Coraz mniej osób może świętować Dzień bez Długu
Mimo rosnących wynagrodzeń i malejącego bezrobocia rosną apetyty konsumpcyjne Polaków. Coraz częściej jednak nie idą w parze z rozsądnym planowaniem domowego budżetu. Z tego powodu 17 listopada odbywa się Dzień bez Długu. Dane są zatrważające, bo w przeciągu roku liczba niesolidnych dłużników w Rejestrze BIG InfoMonitor wzrosła o prawie pół miliona osób.
Zadłużają się przede wszystkim osoby młode, urodzone w latach 80. i 90. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy wraz z upływem lat zmienią się ich nawyki finansowe, jednak coraz częściej decydują się na zadłużenia pozabankowe.
– Średnia zaległość, wynikająca głównie z pozabankowych zobowiązań, zwiększyła się w ciągu roku z niecałych 9 tys. zł do 13,4 tys. zł. Jak widać z naszych badań, szczególnie niefrasobliwie zachowują się młodzi. Częściej okazują się rozrzutni, działają spontanicznie, bez planu finansowego i na dodatek gotowi są „na wszelki wypadek” pożyczyć więcej niż potrzebują – mówi Mariusz Hildebrand, wiceprezes BIG InfoMonitor.
Więcej dłużników i większe kwoty
Wystarczyło 14 miesięcy, by liczba dłużników wpisanych do Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor wzrosła o ponad jedną trzecią z 1,25 mln do 1,74 mln osób. Ponad dwukrotnie wzrosły też ich długi – z 11,18 mld do 23,64 mld. Są to przede wszystkim długi wynikające z niepłaconych rachunków za media, telefon, brak opłat za czynsz czy raty pożyczek pozabankowych.
– Kierunek wzrostu określa też nasz Indeks Zaległych Płatności Polaków, który systematycznie idzie w górę. Pokazuje on liczbę osób z zaległymi zobowiązaniami przypadającą na 1000 dorosłych Polaków. Według najnowszych danych jest obecnie niemal 73 niesolidnych dłużników na każde 1000 dorosłych Polaków – mówi Diana Borowiecka z Biura Informacji Gospodarczej.
Nieprzemyślane pożyczki
Jak pokazują badania BIG, coraz szybciej przychodzi nam też podejmowanie decyzji o zaciągnięciu pożyczki. Co szósta zadłużona osoba zdecydowała się na nią zaledwie po kilku godzinach. Najwięcej, bo 43 proc. osób, żeby dojrzeć do kredytu lub pożyczki, potrzebuje od kilku dni do tygodnia.
Głównym problemem rosnących zadłużeń są jednak błędy w planowaniu budżetu domowego. To najczęściej zdarza się osobom w przedziale wiekowym 18-24 lata, które mają dużą łatwość w wydawaniu pieniędzy. Swoje możliwości najczęściej przeszacowują 44-55-latkowie.
– Z pewnością przy takim podejściu można mieć poczucie większego komfortu życia, niestety tylko do momentu, gdy straci się panowanie nad finansami. Jednocześnie, co warte podkreślenia, 8 % spłacających pożyczki i kredyty ma świadomość, że słabo radzi sobie z zarządzaniem domowym budżetem, a mimo to albo właśnie dlatego się zadłuża – dodaje Mariusz Hildebrand.