Co zrobić ze strefą? Od likwidacji po gruntowną przebudowę

Strefa czystego transportu pozostaje jednym z najważniejszych tematów kampanii przed wyborami prezydenta Krakowa. Kandydaci różnią się w ocenie obecnych rozwiązań, ale zgadzają się, że obecny model wymaga zmian.

Strefa czystego transportu była jednym z najczęściej poruszanych tematów podczas kampanii referendalnej, a po odwołaniu Aleksandra Miszalskiego nie zniknęła z politycznej debaty. Wręcz przeciwnie – stała się jednym z ważnych punktów programów kandydatów ubiegających się o fotel prezydenta Krakowa.

Michał Drewnicki: likwidacja, jeśli pozwolą na to przepisy

Kandydat Prawa i Sprawiedliwości podczas wtorkowej konferencji prasowej zadeklarował, że jako prezydent złoży projekt uchwały o likwidacji strefy czystego transportu, jeśli potwierdzą to wyniki badań jakości powietrza.

Jak argumentował, ubiegłoroczne pomiary Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska wskazują, że poziom tlenków azotu spadł do wymaganych norm. Zapowiedział jednak, że przed podjęciem działań chciałby uzyskać formalne potwierdzenie tych danych.

Drewnicki podkreśla, że od początku sprzeciwiał się zarówno obecnej strefie, jak i wcześniejszej wersji przygotowanej za czasów Jacka Majchrowskiego. Jednocześnie przekonuje, że miasto powinno odejść od polityki zakazów i ograniczeń, a zamiast tego inwestować w parkingi Park&Ride, nowe połączenia komunikacyjne i rozwój transportu zbiorowego.

Zdaniem kandydata PiS mieszkańcy powinni mieć możliwość samodzielnego wyboru środka transportu, a zmiana zachowań komunikacyjnych powinna wynikać z atrakcyjnej oferty miasta, a nie z nakazów.

Monika Piątkowska: strefa mniejsza, ale nie zlikwidowana

Kandydatka Koalicji Obywatelskiej opowiada się za utrzymaniem SCT, ale w znacznie ograniczonej formule.

We wpisie opublikowanym na Facebooku oceniła, że obecna strefa jest zbyt rozległa i wymaga gruntownej przebudowy. Zapowiedziała, że jednym z jej pierwszych działań po ewentualnym objęciu urzędu byłoby radykalne zmniejszenie obszaru SCT.

Podczas konferencji prasowej dzień później stwierdziła, że całkowita likwidacja strefy nie jest możliwa. Jak mówiła, rozważała możliwość jej zawieszenia, jednak napotkała przeszkody formalne. W zamian chce przygotować wraz z radnymi KO nową, znacznie mniejszą strefę.

Podobne stanowisko przedstawiła również w programie „Fakty po Faktach” w TVN24. Podkreśliła tam, że już wcześniej krytykowała zakres obowiązującej strefy i uważała, że zaproponowany model będzie budził sprzeciw mieszkańców.

Stanowisko Piątkowskiej krytykuje Prawo i Sprawiedliwość. – Mamy dzisiaj zderzenie. Kandydata, który głosował przeciwko strefie i ma jednoznaczne stanowisko w sprawie likwidacji strefy czystego transportu, a z drugiej strony kandydatkę, która cztery miesiące temu broniła strefy, w zeszłym tygodniu twierdziła, że będzie dążyła do jej radykalnego zmniejszenia, czy wreszcie wczoraj stwierdziła, że jednak może będzie rozszerzać ją o kolejne obszary i dzielnice – komentował dziś Michał Drewnicki.

Konfederacja przeciwko strefie

Kandydat Konfederacji należy do najostrzejszych krytyków SCT. Podczas konferencji prasowej 8 czerwca przekonywał, że sprzeciw wobec strefy był jednym z głównych czynników, które doprowadziły do referendum i odwołania poprzedniego prezydenta.

Bocheńczak zaapelował do pełniącego obowiązki prezydenta Stanisława Kracika o zawieszenie strefy do czasu wyboru nowego włodarza miasta.

Przedstawiciele Konfederacji zapowiedzieli również, że będą domagać się ponownych konsultacji społecznych. Jeżeli takie działania nie przyniosłyby efektu, ugrupowanie deklaruje złożenie projektu uchwały likwidującej SCT lub ograniczającej ją do minimalnego obszaru, na przykład pierwszej obwodnicy.

Politycy Konfederacji podkreślają przy tym, że od kilku lat konsekwentnie sprzeciwiają się strefie i przypominają wcześniejsze petycje oraz protesty organizowane w tej sprawie.

Daria Gosek-Popiołek: reforma zamiast wycofania

Kandydatka Lewicy nie postuluje likwidacji strefy, ale uważa, że wymaga ona zmian.

We wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych zapowiedziała, że jedną z pierwszych decyzji po objęciu urzędu byłaby reforma SCT. Jak argumentowała, konieczne są natychmiastowe zmiany, które ograniczą negatywne skutki dla mieszkańców.

Szerzej o swoim stanowisku mówiła w programie „Fakty po Faktach” w TVN24. Oceniła tam, że problemem była nie tylko sama strefa, ale także sposób jej przygotowania. Wskazywała, że jej wprowadzenie zbiegło się w czasie z podwyżką cen biletów komunikacji miejskiej oraz likwidacją biletu 20-minutowego.

Według Gosek-Popiołek strefa jest potrzebnym narzędziem służącym ochronie zdrowia i poprawie jakości powietrza, jednak jej wprowadzaniu powinny towarzyszyć działania zachęcające do korzystania z transportu publicznego.

Aleksandra Owca: problemem było wdrożenie

Kandydatka partii Razem Aleksandra Owca przedstawiła rozbudowane stanowisko dotyczące SCT w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”.

Kandydatka przekonywała, że sama idea strefy nie była głównym powodem niezadowolenia mieszkańców. Jej zdaniem SCT stała się symbolem polityki prowadzonej przez Aleksandra Miszalskiego przede wszystkim z powodu sposobu, w jaki została wprowadzona.

Owca krytykowała tempo procedowania uchwały, krótki okres przygotowawczy oraz sposób prowadzenia konsultacji społecznych. Jednocześnie podkreślała, że nie należy rezygnować z działań na rzecz poprawy jakości powietrza.

Zapowiedziała, że nie zawieszałaby strefy, ale przeprowadziłaby jej weryfikację. W jej ocenie kluczowe jest lepsze powiązanie SCT z funkcjonowaniem komunikacji miejskiej, kolei, parkingów Park&Ride oraz autobusów.

Kandydatka krytycznie odniosła się również do pomysłów ograniczania strefy wyłącznie do ścisłego centrum miasta, argumentując, że takie rozwiązanie nie miałoby większego sensu praktycznego.

– Gdy słyszę kandydatów, którzy chcą ograniczyć SCT do Rynku, pytam: po co? Po co wprowadzać głupie przepisy? – pytała kandydatka.