Cracovia dwa razy odrabiała straty, ale straciła ważnego zawodnika. Remis z Lechią [ZDJĘCIA]

W meczu 3. kolejki ekstraklasy Cracovia zremisowała 2:2 z Lechią Gdańsk. Zespół z Krakowa dwa razy ratował Filip Stojilković, który strzelił dwa gole.

W składach obu drużyn zagrało po dwóch Polaków. Trener Luka Elsner nie zmienił jedenastki, która wygrała dwa pierwsze mecze. Trzeci raz postawił na tych samych wykonawców.

Otwarcie dla Lechii

Zespół z Krakowa podchodził do tego meczu jako lider ekstraklasy z sześcioma punktami na koncie i bilansem bramkowym 6-1. Lechia przegrała dwa pierwsze spotkania i musi odrabiać ujemne punkty, którymi został ukarany klub za zaległości finansowe wobec piłkarzy. Obie drużyny stworzyły ciekawe widowisko dla kibiców.

Cracovię wspierał jej były kapitan Miroslav Covilo, który występował przy Kałuży w latach 2014-2018. Przed meczem pojawił się na murawie i przywitał z kibicami.

Pasy zaczęły spotkanie z wysokiego C – już w 1. minucie po dobrym podaniu szansę na bramkę miał David Olafsson. Ciąg na bramkę pokazywał Filip Stojilković, ale został zablokowany. Nie zrobiło to wrażenia na Lechii, czego efektem była bramka strzelona przez zdobywcę hat-tricka z poprzedniej kolejki Tomasa Bobcka już w 9. minucie meczu.

Mimo straty bramki gospodarze nie zmienili swojego stylu gry i dalej starali się atakować bramkę Lechii strzeżoną przez Szymona Weiraucha, podczas gdy goście próbowali tworzyć zagrożenie z kontrataku. Po rzucie rożnym w 34. minucie podwójnie interweniował bramkarz gdańszczan, a w 36. minucie po fatalnym wycofaniu obrońcy Lechii Maksyma Diaczuka bramkę lobem zdobył Filip Stojilkovic. Była to druga bramka Szwajcara po transferze do klubu z Krakowa.

Cracovia straciła swojego lidera

Jeszcze przed przerwą boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Ajdin Hasić. Fizjoterapeuci obandażowali mu udo, bo doszło do urazu ścięgna udowego. W 41. minucie Elsner wprowadził za niego Mateusza Praszelika.

Groźne pod koniec pierwszej połowy stały się strzały zza pola karnego – najpierw uderzeniem z rzutu wolnego w boczną siatkę popisał się Mikkel Maigaard, a parę minut później zza pola karnego w poprzeczkę Cracovii uderzył Bobcek.

Cracovia – Lechia. Dwa razy odrabiali straty

W 54. minucie drużyna prowadzona przez Johna Carvera ponownie objęła prowadzenie. Goście wykorzystali wrzut z autu, a wybitą piłkę zebrał Ivan Żelizko i bez przyjęcia pięknym strzałem z powietrza sprzed szesnastki dał Lechii drugie prowadzenie.

Po bramce Ukraińca zespół z Krakowa musiał ponownie wziąć się za odrabianie strat, czego niesamowicie blisko był w 62. minucie, kiedy po rzucie rożnym najpierw w poprzeczkę z główki trafił Henriksson, a dobitkę Otara Kakabadze obronił Weihrauch. 

Minutę później pierwsze zmiany (poza wymuszoną z pierwszej połowy) przeprowadził Luka Elsner, między innymi dając szansę debiutu sprowadzonemu z RB Salzburga Dijonowi Kameriemu.

Pasy rzuciły się do ataku w ostatnich minutach meczu i nieśli ich do tego kibice, którzy wypełnili stadion w liczbie ponad 13 tys. Szczególnie pomagał Mikkel Maigaard, który swoimi wślizgami powstrzymywał skrzydłowych Lechii. Poskutkowało to wyrównaniem w pierwszej minucie doliczonego czasu. Dośrodkowanie Otara Kakabadze wykorzystał drugi raz Stojilković i pokonał bramkarza strzałem głową.

Cracovia – Lechia Gdańsk 2:2 (1:1)

Bramki: Stojilković (36., 90.) – Bobcek (9.), Żelizko (54.).

Cracovia: Ravas – Kakabadze, Piła, Henriksson (81. Perković), Wójcik, Olafsson (63. Krameri) – Hasić (41. Praszelik), Al-Ammari (63. Biedrzycki), Maigaard, Minczew (63. Bzdyl) – Stojilković.

Lechia: Weirauch – Jaunzems, Diaczuk, Olsson, Vojtko – Mena, Kapić (80. Neugebauer), Żelizko, Wjunnyk, Sezonienko (75. Wójtowicz) – Bobcek (90. Kurminowski).

Żółte kartki: Henriksson, Olafsson, Kakabadze - Diaczuk, Olsson.

Sędziował: Mateusz Piszczelok (Katowice)

Autor: Jakub Zagrodzki