Cracovia wreszcie wygrywa! Pierwszy raz u siebie

W ulewne sobotnie popołudnie Cracovia odniosła pierwsze w tym sezonie zwycięstwo na stadionie przy Kałuży. Po porażkach z Termaliką i Piastem oraz remisach w starciach z Wisłą i Jagiellonią dziś Pasy wreszcie zainkasowały komplet punktów, pokonując Ruch Chorzów.

Wydarzenie: Cracovia przed własną publicznością wygrała po raz pierwszy w tym sezonie. Tak, to nie pomyłka. Jak dotąd podopieczni Jacka Zielińskiego, nawet gdy prezentowali się tak znakomicie, w roli gospodarza remisowali lub przegrywali. Dziś wreszcie udało się tą złą serię przerwać.

Bohater: Deniss Rakels. Łotysz wrócił do składu Pasów w wielkim stylu. W ubiegły weekend zabrakło go w osiemnastce meczowej w meczu z Zagłębiem Lubin, za to wystąpił w spotkaniu trzecioligowych rezerw. Dziś Rakels zapewnił Cracovii trzy punkty, a sobie – być może – miejsce w składzie na dłużej.

Rozczarowanie: Druga połowa w wykonaniu Pasów nie była już tak dobra i okazała jak pierwsza. Przed przerwą Cracovia mogła zdobyć nawet gole numer trzy i cztery, zaś po zmianie stron zrobiło się nerwowo i niewiele zabrakło, a podopieczni Jacka Zielińskiego straciliby dziś dwa oczka.

Warto zwrócić uwagę: - Cracovia zagrała dziś w mocno zaskakującym składzie. Zmiana nastąpiła między innymi w bramce, gdzie miejsce Krzysztofa Pilarza zajął Grzegorz Sandomierski.

- Podopieczni Jacka Zielińskiego znakomicie weszła w ten mecz. Wracający do składu Deniss Rakels najpierw w szóstej minucie z najbliższej odległości wepchnął piłkę do bramki, a w doliczonym czasie pierwszej połowy popisał się świetnym strzałem z okolic siódmego metra.

- W pierwszej połowie Cracovia niemalże całkowicie dominowała na boisku. Swoje szanse mieli również między innymi Erik Jendrisek czy Miroslav Covilo, jednak brakowało im precyzji.

- Po zmianie stron to goście przeważali, a w 60. minucie Mariusz Stępiński głową pokonał Sandomierskiego. Co ciekawe, akcję bramkową wykreowali dwaj byli Wiślacy, bo Stępińskiemu asystował Marek Zieńczuk.

- Goście kończyli ten mecz w dziesiątkę po tym, jak drugą żółtą kartką ukarany został Patryk Lipski. Mimo to końcówka należała do Ruchu, który jednak nie zdołał doprowadzić do wyrównania.

- Na trybunach zasiadło dziś 6235 widzów. Należy jednak zaznaczyć, że kibiców nie zachęciła pogoda – w Krakowie od rana pada ulewny deszcz.

Cracovia - Ruch Chorzów 2:1 (2:0) 

Bramki:
Deniss Rakels (6., 45+1.) - Mariusz Stępiński (60.)

Cracovia: Sandomierski – Deleu, Sretenović, Polczak, Jaroszyński – Rakels (90+3. Wdowiak), Dąbrowski, Covilo, Cetnarski (66. Zjawiński), Kapustka (87. Budziński) – Jendrišek. 

Ruch: Putnocký – Konczkowski, Grodzicki, Koj, Szyndrowski – Mazek, Surma (84. Podgórski), Urbańczyk (61. Gigołajew), Lipski, Zieńczuk – Stępiński.

Żółte kartki: Jaroszyński, Dąbrowski, Covilo - Lipski, Koj, Grodzicki, Stępiński.

Czerwona kartka: Lipski (90+1., dwie żółte).

Sędziował Paweł Gil (Lublin).