Cracovia chłopcem do bicia. Michał Rakoczy wbił jej gwóźdź do trumny

Zespół Luki Elsnera po raz trzeci w sezonie przegrał na wyjeździe różnicą trzech goli. W Zabrzu powtórzył wynik z Radomia (0:3), choć miał znacznie więcej okazji.

Zła interwencja Madejskiego

Gospodarze oddali jeden strzał mniej od Cracovii, ale strzelili trzy gole więcej. Bez Mateusza Praszelika, Martina Minczewa (także problemy zdrowotne) i czekającego na poród żony Mateusza Klicha goście nie powiększyli dorobku bramkowego i punktowego.

Pod nieobecność lidera obrony – Oskara Wójcika (problemy mięśniowe) Sebastian Madejski nie zdołał zachować czystego konta. W tym sezonie prawie zawsze był ostoją zespołu, ale w Wielką Sobotę i on miał gorszy dzień. Pierwsza bramka idzie na jego konto. Wysoko podbił piłkę po próbie sprzed pola karnego, a potem nie dał jej rady wybić lub złapać. 

– Dał się zrobić jak junior – mówił komentujący spotkanie Kamil Kosowski. I trudno się z nim nie zgodzić. 

Sebastian Madejski
Sebastian Madejski
Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl

Michał Rakoczy strzelił Cracoviii

Cracovia dobrze zaczęła, ale postawa Madejskiego doprowadziła do sytuacji, w której z bliska głową trafił Yvan Ikia Dimi. Do przerwy był remis, bramkarza uratował słupek po strzale Pawła Olkowskiego. Pod koniec drugiej połowy Zabrzanie w krótkim odstępie czasu wywindowali rezultat na 3:0. 

Najpierw po dośrodkowaniu z prawego skrzydła gola głową zdobył Jarosław Kubicki, a po czterech minutach dzieła dopełnił Michał Rakoczy. Pomocnik sprzedany w zimowym oknie transferowym z Cracovii posłał piłkę pod poprzeczkę. 

Górnicy pokazali Krakowianom jak należy strzelać.

Michał Rakoczy jako gracz Cracovii
Michał Rakoczy jako gracz Cracovii

Rakoczy wykorzystał szansę od trenera, a zmiennicy w Cracovii nic nie dali. Elsner próbował doprowadzić do remisu i próbował gonić wynik z dwójką napastników, ale szybko z 1:0 zrobiło się 2:0. 

– Graliśmy z bardzo niskim poczuciem odpowiedzialności. Liczba błędów prowadzących do bezpośrednich szans dla przeciwnika i bezpośrednich goli jest niewiarygodna na tym poziomie i absolutnie niemożliwe jest zdobywanie punktów w meczu, w którym popełnia się aż tyle błędów i tak bardzo wystawia się na ataki – grzmiał słoweński szkoleniowiec.

Luka Elsner
Luka Elsner
Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl

Błędy, błędy, błędy

Jego zdaniem do przerwy powinni przynajmniej remisować, a nawet być na prowadzeniu, ponieważ w ataku mieli dobre momenty i stworzyli okazje strzeleckie. Trudno jednak obarczać za zły wynik tylko ofensywnych zawodników. 

Nie mam wystarczającej liczby palców, by policzyć liczbę straconych piłek w środku pola pod presją. Na tym poziomie nie da się przy tym zdobyć punktów. Jest to głęboko rozczarowujące. Wiele rzeczy musi się zmienić w sposobie, w jaki podchodzimy do spotkań
Luka Elsner, trener Cracovii

Górnik Zabrze – Cracovia 3:0 (1:0)

Bramki: Ikia Dimi (11.), Kubicki (78.), Rakoczy (82.).