Co za wejście Cracovii w nowy sezon. Ofensywny duet zachwycił i rozbił mistrza Polski
Po dużych zmianach w Cracovii drużyna była przed nowym sezonem sporą niewiadomą. Do Poznania pojechała z krótką ławką rezerwowych, na której zasiedli dwaj bramkarze i pięciu obrońców. Nie było ani jednego napastnika. Nie da się ukryć, że Pasy cały czas potrzebują wzmocnień. Ci, którzy wybiegli w wyjściowym składzie, zachwycili swoich kibiców. Do zwycięstwa Pasy poprowadził duet Ajdin Hasić - Filip Stojilković. Po tym, jak współpracowali przy Bułgarskiej, szybko stali się nowym, ulubionym duetem kibiców w ataku Cracovii.
Lech z prezentem dla kibiców i drugą porażką z rzędu
Kolejorz w nowy sezon wchodził jako obrońca tytułu. Przegrał mecz o superpuchar z Legią, ale wkrótce rozpocznie zmagania w II rundzie el. Ligi Mistrzów z islandzkim Breidablik Kópavogur. Przed meczem z Cracovią gospodarze zrobili niespodziankę swoim kibicom, którzy wypełnili trybuny stadionu przy ul. Bułgarskiej w liczbie blisko 30 tys.
Dziesięć minut przed pierwszym gwizdkiem na boisku pojawili się nowi piłkarze, którzy zaprezentowali się kibicom. Timothy Ouma został wypożyczony ze Slavii Praga, a Pablo Rodriguez, wychowanek Realu Madryt, wykupiony z włoskiego Lecce.
To jednak był jedyny miły moment dla sympatyków Kolejorza, którzy w pierwszym meczu sezonu musieli uznać wyższość Cracovii 1:4.
Mocne otwarcie Pasów
Luka Elsner w swoim debiucie na ławce trenerskiej Cracovii nie bał postawić się w linii defensywy na Oskara Wójcika. 22-latek miał za sobą symboliczny debiut w ekstraklasie w poprzednim sezonie w meczu z Puszczą Niepołomice. Teraz pierwszy raz wyszedł na mecz w wyjściowym składzie w trójce obrońców u boku Gustava Henrikssona i Dominika Piły, który debiut okrasił asystą piętą.
Wejście smoka do Cracovii zanotował inny debiutant Filip Stojilković, który już od pierwszych minut dał się poznać jako wytrawny napastnik. Świetnie wyglądała jego współpraca z Ajdinem Hasiciem, który ku zaskoczeniu wszystkich, chociaż miał opuścić początek sezonu z powodu kontuzji, rozpoczął go w wyjściowym składzie.
Stolijković już w 2. minucie ruszył na obrońców Lecha wysokim pressingiem i odebrał piłkę na połowie przeciwnika. Na bramkę ruszył Hasić, obsłużył podaniem Szwajcara, a ten mocnym strzałem zdobył pierwszą bramkę dla Cracovii w sezonie 2025/26. Po piętnastominutowej przerwie spowodowanej zadymieniem boiska (to efekt wspólnej oprawy kibiców Lecha i Cracovii), piłkarze Elsnera nie spuścili nogi z gazu. Tym razem to Stojilković podawał do Hasicia, a Bośniak podwyższył na 2:0. Mocną bronią Cracovii był wysoki pressing, z którym gospodarze zupełnie sobie nie radzili.
Co za gra Cracovii! Na oczach selekcjonera
Lech podłączył się do gry po golu w 45. minucie, kiedy Gustav Henriksson odbił piłkę ręką w polu karnym, a po analizie VAR Mikael Ishak pewnie egzekwował karnego. To nie podłamało zawodników Cracovii, którzy po przerwie dołożyli kolejne dwa gole.
Hasić pograł na prawej stronie z Dominikiem Piłą, który podał piłkę piętą, a Bośniak mocno przymierzył po krótkim słupku. W 60. minucie Lech był już na kolanach, kiedy Martin Minczew pokonał Bartosza Mrozka mocnym strzałem zza pola karnego.
W 2. kolejce Cracovia podejmie na swoim stadionie w ekstraklasowych derbach małopolski Bruk-Bet Termalikę Nieciecza. W piątek Słonie, w swoim pierwszym meczu po powrocie do elity, też strzeliły cztery gole i w stosunku 4:0 rozbiły Jagiellonię Białystok.
Lech Poznań – Cracovia 1:4 (1:2)
Bramki: Ishak (45., karny) - Stojilković (2.), Hasić (26., 52.), Minczew (60.).
Lech: Mrozek – Gumny, Douglas (46. Skrzypczak), Milić, Gurgul – Pereira, Jagiełło, Kozubal, Bengtsson (62. Fiabema), Thordarson (62. Szymczak) – Ishak (86. Lisman).
Cracovia: Ravas – Kakabadze, Piła, Henriksson, Wójcik, Olafsson – Maigaard, Al-Ammari – Hasić (70. Atanasov), Minczew (62. Knap) – Stojilković (84. Biedrzycki).
Żółte kartki: Skrzypczak – Olafsson, Henriksson.
Sędziował Damian Sylwestrzak (Wrocław).