w 2019 roku, a ostatnia prawdziwa epidemia miała miejsce ponad 130 lat temu, w zupełnie innych warunkach sanitarnych – zauważa.
Lekarz podkreśla, że kluczem do zapobiegania zakażeniu jest dostęp do czystej, nieskażonej fekaliami wody. Źródłem zakażenia może być także żywność, zwłaszcza jeśli była mrożona i miała kontakt z zanieczyszczoną wodą. Możliwe jest również przeniesienie choroby drogą kropelkową od osoby już zakażonej – dlatego w Szczecinie wdrożono kwarantannę i nadzór epidemiologiczny.
Ocieplenie klimatu sprzyja
Póki co nie wiadomo, skąd dokładnie pochodził przecinkowiec. Dr Sutkowski zaznaczył, że mało prawdopodobne, by źródłem był inny chory człowiek, ponieważ taka osoba również powinna wykazywać objawy. Jego zdaniem bardziej prawdopodobne jest zakażenie poprzez skażoną wodę lub żywność. – Musimy jeszcze trochę poczekać. To śledztwo jest prowadzone, więc miejmy nadzieję, że poznamy odpowiedź na to pytanie, chociaż możemy jej nie uzyskać – zaznacza.
Czy powinniśmy się obawiać? Dr Sutkowski jednoznacznie odpowiada: nie. Podkreśla, że sytuacja dotyczy jednej osoby, której stan się poprawia, a szeroko zakrojone działania sanitarne zostały już uruchomione. Ostrzega jednak, że w związku ze zmianami klimatycznymi i wzrostem temperatur możemy w przyszłości częściej obserwować przypadki zawleczonych chorób bakteryjnych – nie tylko w krajach rozwijających się, ale także w Europie.
Przed wyjazdem zalecane szczepienie
– Nic się tutaj nie wydarzy. Sytuacja jest zła dla tej jednej pani i jej otoczenia, chociaż jej stan zdrowia się poprawia. Takie sytuacje będą miały miejsce – ocenia.
Lekarz przypomina, że istnieją doustne szczepionki przeciwko cholerze – zarówno jednodawkowe, jak i dwudawkowe – które warto rozważyć przed wyjazdem do krajów tropikalnych. Równie ważne jest stosowanie zasad higieny: picie wyłącznie wody butelkowanej, unikanie wody z nieznanych źródeł, a nawet używanie jej do mycia zębów.
Chociaż przypadek z Pomorza Zachodniego może budzić niepokój, nasz rozmówca zapewnia: nie ma powodów do paniki, ale jest to przestroga, by nie lekceważyć higieny i bezpieczeństwa sanitarnego – także w czasach pozornie bezpiecznych.