Cracovia skazana na pożarcie? „Legia nie wygra, jeżeli będzie zbyt pewna siebie”

– Po 3:3 z Realem Madryt niektórzy piłkarze Legii mogą stwierdzić, że z Cracovią pójdzie im gładko. Do tego myślami mogą być już przy kolejnych spotkaniach w Lidze Mistrzów. W tym upatruję szansę Pasów przy Łazienkowskiej – mówi trener Leszek Ojrzyński, były opiekun drużyn młodzieżowych Legii.

Legię i Cracovię w tabeli dzielą tylko dwa punkty i cztery lokaty. Mistrzów Polski na ich terenie można pokonać - co pokazały jesienią Zagłębie Lubin i Arka Gdynia – lub urwać im punkty jak Jagiellonia Białystok, Śląsk Wrocław i Piast Gliwice. Przed niedzielnym meczem (początek o godzinie 18) trudno jednak jako faworyta wskazać krakowian, bo jako jedyny zespół w lidze nie wygrali jeszcze na wyjeździe.

Legię może zgubić pewność siebie

– Ta seria na pewno ciąży na piłkarzach Jacka Zielińskiego, ale jak się przełamywać, to właśnie w takich meczach. Gdy inni skazują cię na pożarcie, dużo łatwiej się gra. Styl Cracovii jest naprawdę imponujący i nie będzie dla mnie sensacją ich wygrana w Warszawie. Uznam to co najwyżej za niespodziankę – twierdzi Leszek Ojrzyński.

Legii wiedzie się ostatnio lepiej. Podopieczni Jacka Magiery wygrali ligowy klasyk z Lechem Poznań, zdobyli trzy punkty w Kielcach, choć przegrywali już 0:2 i w środę zremisowali w Lidze Mistrzów. – Po 3:3 z Realem Madryt niektórzy piłkarze ze stolicy mogą stwierdzić, że z Cracovią pójdzie im gładko. Do tego myślami mogą być już przy kolejnych spotkaniach w Lidze Mistrzów, bo wciąż mogą wyjść z grupy i rywalizować na wiosnę w Lidze Europy. W tym upatruję szanse Pasów przy Łazienkowskiej. Wiele będzie zależało od tego, jak z małą euforią w szatni, po tym jak Legia zatrzymała Real, porazi sobie Jacek Magiera – podkreśla były szkoleniowiec m.in. Korony, Podbeskidzie Bielsko-Biała i Górnika Zabrze.

Ojrzyński uważa, że Real w Warszawie zgubiła pewność siebie i w podobną pułapkę mogą w niedzielę wpaść piłkarze Legii.

„Covilo miałby co najmniej trzy sytuacje”

Dużym osłabieniem Cracovii będzie brak Miroslava Covili. Serbski pomocnik, najlepszy strzelec drużyny, musi pauzować za kartki. To prawdziwy król powietrza, więc bez niego krakowianom dużo trudniej będzie także wygrywać piłki w środku pola i po bramką Grzegorza Sandomierskiego.

– Wiemy o problemach Legii przy stałych fragmentach. Gdyby Covilo mógł zagrać, to miałby co najmniej trzy sytuacje strzeleckie. W Legii na pewno odetchnęli, że Serb przeciwko nim nie wystąpi – podkreśla Ojrzyński.