Co wybuchło w tramwaju? To mają wyjaśnić eksperci z m.in. Instytutu Kolejnictwa

Blisko 10 dni od wybuchu w tramwaju krakowskiego przewoźnika, nadal nie zostało nawet wstępnie ustalone, co było przyczyną eksplozji w wagonie.

Od prawdziwej tragedii dzieliły sekundy. Na szczęście refleksem i zdrowym rozsądkiem wykazali się zarówno pasażerowie, którzy szybko opuścili pojazd, jak i motorniczy, który bez chwili zwłoki otworzył wszystkie drzwi.

Chwilę później okolice rozbudził wybuch, od którego powypadały tysiące szklanych odłamków, będących kiedyś oknami w tramwaju linii nr 22. Nikt nie został ranny. Był 4 marca, około godziny 13.

Jak zdołaliśmy ustalić, wagon, w którym doszło do incydentu, miał 52 lata. I nie, nie jest najstarszym, który porusza się po krakowskich torowiskach. W sieci pojawiło się mnóstwo pytań dotyczących tego, co mogło eksplodować.

MPK jednak wciąż nie podaje oficjalnej wersji. Podobnie jak policja.

Rola specjalistów

– Poprosiliśmy niezależnych ekspertów Politechniki Krakowskiej i Instytutu Kolejnictwa o szczegółowe wyjaśnienia. Wniosków jednak na razie żadnych nie ma – mówi Marek Gancarczyk, rzecznik prasowy MPK.

Przedstawiciel miejskiej spółki przewozowej nie jest w stanie też określić przybliżonego terminu pojawienia się choćby wstępnego raportu.

– Mimo to zapewniam, że temat nie został przez nas zbagatelizowany. Troska o bezpieczeństwo pasażerów jest dla nas najważniejsza – podkreśla Gancarczyk.

Sprawą zajęła się policja, bez angażowania prokuratury. Już na drugi dzień został wstępnie wykluczony udział osób trzecich. Na konkretne odpowiedzi przyjdzie jeszcze czas. – Nie została jeszcze wydana opinia biegłego w tym zakresie, sprawa jest w toku – informuje Anna Wolak-Gromala z biura prasowego komendy miejskiej policji.