Co jest prawdziwym problemem: koronawirus czy strach przed nim?

Koronawirus to nie jedyny problem, z którym mamy do czynienia od kilku miesięcy. Kolejną rzeczą, której należy stawić czoło, jest ogarniająca polskie społeczeństwo panika.

11 marca decyzją rządu zamknięte zostały instytucje oświaty i kultury. Zdiagnozowano już 64 przypadki zarażenia koronawirusem. Półki w sklepach świecą pustkami, ponieważ przerażeni mieszkańcy robią zapasy.

Skąd się bierze panika?

Za panikę odpowiada zbyt szybkie rozprzestrzenianie się negatywnych emocji w dużych skupiskach ludzi. Należy przyznać, że duży udział w tym mają media, które na bieżąco przekazują informacje o rosnącej liczbie zachorowań i zgonów.

– Panika byłaby mniejsza, gdyby media komercyjne i publiczne nie nagłaśniały tak bardzo tego problemu – mówi dr Rafał Abramciow, psycholog wykładający na Uniwersytecie Pedagogicznym. – To, co możemy zaobserwować w sklepach, jest skutkiem takich nadmiernych działań – dodaje.

Swój udział mają tutaj też działania prewencyjne. Wieść o zamknięciu instytucji oświaty i kultury obiegła Polskę w kilka chwil po zapadnięciu decyzji. Według dra Abramciowa działania zapobiegawcze, podejmowane przez rząd, również są nadmiernie pokazywane.

Jak można jej zapobiegać?

Zdaniem dr Abramciowa panikę może złagodzić ograniczeniem przez media przekazywania złych informacji niosących treści z obawą i strachem. Nie należy oczywiście całkowicie zrezygnować z podawania ich, ale skupić się też na pozytywnych wiadomościach, na przykład o tym, ile osób zostało wyleczonych.

Dlaczego panika jest groźna?

– Zgodnie z przysłowiem czasem strach przed zagrożeniem powoduje większe szkody, niż samo zagrożenie – zauważa dr Abramciow. – Strach nie pomaga opanować koronawirusa, a wręcz wzmaga panikę i przeszkadza w opanowaniu epidemii – wyjaśnia.

Wskutek paniki społeczeństwo może ponieść straty materialne. Przerażeni Polacy robią duże zapasy żywności, która przecież ma swoją datę ważności i może się wkrótce przeterminować. Narażona jest także nasza psychika. Stres wywołany strachem przed epidemią może obniżać odporność organizmu, przez co będzie on bardziej podatny na zakażenie koronawirusem.

– Mamy tu do czynienia z tzw. efektem Wertera, polegającym na tym, że jeśli nagłaśnia się jakieś wydarzenie, na przykład liczbę samobójstw, to ona faktycznie się zwiększa – wyjaśnia dr Abramciow.

Jak sobie pomóc?

Przede wszystkim należy dostosować się do zasad higieny. Oprócz tego, że pomaga ona w walce z koronawirusem, to dodatkowo daje poczucie bezpieczeństwa, dzięki czemu obniża się stres. Powinno się również nie ulegać negatywnym emocjom, które mogą powodować większy stres.

– Sprawdzi się też pozytywne myślenie w takim sensie, że jesteśmy w stanie opanować tę epidemię – zaznacza dr Abramciow. – Niemniej jednak ważne, by higienę też stosować.