Cracovia przestanie być klubem miejskim? Radni znów nie będą jednomyślni

W środę rada miasta zdecyduje, czy Kraków będzie mógł sprzedać Comarchowi ponad 33 procent akcji MKS Cracovia SSA za 21,2 mln zł. Wynegocjowana kwota jest o 1,5 mln zł wyższa, niż wynika z nowej wyceny pakietu należącego do mniejszościowego akcjonariusza.

– Jeżeli mamy jedynego chętnego, nie przyjechał dobry wujek ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, to na co my czekamy? – pyta Stanisław Moryc, przewodniczący komisji sportu i kultury fizycznej.

Sprzedaż akcji Cracovii. To już prawie rok

O przejęciu przez głównego udziałowca należących do miasta 33,64 procent akcji spółki, która prowadzi ekstraklasowe sekcje piłki nożnej i hokeja, oficjalnie mówi się od stycznia. Prezes Janusz Filipiak od prawie dwóch miesięcy w ciężkim stanie przebywa w szpitalu, ale Comarch i Cracovia, którymi tymczasowo kierują jego córka i żona, chcą dopiąć transakcji z miastem.

Radni zgodzili się na zbycie akcji (35 głosów za, 2 przeciw, 1 wstrzmujący) na początku roku, jednak publiczne przetargi nie przyniosły rozstrzygnięcia. Do pierwszego nikt się nie zgłosił, a Filipiak tłumaczył to wycofaniem się miasta z wcześniejszych ustaleń dotyczących remontu miejskich obiektów, stadionu i lodowiska, z których korzysta spółka. W drugim Comarch zaproponował 19,9 mln zł, a więc mniej niż zdecydowali radni (26,7 mln zł), co wynikało z wyceny zamówionej w 2022 roku. Do tego, jak tłumaczy prezydent, oferta podlegała odrzuceniu z uwagi na nieuiszczenie przez oferenta obowiązkowego wadium (1,3 mln zł).