Cracovia utkwiła na dnie. Czy Probierz jeszcze nad tym panuje?

Kolejna porażka Cracovii. Gdy w drugiej połowie krakowianie wyrównali, wydawało się, że pójdą za ciosem i się przełamią. Wisła Płock wypunktowała ich jednak jak rasowy bokser, strzelając dwa kolejne gole. Pasy z sześcioma punktami zamykają tabelę i pozostają bez zwycięstwa na swoim stadionie.

Probierz miesza w obronie

W porównaniu z pucharowym meczem z Zagłębiem, Michał Probierz musiał zrobić jedną zmianę w obronie, bo za brutalny faul na cztery mecze ligowe zawieszony został Ołeksij Dytiatiew. Trener postanowił jednak pójść na całość i całkowicie przemeblował defensywę. Na ławce posadził Michała Helika, Matuszowi Finkowi i Michalowi Siplakowi zmienił pozycję, a z pomocy do obrony wycofał Jakuba Wójcickiego. W 35. minucie musiał dokonać kolejnej roszady, bo gry nie mógł kontynuować zastępujący Helika Piotr Malarczyk. W pomocy zameldował się Mateusz Szczepaniak, a Adam Deja z pozycji defensywnego pomocnika przeniósł się na środek defensywy.

Nieudany powrót kapitana

Do gry wrócił kapitan Miroslav Covilo, którego ostatni raz kibice mogli obserwować w akcji dokładnie miesiąc temu w spotkaniu we Wrocławiu. Tylko nazwisko wracającego po problemach zdrowotnych ulubieńca publiczności wzbudziło aplauz, gdy spiker odczytywał skład gospodarzy. Od lutego, czyli odniesienia poważnej kontuzji twarzy, piłkarz jest jednak cieniem samego siebie. Cztery minuty po przerwie wracał w pole karne Cracovii, ale zupełnie odpuścił krycie Nico Valeri, który skorzystał z prezentu i wykorzystał dogranie Konrada Michalaka.

Indolencja w ataku

Najlepszą sytuację w pierwszych 45 minutach miał Krzysztof Piątek. Najlepszy strzelec Pasów miał tak zwaną „setkę”, ale w świetnej sytuacji fatalnie spudłował i tylko mógł skryć w twarz w dłoniach. W kolejnym meczu przymusowo odpocznie, bo po zbyt krótkim wybiciu pod bramką Cracovii sfaulował przeciwnika i obejrzał czwartą żółtą kartkę. Mecz nie stał na wysokim poziomie, obie drużyny popełniały proste techniczne błędy. Cracovia próbowała prowadzić grę, ale miała tylko kilka dobrych momentów. Wisła była groźna, ale w uderzeniach jej piłkarzy brakowało siły.

Pasy skończyły pierwszą połowę bez celnego strzału (cztery takie próby miała Wisła). Statystykę od razu po wznowieniu gry poprawił Javier Hernandez, ale uderzył w środek bramki i Seweryn Kiełpin odbił piłkę.

Wisła prosiła się o gola

Za bramką od strony ulicy Kałuży zabrakło kibiców Pasów. To efekt kary za transparent wywieszony na sektorze D podczas meczu z Górnikiem Zabrze. Przez większość meczu atmosfera była grobowa, trybuny ożywiły się dopiero w 70. minucie, gdy wyrównał Hernandez. Po przerwie obrona Wisły robiła wiele, by krakowianie wyrównali, ale podopieczni Probierza nie potrafili tego wykorzystać. W końcu się przełamali i po kiksie Piątka, a następnie złym wybiciu płocczan Hiszpan w końcu trafił do bramki.

Nieco ożywienia wniósł Mateusz Wdowiak, który zastąpił zupełnie bezproduktywnego Jaroslava Mihalika. Słowak, wykupiony ze Slavii Praga za 800 tysięcy euro, został wygwizdany przy zejściu z boiska.

Decydujące ciosy gości

Cracovia naciskała, ale to Wisła ponownie wyszła na prowadzenie. Najpierw Giorgi Merebaszwili jak dziecko ograł Sergeia Zenjowa, a potem uderzył między nogami Grzegorza Sandomierskiego. Chwilę później goście mogli strzelić trzeciego gola, ale tym razem Sandomierski uratował zespół broniąc strzał Damiana Szymańskiego.

Ostatnie słowo należało do gości, dla których trzeciego gola zdobył Dominik Furman. Po tej bramce kibice zaczęli opuszczać swoje miejsca, a ci, którzy zostali do końca, nie szczędzili piłkarzom gorzkich słów, a po meczu wygwizdali zawodników.

Cracovia – Wisła Płock 1:3 (0:0)

Bramki: Hernandez (70.) – Varela (49.), Merebaszwili (80.), Furman (89.).

Cracovia: Sandomierski – Wójcicki, Malarczyk (35. Szczepaniak), Siplak, Fink – Covilo, Deja – Zenjov, Hernandez, Mihalik (63. Wdowiak) – Piątek.

Wisła: Kiełpin – Stefańczyk, Łasicki, Sielewski, Reca – Furman, Szymański – Michalak (77. Stępiński), Varela (81. Kante), Merebaszwili – Piątkowski (90. Rasak).

Żółte kartki: Malarczyk, Piątek – Reca, Kante

Sędziował Jarosław Przybył (Kluczbork).