„To chory pomysł" – Grzegorz Stawowy komentuje ruchy PiS ws. Zakrzówka
Radni Prawa i Sprawiedliwości złożyli projekt uchwały w sprawie ustanowienia na Zakrzówku blisko 120-hektarowego zespołu przyrodniczo-krajobrazowego. Politycy opozycji postulują w ten sposób o ochronę fauny i flory oraz wyjątkowego krajobrazu tego miejsca. Jednocześnie będą skarżyć uchwalenie planu miejscowego dla obszaru „ul. św. Jacka– Twardowskiego” do wojewody.
Utworzenie zespołu przyrodniczo-krajobrazowego zablokowałoby jakiekolwiek inwestycje oraz zmiany na terenach wokół zalewu (wyłączając łąkę pomiędzy ulicami Wyłom i św. Jacka – tutaj radni mają inny pomysł) z wyjątkiem tych, które miałyby posłużyć mieszkańcom do rekreacji, czyli ścieżek rowerowych i spacerowych. Radni PiS argumentują, że na zaproponowanym do ochrony obszarze występuje 15 zbiorowisk roślinnych (niezbędnych do zachowania równowagi ekosystemu miasta), 12 roślin objętych ochroną, w tym dwa gatunki wymienione w Polskiej Czerwonej Liście Roślin. Dodatkowo swoje siedziby ma tam 60 gatunków ptaków, nietoperze, gronostaje i motyle (m.in. modraszek). Wiadomo też, że na Zakrzówku występuje gniewosz oraz zagrożona traszka grzebieniasta.
To już drugie podejście radnych Prawa i Sprawiedliwości w tym temacie. W poprzedniej kadencji zabrakło kilku głosów, aby projekt został przegłosowany. Samorządowcy z partii Jarosława Kaczyńskiego planują konsultacje z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska, a następnie z mieszkańcami. Rozmowy miałyby trwać przez całe wakacje.
Odpowiedzialność spadnie na wojewodę
Włodzimierz Pietrus, radny PiS odpowiedzialny za temat Zakrzówka, tłumaczy, że projekt został złożony w dniu sesji, na której uchwalono plan miejscowego zagospodarowania przestrzennego. – Nie udało nam się poprawić projektu prezydenta tak, jak chcieliśmy i stąd nasz projekt uchwały. Jednocześnie zaskarżymy uchwalony plan do wojewody – mówi Pietrus.
Co mają dać takie działania? Przede wszystkim, jeśli wojewoda dojdzie do wniosku, że może być tam prowadzona zabudowa, to odpowiedzialność finansowa w razie jakichkolwiek roszczeń właścicieli działek, którzy jednak nie będą mogli się tam budować z powodu ustanowienia strefy ochronnej dla gniewosza, spada na województwo. – Wojewoda ma możliwości prawne wyłączenia części obszaru z zabudowy – tłumaczy radny PiS. Biuro prasowe Jerzego Millera nie komentuje sprawy przed tym, jak dokumenty trafią do wojewody.
O komentarz pokusił się za to Grzegorz Stawowy, przewodniczący klubu PO w Radzie Miasta Krakowa. – Nawet nie zamierzam się z tym zapoznawać. To taki sam projekt jak w poprzedniej kadencji. Jest szkodliwy i chory. Zamroziłby wszelkie działania na tym terenie – komentuje Stawowy.