Cracovia w pucharach!

Cracovia w ostatnim meczu ekstraklasy pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i zajęła 4. miejsce w rozgrywkach, które premiowane jest grą w Lidze Europy. Mistrzem Polski została Legia Warszawa.

Wydarzenie: Cracovia zagra w Lidze Europy, lecz na podium w ekstraklasie musi poczekać jeszcze przynajmniej rok. Pierwszy od 64 lat medal mistrzostw Polski był blisko. W ostatniej kolejce nie pomógł Piast Gliwice, który przegrał z Zagłębiem Lubin.

Bohater: Mateusz Cetnarski otworzył wynik w 9. minucie. Zawodnik Pasów dośrodkowywał piłkę w pole karne, lecz nie znalazł się żaden chętny, by uderzyć na bramkę. Ostatecznie futbolówka minęła kompletnie zaskoczonego bramkarza Lechii i wpadła do bramki. Dla Cetnarskiego jest to 13 gol w sezonie. Ma tyle samo trafień w ekstraklasie co Erik Jendrisek. Najlepszym strzelcem Cracovii pozostaje Deniss Rakels z 15 bramkami na koncie.

Rozczarowanie: Lechia mimo że miała szanse na grę w europejskich pucharach, przez większość meczu musiała skupić się na zadaniach defensywnych i czekać na kontrę. Gdańszczanom brakowało pomysłu na wyjście z własnej połowy. Gdyby tuż przed przerwą Flavio Paxiao wykorzystał sytuację, to może mecz inaczej, by się ułożył. Ostatecznie w 64. minucie Rafał Janicki pokonał swojego bramkarza, zdobywając gola samobójczego i dając Cracovii dwubramkowe prowadzenie.

Warto zwrócić uwagę: Pierwsza połowa przysporzyła kibicom wiele emocji. Od pierwszych minut Cracovia była w natarciu, a Lechia dobrze grała z kontry. Flavio Paixao miał dwie kapitalne sytuacje w 12. i 39. minucie, po których jednak górą był Grzegorz Sandomierski. U gospodarzy na bramkę Lechii oprócz Cetnarskiego uderzali Bartosz Kapustka, Tomas Vestenicky i Marcin Budziński, lecz nie udało im się podwyższyć prowadzenia Pasów.

- Gra po zmianie stron wyglądała bardzo podobnie jak w pierwszych 45 minutach. Cracovia grała swoje, a Lechia nie była w stanie wyjść z własnej połowy. Strzałów w kierunku bramki nie brakowało, lecz piłkarze Pasów nie mogli wstrzelić się w bramkę. W 67. minucie gdańszczanie mogli złapać kontakt, lecz Sławomir Peszko nie zdołał opanować futbolówki.

- W ostatnich minutach meczu na boisku emocje sięgały zenitu. Wpierw mocno poturbowany przez rywali został Bartosz Kapustka i między piłkarzami obu drużyn doszło do przepychanek. Chwilę później w polu karnym Grzegorz Wojtkowiak zdaniem arbitra faulował Mateusza Wdowiaka, z czym piłkarze Lechii nie mogli się zgodzić. Sędzia długo egzekwował opuszczenie przez zawodników gości szesnastki. Ostatecznie udało się wykonać rzut karny. Mateusz Cetnarski nie zdołał zamienić go na gola. Górą był Vania Milinković-Savić.

- Pod koniec pierwszej połowy kibice Cracovii zaprezentowali oprawę z hasłem „Nagrodą za naszą wiarę jest to, że dziś oglądamy w to, w co wierzyliśmy”. Na trybunach nie zabrakło rac, petard i obelg z obu stron. Kibice Lechii nie uszanowali minuty ciszy na początku spotkania.

Cracovia – Lechia Gdańsk 2:0 (1:0)

Bramki: Cetnarski (9.), Janicki (64. sam.)

Cracovia: Sandomierski – Deleu, Bejan, Wołąkiewicz, Jaroszyński – Budziński, Kapustka, Wójcicki (70. Diabang), Cetnarski (90+1. Zjawiński) – Jendrisek, Vestenicky (76. Wdowiak).

Lechia: Milinković-Savić – Wojtkowiak, Maloca, Wawrzyniak (46. Janicki), Paixao, Kovacević, Chrapek, Mila (60. Stolarski), Krasić, Peszko (72. Kobylanski)– Kuświk.

Żółte kartki: Wołąkiewicz, Budziński, Cetnarski, Bejan – Kuświk, Wojtkowiak, Peszko, Milinković-Savić.

Sędziował Szymon Marciniak (Płock).